Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Społeczeństwo

Po atakach w szkołach. „Wszyscy gramy w prawo dżungli”. Młodzi żyją w świecie nienawistnych spojrzeń i kliknięć

Preferuj w Google
Dodaj nas do ulubionych źródeł w Google, aby częściej widzieć „Politykę” w wynikach wyszukiwania.
x
Atak nożownika pod Wyszkowem Atak nożownika pod Wyszkowem Fot. Kuba Atys / Agencja Wyborcza / Agencja Wyborcza.pl
Kiedy na lekcji wspomniałem o rosnącej fali zainteresowania ekstremizmem wśród młodych ludzi, uczniowie jeden przez drugiego potwierdzali tę opinię. „Tak, prawie wszyscy popierają agresywne rozwiązania”.

Kiedy w środę 7 października w gronie nauczycieli powiedziałem, że wśród młodzieży rośnie zainteresowanie ekstremizmem oraz radykalnymi rozwiązaniami, zapytano, skąd to wiem. Pewnie gdzieś o tym przeczytałem. Dziennikarze próbują przypiąć łatkę nastolatkom. Mediom nie należy wierzyć. To pokolenie nie jest bardziej agresywne od poprzedniego.

Kiedy na lekcji wspomniałem o rosnącej fali zainteresowania ekstremizmem wśród młodych ludzi, uczniowie jeden przez drugiego potwierdzali tę opinię. „Tak, prawie wszyscy popierają agresywne rozwiązania”. Dodawali też coś od siebie, np. „To jest chore”, „Tak nie powinno być”, „Trzeba coś z tym zrobić”, „Żyjemy w czasach, kiedy ludzie nienawidzą ludzi” albo „Jak śpiewa Mata, »wszyscy gramy w prawo dżungli«” oraz „Ten świat jest mafią”. Młodzież ocenia poziom agresji swojego pokolenia znacznie wyżej niż nauczyciele.

Żyjemy w świecie gróźb

Klasowy intelektualista powiedział, że to się nazywa mizantropia i że była zawsze. Prawo dżungli to żadna nowość. Nowością jest to, że teraz każdy jest świadomy, iż ma kogoś, kto go nienawidzi. Trzeba być gotowym na atak. Dawniej ludzie nie mieli pojęcia, że mają wrogów, którzy coś na nich szykują.

Dzisiaj wystarczy kilka kliknięć w telefonie i już wiesz, ile osób chciałoby twojego zniknięcia. Mam pełną świadomość, że co najmniej jednej osobie zależy na tym, aby mnie nie było. Podejrzewam, że każdy w klasie przeżywa coś podobnego. Pewnego razu budzisz się, bierzesz telefon do ręki i dowiadujesz się, że jesteś do odstrzału.

Reklama