Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Społeczeństwo

Jest przełomowa opinia w sprawie ukraińskiego lekarza. Biegli wykluczyli zabójstwo

Preferuj w Google
Wielospecjalistyczny Szpital Wojewódzki w Gorzowie Wielkopolskim Wielospecjalistyczny Szpital Wojewódzki w Gorzowie Wielkopolskim Zbigniew Borek / mat. pr.
Biegli badający sprawę Andrija Kadukhi uznali, że lekarz nie przyczynił się do śmierci pacjenta – dowiedzieliśmy się z nieoficjalnych źródeł. To kluczowa opinia, która może zmienić przebieg śledztwa i wpłynąć na losy lekarza.
Andrii Kadukha przed gorzowskim szpitalemZbigniew Borek/mat. pr. Andrii Kadukha przed gorzowskim szpitalem

Po pierwsze: nie doszło do zabójstwa. Po drugie: w grę wchodzi najwyżej naruszenie procedur, które jednak nie przyspieszyło agonii pacjenta. Po trzecie: jakiekolwiek działania ratujące życie pacjenta mogłyby zostać potraktowane jako terapia uporczywa. Takie są według naszych informacji konkluzje opinii Zakładu Medycyny Sądowej we Wrocławiu.

Tak też od początku twierdziliśmy, broniąc pana doktora przed ciężkimi zarzutami stawianymi przez prokuraturę – komentuje prof. Mirosław Czuczwar, prezes elekt Polskiego Towarzystwa Anestezjologii i Intensywnej Terapii, obecnie także przełożony Kadukhi w gorzowskim szpitalu.

Pacjent „w praktyce” był martwy

O tej sprawie „Polityka” napisała jako pierwsza, odsłaniamy też regularnie kolejne jej kulisy. W kwietniu 2024 r. ujawniliśmy, że 27-letni wówczas Andrii Kadukha, rezydent Wielospecjalistycznego Szpitala Wojewódzkiego w Gorzowie Wielkopolskim, został aresztowany pod zarzutem zabójstwa 86-letniego pacjenta. Stało się tak na skutek donosu złożonego w prokuraturze przez innego rezydenta, który znał sprawę tylko ze słyszenia.

Wewnętrzna komisja szpitalna ustaliła, że 9 stycznia 2024 r. Kadukha pełnił dyżur na oddziale intensywnej opieki medycznej. Miał tam trafić 86-latek po skomplikowanej operacji, ale nie dotarł, dlatego Kadukha poszedł na tzw. salę wybudzeń sprawdzić, co się z nim dzieje. U podłączonego do respiratora pacjenta stwierdził zatrzymanie krążenia i zanik tętna na tętnicach obwodowych, brak reakcji źrenic na światło i brak odruchu tchawicy.

W ocenie komisji pacjent „w praktyce był martwy”.

Reklama