Może przyjdzie opamiętanie
Co się wydarzyło w Bielsku-Białej. Dlaczego nikt nie reagował? Trwa wojna pod ruską flagą
Bielsko-Biała, śląskie, sobota 11 lipca. Dasza i Sofija wsiadły do autobusu linii 8. Dziewczynki się wygłupiały. Dasza wpadła na pomysł, by zrobić zabawne zdjęcie. Jedna z nich usiadła rząd niżej. Ta druga położyła nogi na oparciu siedzenia nad głową koleżanki. Polskie dzieciaki też tak robią. Cyk, zdjęcie zrobione. Potem rozpętał się horror.
Dasza opowiada, że gdy podszedł do nich mężczyzna, Sofija natychmiast zwinęła nogi pod siebie. – Ten pan zaczął przeklinać i nas wyzywać – opowiada jedenastolatka. Dziewczynka mówi, że obydwie były przerażone, ale Sofija włączyła nagrywanie. Ta minuta filmu była chyba kroplą, która przelała czarę nienawiści.
Dziewczynka zwierza się, że większości słów mężczyzny już nie pamięta. Może i lepiej, bo więcej tam było bluzgów niż treści. – Krzyczał, że żyjemy z podatków Polaków, że mamy wracać na Ukrainę oraz inne niemiłe rzeczy – mówi jedenastolatka. Na filmie brzmi to tak. – Gówniary wyrosły na naszych pieniądzach – wykrzykuje mieszkaniec Bielska. Pasażerowie patrzą po sobie, ale nie reagują. – To się skończy niedługo. Wypier*** tam, na swoją Ukrainę – krzyczy i wyzywa dziewczynki od k***. Sofija próbuje reagować, tym bardziej że zachęcony brakiem reakcji innych mężczyzna zaczyna atakować również fizycznie. – Czy może pan mnie nie dotykać? – mówi Dasza cichym i nieśmiałym głosem.
Kiedy dochodzi do szarpaniny, wtrąca się jedna z pasażerek. Mówi po angielsku, co okazuje się zgubne. – A ty co kur***, sama jesteś ukraińską kur***. Wypie*** z tego kraju! – krzyczy do kobiety. W jednym ma rację, kobieta rzeczywiście jest Ukrainką, ale próbowała to jakoś nieudolnie zamaskować. Na nagraniu widać, że po tym, jak ją zwyzywano, kobieta odsuwa się i patrzy gdzieś przed siebie nieobecnym wzrokiem.