Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Społeczeństwo

Niszczyciele dronów

Apache, niszczyciele dronów. „Polscy piloci dostają w swoje ręce doskonałe narzędzie walki”

Generał brygady Krzysztof Zwoliński Generał brygady Krzysztof Zwoliński Polska Zbrojna
Gen. bryg. Krzysztof Zwoliński o tym, po co tak naprawdę potrzebne są Apache’e.
Śmigłowiec ApacheJulian Herzog/Wikipedia Śmigłowiec Apache

JULIUSZ ĆWIELUCH: – Co pan ma z tymi śmigłowcami. Wszyscy szli do Dęblina, żeby latać na myśliwcach, a na śmigłowce szło się za karę, a u pana na odwrót.
KRZYSZTOF ZWOLIŃSKI: – To zaczęło się we wczesnym dzieciństwie. W okolicy, skąd pochodzę, trwał kolejny etap elektryfikacji kraju. Do dziś pamiętam widok Mi-6, które przenosiły wielkie stalowe słupy. Byłem zafascynowany tym, że mogły wylądować niemal w każdym miejscu, a te wielkie konstrukcje przenosiły jak piórko. To mnie urzekło.

A mnie się wydawało, że pana marzenie to latać na śmigłowcach Apache, przynajmniej tak pan kiedyś mówił.
Paradoks polega na tym, że przesłużyłem w armii ponad 30 lat i przez ten czas w wojskowym lotnictwie śmigłowcowym trwał impas w zakupach. Kupiliśmy samoloty F-16, M-346, lotnictwo transportowe otrzymało samoloty CASA. A u nas był totalny zastój, co wywoływało smutek i nawet czasami zwykłą zazdrość. A co do Apache’y, to kolejny paradoks polega na tym, że wraz ze swoim zespołem z Zarządu Lotnictwa Śmigłowcowego nadzoruję i koordynuję proces wdrażania tych maszyn do polskiej armii, ale nigdy nie będę nimi latał. I choć nie czuję się starym, tylko raczej doświadczonym lotnikiem, to jest to zadanie dla zdecydowanie młodszych ode mnie.

A nawet dużo młodszych, bo nieźle pan nawywijał. W zasadzie stawiając do góry nogami cały system szkolenia polskich pilotów. Pomysł można skrócić do frazy, że do pilotowania Apache’y potrzebujemy więcej Indian, a mniej wodzów.
Rzeczywiście to zgrabne. W sumie do tego się to sprowadza. Obecny system szkolenia pilotów, zarówno samolotów, jak i śmigłowców, jest długotrwały i oparty na kształceniu jedynie kadry oficerskiej. Słowem, każdy, kto jest absolwentem szkoły lotniczej w Dęblinie, jest oficerem, czyli przyszłym wodzem.

Polityka 20.2026 (3564) z dnia 12.05.2026; Społeczeństwo; s. 38
Oryginalny tytuł tekstu: "Niszczyciele dronów"
Reklama