Biedny żak. Studenci w Polsce ciągle walczą o przetrwanie. Łapią się za kieszeń i za głowę
Niemal 60 proc. studiujących uczy się i pracuje jednocześnie. Można by się cieszyć, gdyby był to wybór, a nie życiowy przymus. Jak można się domyślać, dotyczy zwłaszcza osób niezamożnych, ale nie tylko, bo życie żaków jest coraz droższe. Maleje też procent studentów, których rodzice nie mają wykształcenia wyższego, co próbuje się sprzedać jako wielki sukces rosnącego poziomu skolaryzacji.
Jednak autorzy petycji o zwiększenie nakładów na naukę widzą to inaczej. Według nich to raczej sygnał, że w Polsce zamyka się droga kariery naukowej dla tych, których na studiach nie są w stanie utrzymać rodzice, zwłaszcza poza miejscem zamieszkania. Stypendia socjalne mają dziś tak wyśrubowany próg dochodowy, że nie przysługują nawet osobie, której rodzice zarabiają pensję minimalną. Jeśli dodać znikające akademiki i drogie stołówki, to okaże się, że studia to dziś właściwie luksus.
Awantura o BUWBAR
29 kwietnia w Bibliotece Uniwersytetu Warszawskiego otwarto najnowszy punkt gastronomiczny – BUWBAR miał, jak zapewniały władze uczelni, wyjść naprzeciw oczekiwaniom i potrzebom. Okazało się, że oczekiwania władz uczelni, które decydowały, kto zostanie najemcą, ostro rozjechały się z potrzebami studentów.
BUWBAR to urządzony w stylu loftowym tzw. food court, czyli wydzielona przestrzeń z ośmioma stoiskami z jedzeniem. Oferta kulinarna ma się zmieniać rotacyjnie. W menu w pierwszych dniach dostępne były m.in. kurczak panko z opiekanymi ziemniakami bądź mizerią w cenie 26 zł czy burgery za 38 zł.