Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Społeczeństwo

Filmy z matrixa

Gwiazdy PRL w filmach AI. Ten bełkot prawie nic nie kosztuje. Bohaterowie już się nie obronią

Większość bohaterów już nie żyje. Nie mają jak się bronić. Większość bohaterów już nie żyje. Nie mają jak się bronić. Shutterstock, youtube.com/@kadryzprl
Na fali peerelowskiej nostalgii sztuczna inteligencja produkuje coraz więcej filmów o gwiazdach tamtego okresu. Halucynuje, insynuuje, obraża. I w zasadzie nie ma jak się przed nią bronić.
Bohdan Smoleń, przedstawiony został jako gwiazda Monty Pythona i ojciec chorego na schizofrenię Tomasza, dla którego był czułym opiekunem.youtube.com/@kadryzprl Bohdan Smoleń, przedstawiony został jako gwiazda Monty Pythona i ojciec chorego na schizofrenię Tomasza, dla którego był czułym opiekunem.

O kim mowa, orientujemy się po obrazkach, bo lektor z uporem nazywa go Andrzej Zocze. Chodzi o Andrzeja Zauchę, który – według filmiku – miał zginąć w wypadku samochodowym (w rzeczywistości został zastrzelony przez męża swojej kochanki). Jego syn Marcin miał mieć wówczas 19 lat, a „gigantyczny cień ojca skamieniał”. I ten skamieniały cień sprawił, że Marcin źle skończył.

To pierwszy epizod z filmiku „Psychuszka i kraty. Mroczna klątwa dzieci gwiazd PRL” z kanału Kadry z PRL. Lektor czyta dramatycznym głosem, z pauzami w najdziwniejszych miejscach i ze specyficzną wymową: „Co się dzieje, gdy gasną jupitry [tak w oryginale], a w domu zostają dzieci, księżniczki i książęta PRL. Czy dziedziczą tylko talent i sławę, a może też ciężar oczekiwania widma rodziców i pułapkę życia w cieniu giganta”. Nie trzeba specjalisty, żeby stwierdzić, że autorem jest sztuczna inteligencja w wersji „po taniości”.

Córka, której nie było

Andrzej Zaucha nie miał syna, lecz córkę, a jedyny ślad po Marcinie Zausze można odnaleźć na nagrobku z 1922 r. Dalej nie jest lepiej. Bohdan Smoleń, przedstawiony został jako gwiazda Monty Pythona i ojciec chorego na schizofrenię Tomasza, dla którego był czułym opiekunem.

Bohdan Smoleń miał trzech synów, ale żaden nie nazywał się Tomasz. Jest w tej historii prawdziwy tragizm, bo jeden z nich – Piotr – z nieznanych przyczyn powiesił się w wieku 15 lat. Z opowieścią o córce Ireny Santor, Sylwii, która świadomie odcięła się od życia publicznego i została urzędniczką, jest ten problem, że Irena Santor nie miała dzieci. Podobnie jak Kalina Jędrusik, co nie przeszkodziło AI opisać jej burzliwej relacji z córką Magdaleną Łazarkiewicz, reżyserką i scenarzystką.

Polityka 9.2026 (3553) z dnia 24.02.2026; Społeczeństwo; s. 32
Oryginalny tytuł tekstu: "Filmy z matrixa"
Reklama