Krzyż w Jedwabnem należy usunąć? Czy Kościół się wypowie? „To jest przemoc symboliczna”
JAKUB HALCEWICZ: – Jak to możliwe, że obok pomnika pomordowanych w Jedwabnem Żydów stanął krzyż z tablicą, która mówi o ofiarach „dwóch zbrodniczych totalitaryzmów: niemieckiego nazizmu i rosyjsko-żydowskiego sowietyzmu”?
PIOTR KWAPISIEWICZ: – Krzyż z tablicą oraz pozostałe instalacje – głazy zawierające generalizacje i stereotypy podważające fakty historyczne dotyczące pogromu w Jedwabnem oraz pawilon wystawowy z kontenerów – ustawiono na prywatnych działkach po obu stronach pomnika. To istotnie ogranicza możliwość natychmiastowej ingerencji administracji publicznej.
Nie oznacza to jednak, że właściciel prywatnej działki może działać całkowicie poza prawem.
A działa?
W sprawie głazów i kontenerów toczy się postępowanie prokuratorskie z zawiadomienia Stowarzyszenia Czulent, a z tego, co wiem, sprawę bada również nadzór budowlany. Osobno należy ocenić treść tablicy pod krzyżem, która zawiera obrażającą i krzywdzącą insynuację.
Zastanawia mnie, dlaczego mimo szerokich doniesień medialnych i licznych sygnałów o możliwych naruszeniach prawa wciąż nie widać skoordynowanej reakcji właściwych instytucji. Problem nie dotyczy wyłącznie jednego krzyża czy jednej tablicy, lecz całego mechanizmu budowania negacjonistycznego przekazu wokół miejsca pamięci i wykorzystywania go do mobilizacji politycznej.
Abdykacja? Z czego wynika ta bierność?
Nie chciałbym, żeby powstało wrażenie, że instytucje państwowe w Jedwabnem całkowicie abdykowały. Trzeba zauważyć dużą mobilizację policji wokół wydarzeń rocznicowych 10 lipca.