Po wyroku NSA. „Trudno, jeden z moich klientów będzie figurował jako kobieta”. To początek batalii
MATEUSZ WITCZAK: W listopadzie TSUE orzekł, że odmawiając uznania zawartych za granicą małżeństw jednopłciowych, Polska narusza unijną swobodę przepływu osób. 20 marca NSA zobowiązał Urząd Stanu Cywilnego m.st. Warszawy do transkrypcji aktu zawartego w Berlinie małżeństwa Jakuba i Mateusza. To kroczek w stronę równości czy może krok milowy?
PAWEŁ KNUT: Zdecydowanie krok milowy. Gdyby porównać ochronę par tej samej płci do mieszkania, to moi klienci dysponowali dotychczas własnym lokum, do którego musieli jednak wchodzić przez okno, bo polski system prawny nie pozwalał im korzystać z drzwi. Wyroki TSUE i NSA wręczają Jakubowi i Mateuszowi metaforyczne klucze, natomiast ich mieszkanie wciąż stoi puste. Jednopłciowe małżeństwa trzeba będzie dopiero „wyposażyć” w konkretne prawa i obowiązki, które przysługują w polskim prawie małżonkom różnej płci.
Trzymając się tej metafory: czy Unia miała w ogóle prawo, by wręczyć twoim klientom takie klucze? Łukasz Rzepecki z Konfederacji twierdzi, że „śmieszne decyzje TSUE możemy co najwyżej wyrzucić do kosza”.
Traktuję takie wypowiedzi w kategoriach publicystycznych, bo wyrok TSUE jest dla Polski prawnie wiążący. Możemy się z nim zgadzać lub nie, ale sądy i organy administracji muszą go przestrzegać, koniec, kropka.
Na pewno? Wiceprezes PiS Mariusz Błaszczak podkreśla, że rozstrzygnięcie Trybunału w Luksemburgu nie jest źródłem prawa.