Slavic dolls
Slavic dolls. Badamy polskie tropy w aferze Epsteina. „Był czarujący. Ale czuło się mroczną energię”
„Spisałem się świetnie. Urocza Polka dla ciebie i gorąca Rosjanka dla mnie”. „Znalazłem co najmniej trzy, bardzo dobre, młode, biedne”. „Mam dla ciebie kolejną kandydatkę. Polskiego pochodzenia, urodzona w Ameryce. Biegle mówi po polsku”. To niektóre cytaty z maili, które Jeffrey Epstein na przestrzeni lat otrzymywał od swoich współpracowników. Analiza setek połączeń przez lotnisko im. F. Chopina w Warszawie, o których wiemy dzięki publikacji Departamentu Sprawiedliwości USA, wskazuje, że Polska była ważnym hubem przerzutowym dla kobiet i dziewczynek transportowanych do Paryża, Nowego Jorku lub na prywatne wyspy miliardera. Ale nie tylko tam. Wszędzie, gdziekolwiek przebywał, Epstein miał sieć współpracowników na dyżurach, którzy gwarantowali stały przepływ kobiet.
To one, dziś w aktach z czarnymi kwadratami zamiast twarzy, opisywane jako pussy, cunt, są pomniejszane, poniżane, redukowane do swoich organów rozrodczych. Albo traktowane jako przedmioty, które należy poprawiać. Dbać o zęby, kazać im schudnąć, zlecać operacje piersi, korygować rysy twarzy. „Możesz iść do lekarza, żeby trochę skrócić nos, zanim skończysz 23 lata” – sugeruje Epstein anonimowej kobiecie w lipcu 2017 r., dwa lata przed swoją śmiercią. „Ma 19 lat, ale wiszący tyłek. Czy mimo to zaprosić ją na jutrzejszy trening?” – pyta pomocnik Epsteina, ukrywający się za czarnym paskiem. „Dziwny nos, duże cycki, być może obwisłe, ale wygląda, jakby można się było z nią zabawić” – wysłano w lutym 2019 r.
Na południu Polski, ale także w Czechach, na Słowacji, Węgrzech, Litwie, w Bułgarii, ofiary wyszukiwał Daniel Siad, Berber ze szwedzkim, francuskim i algierskim paszportem. Pojawia się w mailach ponad 2 tys.