Generacja na stresorach
Generacja na stresorach. „Polityka ich nie obchodzi”, ale boleśnie dotyka. Ryba psuje się od głowy
EWA WILK: – W pokoleniach 50+ panuje dość powszechne przekonanie, że współczesna młodzież jest słaba, miękka psychicznie, skupiona na wewnętrznych rozterkach, a polityka i w ogóle sprawy publiczne jej nie interesują. Prawda to?
KRYSTYNA SKARŻYŃSKA: – Raczej stereotyp. Raport Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego o stanie zdrowia mieszkańców stolicy pokazuje, że aż połowa przypadków zaburzeń lękowych dotyczy młodych dorosłych w wieku 20–39 lat. Podobnie jest z zaburzeniami nastroju i depresją kliniczną.
Dzisiejszy świat dostarcza młodym wiele nowych problemów, których nie miało pokolenie ich rodziców: kryzys klimatyczny, wojna u sąsiadów, niestabilność porządku światowego, ostre konflikty polityczne w kraju – są silnymi stresorami. To, co polityczne, staje się także osobiste, nawet dla tych, którzy mówią, że polityka ich nie interesuje. Zaskakujące, że obciążenia wiązane przez młodych ludzi z życiem politycznym i społecznym silniej wpływają na ich psychikę niż problemy osobiste. Może wielu z nich „polityka nie obchodzi”, ale boleśnie ich dotyka. Tak to wynika z naszych badań „Stresy codzienności”.
Z tego, co wiem, przeprowadziła je pani wśród studentów w połowie 2025 r. Skąd ten termin?
Absolutnie nie był przypadkowy: ogłoszono już wyniki wyborów na prezydenta RP, sprawy i spory polityczne nabrały wyrazistości i ognia, jednocześnie kończył się semestr i zbliżała się sesja egzaminacyjna, a potem – wakacje. W opracowaniu scenariusza tych badań i przy analizach ich wyników współpracowałam z bardzo młodymi osobami, Zoe Ziółkiem – świeżo upieczonym magistrem psychologii, i z Leonardo Kulickim – jeszcze studentem. Pozwoliło to uwzględnić w badaniu problemy studentów nie tylko z perspektywy teorii stresu, ale też widziane poprzez różne doświadczenia osobiste.