Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Społeczeństwo

Nie pali się?

Dlaczego lasy w Polsce nie płoną jak we Francji? „Nie chwalmy dnia przed zachodem słońca”

Preferuj w Google
Płonący las w departamencie Żyrondy koło Bordeaux pod koniec lipca. Tego lata we Francji skumulowały się ekstrema pogodowe. Płonący las w departamencie Żyrondy koło Bordeaux pod koniec lipca. Tego lata we Francji skumulowały się ekstrema pogodowe. Pierre Crom / Getty Images
Dlaczego masowe pożary lasów ominęły Polskę i czy to oznacza, że możemy spać spokojnie, wyjaśnia leśnik i pożarnik Jan Kaczmarowski.
Jan KaczmarowskiWojciech Olkuśnik/East News Jan Kaczmarowski

JULIUSZ ĆWIELUCH: – Lasy Państwowe straszą, że pożarów w tym roku jest już tysiąc więcej niż w zeszłym, a z drugiej strony ich nie widać. Czy rozsądne jest takie budowanie napięcia po pożarach choćby we Francji?
JAN KACZMAROWSKI: – Taką mamy statystykę, a ze statystyką ciężko polemizować.

Tyle że to statystyka na sterydach, o co zresztą wkurzają się choćby Włosi – że Polska raportuje byle pożar śmietnika w lesie i w efekcie jest trzecim krajem pod względem pożarów. A oni tracą hektary lasów i dostają mniejszą pomoc.
Każdy pożar był kiedyś mały. Jeden z tych wielkich we Francji zaczął się od iskry przy konserwacji linii wysokiego napięcia. W korzystnych okolicznościach można by go było ugasić stosunkowo szybko i ograniczyć do kilku spalonych arów. Skończyło się jednak tragicznie.

Czytaj też: Europa w ogniu

No właśnie, większość pożarów w Polsce to pożary liczone w arach. Dwa największe w tym roku, pod Józefowem i Wołominem, to w sumie 1400 spalonych hektarów, a wy na miejsce ściągacie premiera i ministra. Pod samym Bordeaux spaliło się 42 tys. ha.
Dużo pytań w jednym. Zacznę od końca. Z tego, co wiem, premier i minister przyjechali spontanicznie. I to chyba dobrze, że władze reagują. Tak, zdecydowana większość pożarów w polskich lasach liczona jest w arach, ale to zasługa systemu nadzoru i ochrony lasów, który my jako przedsiębiorstwo utrzymujemy za ciężkie miliony. Tak, raportowanie jest skrupulatne, czego nam zresztą zazdroszczą choćby Belgowie. U nas podaje się nie tylko liczbę zdarzeń, ale ich zasięg i współrzędne geograficzne.

Polityka 35.2026 (3579) z dnia 25.08.2026; Społeczeństwo; s. 35
Oryginalny tytuł tekstu: "Nie pali się?"
Reklama