Ile kosztują pupile?
Ile kosztują pupile. Ceny idą w górę, wielu opiekunów nie stać. Może czas na NFZ dla zwierząt?
Za miłość do zwierząt trzeba płacić nie tylko słono, czasem nawet podwójnie. Rezonans magnetyczny głowy pieska ważącego 15 kg – koszt 1,5–2 tys. zł. Człowiekowi to badanie zrobią już za 500–900 zł. Cena weterynaryjna zwala z nóg, bo siłą rzeczy składa się także ze znieczulenia ogólnego (trzeba doliczyć anestezjologa i leki). Trudno oczekiwać, że zwierzę będzie spokojnie leżeć. Aparat dla ludzi i dla zwierząt kosztuje tyle samo. Ten ludzki pracuje intensywniej, szybciej się amortyzuje, więc dzięki temu badanie może być tańsze.
Zawrotne pieniądze płacimy nie tylko za wysokospecjalistyczne zabiegi, o czym przekonała się lekarka weterynarii z Pomorza, lecząc własnemu psu obity, zagrożony martwicą ogon. – Nie liczyłam za usługę, za moją pracę, znieczulenie, pobranie materiału, usg. – wylicza. – W ciągu miesiąca wydałam 1,8 tys. zł tylko na leki, opatrunki i badania laboratoryjne. Mój klient zapłaciłby jak nic 3 tys. zł.
O tym, że leczenie zwierząt domowych jest coraz droższe, wiedzą wszyscy opiekunowie, a w Polsce to już blisko dwie trzecie społeczeństwa, jak wynika z tegorocznego badania Centrum Badawczo-Rozwojowego Biostat.
Ale dlaczego ceny usług weterynaryjnych tak rosną? Prezes Krajowej Rady Lekarsko-Weterynaryjnej Marek Mastalerek wskazuje kilka powodów: wzrost kosztów pracy, sprzętu i cen leków oraz presja sieciowych klinik. I prognozuje: ten wzrost się nie zatrzyma.
Weterynaryjna rewolucja
Kiedyś wizyta u lekarza weterynarii oznaczała badanie fizykalne i najczęściej leczenie objawowe. W zależności od lekarza leczyło się na oko, na wyczucie, na doświadczenie. Diagnostyka była w powijakach. Kiedy w klinikach zaczęły się pojawiać pierwsze rentgeny, wydawało się, że to rewolucja.