Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Społeczeństwo

Czerwono na zielonym

Lasy społeczne. Czy przyszłe rządy wyrąbią ten pomysł? Diabeł jak zwykle tkwi w szczegółach

Preferuj w Google
Dodaj nas do ulubionych źródeł w Google, aby częściej widzieć „Politykę” w wynikach wyszukiwania.
x
Las Mokrzański koło Wrocławia: to w jego części wydzielono pierwszy w Polsce las społeczny. Las Mokrzański koło Wrocławia: to w jego części wydzielono pierwszy w Polsce las społeczny. Tomasz Pietrzyk / Agencja Wyborcza.pl
Wokół największych polskich miast powstają lasy społeczne. Mają zapewnić wytchnienie mieszczuchom i przyrodzie. Chyba że przyszłe rządy wyrąbią ten pomysł.
Były wiceminister klimatu i środowiska, główny konserwator przyrody Mikołaj Dorożała i zastępca dyrektora regionalnego Lasów Państwowych we Wrocławiu Robert Szlachetka podczas „otwarcia” lasu społecznego.Maciej Kulczyński/PAP Były wiceminister klimatu i środowiska, główny konserwator przyrody Mikołaj Dorożała i zastępca dyrektora regionalnego Lasów Państwowych we Wrocławiu Robert Szlachetka podczas „otwarcia” lasu społecznego.

Jako pierwszy w wakacje uspołeczniony został las pod Wrocławiem. Symboliczna zmiana – bo zalesionych obszarów ani nie przybyło, ani nie ubyło – sprowadziła się do nadania nowego szyldu. Ale też nowych zasad wyrębu na 11 tys. ha wokół miasta. W przypadku stolicy Dolnego Śląska idzie o miejsca pod wieloma względami wyjątkowe, głównie w dolinie Odry i jej dopływów. – Dziesiąta część pozostanie w ogóle bez wycinki. Na całym obszarze nie będzie rębni zupełnych, czyli dużych otwartych przestrzeni wyciętych do ściółki – wylicza wrocławski przyrodnik Paweł Kisiel. Chronione będzie również to, co szczególnie zachwyca. – Najbardziej wartościowe są fragmenty zdominowane przez ponadstuletnie dęby i jesiony, które często wyrosły spontanicznie. Zachowały bliską naturalnej strukturę – dodaje Paweł Kisiel.

Wie, o czym mówi, bo brał udział w negocjacjach o każdy hektar. W jednym z podwrocławskich nadleśnictw rozmowy trwały do drugiej w nocy. Pozostałe 10 aglomeracji na swoje lasy społeczne jeszcze będzie musiało poczekać, bo Lasy Państwowe najwyraźniej uznały, że najlepszym sposobem na oczekiwaną społecznie zmianę jest jeszcze więcej tego samego.

Rysowanie ostoi

To nowy rozdział – z entuzjazmem ogłosiło Ministerstwo Klimatu i Środowiska. – Chodzi o lasy, które w kluczowych miejscach wokół miast uwzględniają nie tylko potrzeby gospodarki czy konsekwencje zmiany klimatu, lecz także wzmacniają oczekiwania lokalnych mieszkańców – objaśnia Piotr Drygas z podległego ministerstwu Instytutu Ochrony Środowiska, koordynującego proces wyznaczania. Wartością jest więc nie tylko sam kontakt z dziką i zróżnicowaną przyrodą, lecz również danie mieszczuchom szansy na bieganie nie po asfalcie, zbieranie grzybów bez konieczności wielogodzinnej wyprawy czy stworzenie miejsca na bezpieczny wypad na rowerze bez strachu o potrącenie.

Polityka 37.2026 (3581) z dnia 08.09.2026; Społeczeństwo; s. 27
Oryginalny tytuł tekstu: "Czerwono na zielonym"
Reklama