Matura z polskiego. Koszmarna polszczyzna, dziwne tematy. I dlaczego nie podpisano autorów „Polityki”?
W pierwszym dniu matur dyrektor CKE Robert Zakrzewski powiedział, że arkusze egzaminacyjne były przygotowywane trzy lata temu. Chciał w ten sposób zamknąć usta ewentualnym krytykom. Pretensje proszę kierować do poprzedniego kierownictwa tej instytucji, czyli do Marcina Smolika (był dyrektorem CKE w latach 2014–24), ja za błędy nie odpowiadam. Nie tak to jednak działa.
Arkusz maturalny z języka polskiego został opublikowany na oficjalnej stronie CKE o 14:00, tuż po zakończeniu dzisiejszej sesji egzaminacyjnej. Formalnie trwała od 9 do 13, a dla uprawnionych osób 30 min dłużej, w rzeczywistości w niektórych szkołach przedłużyła się jeszcze bardziej z powodu problemów z procedurami, czekaniem na spóźnialskich, różnymi niespodziankami. Czekaliśmy na opublikowanie arkusza nie po to, aby po raz pierwszy zobaczyć zadania, ale by się przekonać, czy poranne przecieki były prawdziwe.
Niestety wrzucone do internetu kopie arkusza maturalnego nie były fałszywe. Kilka minut po 9, czyli tuż po rozpoczęciu egzaminu, w sieci pojawiły się zdjęcia zadań egzaminacyjnych. Stały się one wbrew prawu jawne dla całej Polski, jawne w trakcie pisania przez zdających odpowiedzi. Udostępniono je nie po to, aby zaspokoić czyjąś ciekawość, ale by niektórzy maturzyści otrzymali rozwiązania i wpisali je do arkusza jako własne. Nie wszyscy zdają maturę uczciwie. Czy za ten proceder też należy winić poprzednie kierownictwo CKE?