Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Społeczeństwo

Policja na oddziale intensywnej terapii. Krewni pacjentki blokowali orzeczenie śmierci i pracę OIOM-u

Krewni pacjentki blokowali orzeczenie śmierci i pracę OIOM-u, lekarze sami wezwali policję

Preferuj w Google
Dodaj nas do ulubionych źródeł w Google, aby częściej widzieć „Politykę” w wynikach wyszukiwania.
x
Policja na oddziale intensywnej terapii Policja na oddziale intensywnej terapii Władysław Czulak / Agencja Wyborcza.pl
To już trzeci tego rodzaju przypadek, jaki opisujemy w „Polityce” w ostatnich dniach. Wcześniej do podobnych ekscesów doszło w Miechowie i Zakopanem. W tamtejszych szpitalach krewni przy udziale organów ścigania zablokowali formalne orzeczenia śmierci mózgu swoich bliskich.

Od środy 21 października będzie można czytać w drukowanym wydaniu „Polityki” o podłożu podobnych spraw i o tym, jak na doniesienia z oddziałów intensywnej terapii reagują organizacje lekarskie, Ministerstwo Zdrowia, NFZ i Prokuratura Krajowa. A raczej – jak umywają ręce.

Mordują kobietę! – krzyczeli krewni pacjentki na oddziale intensywnej terapii szpitala w podwarszawskim Legionowie. Kobieta już nie żyła, lekarze usiłowali tylko formalnie potwierdzić jej zgon. Krewni powiadomili prawnika, policję i urządzili na oddziale awanturę.

To już trzeci tego rodzaju przypadek, jaki opisujemy w „Polityce” w ostatnich dniach. Wcześniej do podobnych ekscesów doszło w Miechowie i w Zakopanem w Małopolsce. W tamtejszych szpitalach krewni przy udziale organów ścigania zablokowali formalne orzeczenia śmierci mózgu, a taki jest zgodnie z prawem wymóg uznania człowieka za zmarłego. W Legionowie też usiłowali do tego doprowadzić, powiadamiając policję i prokuraturę o „planowanej zbrodni” – jak nazwali odłączenie aparatury wspomagającej narządy zmarłego. Lekarze się nie ugięli. I sami wezwali na oddział policję, żeby pozwoliła im normalnie pracować. Zacznijmy jednak od początku.

Policja na oddziale

Kobieta w średnim wieku po przebytym w domu zatrzymaniu krążenia trafiła do szpitala w Legionowie.

Reklama