Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Społeczeństwo

Z życia wygaszonych

„Wywieźli go”! Prawo i niesprawiedliwość: nowe przepisy uderzają w Ukraińców. Tych najsłabszych

Maria, emerytka z Czernihowa, wraz z innymi wolontariuszami wyplata siatki maskujące, które pojadą na front. Po zmianie przepisów nie dostała recepty na leki na nadciśnienie. – Czas wracać, bo nieprzyjemnie tak nadużywać gościnności – mówi. Maria, emerytka z Czernihowa, wraz z innymi wolontariuszami wyplata siatki maskujące, które pojadą na front. Po zmianie przepisów nie dostała recepty na leki na nadciśnienie. – Czas wracać, bo nieprzyjemnie tak nadużywać gościnności – mówi. Paweł Reszka / Polityka
Ustawa wygaszająca miała przywrócić sprawiedliwość: żeby Ukraińcy, którzy uciekli do nas przed wojną, nie mieli większych przywilejów niż inni. Dla najsłabszych okazało się to bardzo niesprawiedliwe.

Ponad 750 tys. dorosłych Ukraińców mieszkających w Polsce pracuje. Płacą podatki, ZUS, ubezpieczenie zdrowotne. Wynajmują mieszkania, posyłają dzieci do polskich szkół, biorą 800 plus. Radzą sobie dobrze. Mogą nawet nie zauważyć, że weszły nowe przepisy. Dotkną one od kilku do kilkunastu tysięcy tych, którzy z integracją poradzili sobie gorzej. Wydział Obsługi Mediów MSWiA zapewnia POLITYKĘ, że zmiany „utrzymują solidarność z osobami dotkniętymi konfliktem zbrojnym na Ukrainie”, ale – od teraz – zgodnie z zasadą „równego traktowania wszystkich cudzoziemców”. Jednak najpoważniejsze organizacje humanitarne zajmujące się uchodźcami alarmują, że skutkiem ubocznym „ustawy wygaszającej” jest powstanie luki systemowej. Do luki wpadli starzy, chorzy, ci z niepełnosprawnościami i opiekujący się dziećmi. Zajrzeliśmy tam.

Wygaszanie Oleksandra T.

„Wejherowo, dnia 5 marca 2026 r.

Dom Pomocy Społecznej uprzejmie informuje, że w myśl ustawy o wygaszeniu rozwiązań o pomocy obywatelom Ukrainy pan Oleksandr T. nie jest już mieszkańcem tutejszego Domu od dnia 4 marca 2026 r.

Podpis (-)

Dyrektor”.

4 marca, dzień przed wejściem w życie ustawy, Oleksandr T. został wykąpany, dostał śniadanie, następnie obsługa spakowała jego rzeczy i wywiozła go do przytuliska dla bezdomnych. Do córki Kateryny pismo o „wygaszeniu” ojca dotarło dopiero po kilku dniach. O tym, co się dzieje, dowiedziała się przez telefon od opiekunki z DPS. – Zadzwoniła przerażona: „Wywieźli go”!

Zdaniem Kateryny umieszczenie ojca w schronisku dla bezdomnych zagrażało jego zdrowiu. Oleksandr ma orzeczenie polskiej komisji o niepełnosprawności w stopniu znacznym i wymaga stałej i długotrwałej opieki.

Polityka 19.2026 (3563) z dnia 05.05.2026; Społeczeństwo; s. 28
Oryginalny tytuł tekstu: "Z życia wygaszonych"
Reklama