Europa w ogniu
Europa w ogniu. Ten wielki pożar jest tylko zapowiedzią o wiele groźniejszych czasów
Liczba pożarów lasów w Europie – 1407. To stan na koniec ubiegłego tygodnia i – biorąc pod uwagę prognozy – może być już dużo wyższy. Tak jak kolejne dane: niemal pół miliona hektarów spalonej ziemi i 18 mln ton wyemitowanego do atmosfery z dymem dwutlenku węgla. Bilans pożarów, które od początku wyjątkowo suchej wiosny nękają południowe kraje Unii Europejskiej, zmierza w kierunku kolejnego rocznego rekordu. Za ponad połowę tych statystyk odpowiada żywioł w dwóch państwach – Francji i Hiszpanii. To tu, od przedgórza Alp po baskijskie wybrzeże Atlantyku, strażacy codziennie odbierają nowe zgłoszenia.
Ucierpiały bądź zostały ewakuowane miejsca symboliczne: uprawy winorośli pod Bordeaux, hotele i pensjonaty w okolicy Walencji, a nawet podmadrycki ośrodek NASA monitorujący sondy kosmiczne. Jednak tegoroczny żywioł po raz pierwszy nie jest już doświadczeniem wyłącznie lokalnym – jego skala (ponad 330 tys. ewakuowanych osób) może się przełożyć na wyniki wyborów. W ostatnich dniach lipca tylko Skandynawia i część wschodniej Europy były wolne od bezpośredniego zagrożenia pożarami lasów.
Czytaj też: Lato ognia. Pożary i upały na południu Europy.
Pożar nad pożarem
Najgroźniej żywioł rozwijał się na zachód od Bordeaux. Tysiące ludzi ewakuowano z dalekich przedmieść oraz z przylądka Ferret nad Atlantykiem. Pożar objął lasy sosnowe porastające trudno dostępny dla strażaków poligon, zagroził też zakładom lotniczym Dassault Aviation i grupy Ariane z branży kosmicznej.
Nad ogniem wytworzyła się masywna gorąca chmura: pirocumulus. – To sygnał, że pożar wchodzi w ostateczną fazę – wyjaśnia Jan Kaczmarowski, pożarnik, starszy specjalista w Wydziale Ochrony Lasu Dyrekcji Generalnej Lasów Państwowych.