Jest przełomowa opinia w sprawie ukraińskiego lekarza. Biegli wykluczyli zabójstwo
Po pierwsze: nie doszło do zabójstwa. Po drugie: w grę wchodzi najwyżej naruszenie procedur, które jednak nie przyspieszyło agonii pacjenta. Po trzecie: jakiekolwiek działania ratujące życie pacjenta mogłyby zostać potraktowane jako terapia uporczywa. Takie są według naszych informacji konkluzje opinii Zakładu Medycyny Sądowej we Wrocławiu.
– Tak też od początku twierdziliśmy, broniąc pana doktora przed ciężkimi zarzutami stawianymi przez prokuraturę – komentuje prof. Mirosław Czuczwar, prezes elekt Polskiego Towarzystwa Anestezjologii i Intensywnej Terapii, obecnie także przełożony Kadukhi w gorzowskim szpitalu.
Pacjent „w praktyce” był martwy
O tej sprawie „Polityka” napisała jako pierwsza, odsłaniamy też regularnie kolejne jej kulisy. W kwietniu 2024 r. ujawniliśmy, że 27-letni wówczas Andrii Kadukha, rezydent Wielospecjalistycznego Szpitala Wojewódzkiego w Gorzowie Wielkopolskim, został aresztowany pod zarzutem zabójstwa 86-letniego pacjenta. Stało się tak na skutek donosu złożonego w prokuraturze przez innego rezydenta, który znał sprawę tylko ze słyszenia.
Wewnętrzna komisja szpitalna ustaliła, że 9 stycznia 2024 r. Kadukha pełnił dyżur na oddziale intensywnej opieki medycznej. Miał tam trafić 86-latek po skomplikowanej operacji, ale nie dotarł, dlatego Kadukha poszedł na tzw. salę wybudzeń sprawdzić, co się z nim dzieje. U podłączonego do respiratora pacjenta stwierdził zatrzymanie krążenia i zanik tętna na tętnicach obwodowych, brak reakcji źrenic na światło i brak odruchu tchawicy.
W ocenie komisji pacjent „w praktyce był martwy”.