Tysiące odwołań od matury. Dlaczego znów najwięcej z polskiego? Nikt nie chce być przegrywem
Większość przedmiotów egzaminacyjnych ma dopracowane i sensowne zasady oceniania. Zdający rozumieją, skąd się wzięły ich wyniki. Negatywnym wyjątkiem jest język polski i z tego przedmiotu jest najwięcej odwołań.
Przekonanie o zasługiwaniu na wyższe noty jest wśród maturzystów powszechne. Choć Centralna Komisja Egzaminacyjna nie ujawnia na bieżąco danych o liczbie tegorocznych odwołań, bojąc się efektu śnieżnej kuli, słychać głosy o biciu rekordu. Brak oficjalnych informacji pobudza kolejne osoby do interwencji. Wystawianie się na pokaz jest obowiązkiem każdej instytucji finansowanej ze środków publicznych.
Dla porównania, w 2025 r. maturzyści złożyli łącznie ok. 80 tys. odwołań, z czego uwzględniono przeszło 5,4 tys. Rok wcześniej złożono ponad 52 tys. wniosków (i poprawiono wyniki 3,4 tys. osób), w 2023 – 41 tys.
Dlaczego język polski?
Ukrywanie, jaka jest w tym roku skala niezadowolenia z wyników, odbierane jest jako próba oszukania zdających i bezczelności instytucji powołanej do służenia społeczeństwu. Gdy jakaś firma próbuje zataić wady swojego produktu, grono osób, które chcą jej utrzeć nosa, rośnie z każdym dniem. Zapewnianie, że egzaminatorzy zostali dobrze przeszkoleni albo że pracowali pod szczególnym nadzorem ekspertów CKE i OKE, nie przekonuje młodych ludzi. To typowe mydlenie oczu niezadowolonym klientom.
Nie pomaga też emocjonalne reagowanie egzaminatorów na zarzuty. W przypadku wszelkiej patologii zwykle sprawdza się zasada, że osoby w niej tkwiące wykazują się największą ślepotą. Aby dostrzec prawdę, potrzebny jest pewien dystans. Podważanie wyników egzaminu i żądanie ponownego sprawdzenia arkuszy należą do podstawowych praw maturzystów.