Sport

Polska przegrała z Albanią. Były momenty, jest bardzo źle

Polska przegrała z Albanią na wyjeździe 0:2 w eliminacyjnym meczu do Euro 2024. Polska przegrała z Albanią na wyjeździe 0:2 w eliminacyjnym meczu do Euro 2024. Florion Goga / Forum
Fernando Santos nie sprostał zadaniu, chociaż wszystko to, co działo się wokół PZPN i drużyny, też nie pomogło. Tymczasem Albania pod kierownictwem Brazylijczyka Sylvinho rośnie z meczu na mecz.

Polska przegrała z Albanią w eliminacjach do przyszłorocznego Euro 2024. Były momenty lepiej zorganizowanej gry, ale Albańczycy odnieśli zasłużone zwycięstwo. Polska jest na czwartym miejscu w grupie i ma niewielkie szanse na awans. Taki wynik to wstyd dla naszej reprezentacji. Wcześniej z wielkim trudem uporaliśmy się z Wyspami Owczymi, na Albanię to było stanowczo za mało. Jaka będzie najbliższa przyszłość trenera Fernando Santosa? Czy znajdzie się ktoś, kto z tych piłkarzy będzie potrafił stworzyć drużynę?

Polska reprezentacja, poważnie chory pacjent

Od 1:0 dla Polski do 1:0 dla Albanii – to najkrótszy opis pierwszej połowy. Zaczęło się od rac w pobliżu bramki Wojciecha Szczęsnego. Polacy się nie przestraszyli i ich gra wyglądała całkiem składnie. Można było nawet mówić o przewadze. W 21. minucie, po faulu na Jakubie Kiwiorze, dośrodkowanie trafiło pod nogi tegoż Kiwiora, który wiedział, co zrobić z piłką. Gol! Ale radość trwała krótko, bo strzelec był na minimalnym spalonym. Z VAR-em nie ma dyskusji.

Na nieuznanej bramce skończyło się wszystko, co dobre u Polaków. Następne minuty to względny spokój i brak sytuacji podbramkowych. Aż do 36. minuty, kiedy zza pola karnego huknął nie do obrony Asani (na co dzień występuje w Korei Południowej). Na takie uderzenie nie ma lekarstwa. Trudno winić kogokolwiek w naszej defensywie, z Wojciechem Szczęsnym włącznie. Ale to podcięło skrzydła naszym. W lichym nastroju zeszli na przerwę.

Po zmianie stron Polacy nie rzucili się do odrobienia straty. Podawanie futbolówki wszerz boiska to raczej nie to, czego można było oczekiwać. Natomiast Albańczycy po ponad kwadransie znów byli w siódmym niebie. Rezerwowy Daku po minucie od wejścia na boisko oszalał z radości po wbiciu gola z najbliższej odległości. 2:0 dla gospodarzy. Koniec marzeń Polaków?

Czwartkowy mecz z Wyspami Owczymi w Warszawie miał był początkiem kuracji poważnie chorego pacjenta. Nikt nie liczył na pełne dojście do sił, ale na oznaki powrotu do zdrowia już tak. Nic z tego. Dziś w Tiranie wywiesiliśmy białą flagę w eliminacjach do Euro 2024. A przecież niemal równo dwa lata temu w eliminacjach do mundialu, przy skrajnie nieprzyjaznej widowni (co się nie zmieniło), Polacy wyrwali na tym samym stadionie zwycięstwo dzięki Karolowi Świderskiemu. Atmosfera na stadionie to jedno, a drugie to klasa przeciwników. Kilku z nich ma niezłe notowania w dobrych europejskich firmach, ale Polacy mają lepsze CV.

Czytaj też: Wrzawa po wywiadzie z Lewandowskim. Kto tu z kim zadarł?

Jest bardzo źle

Prawda jest taka, że nie mamy w tej chwili reprezentacji. Fernando Santos nie sprostał zadaniu, chociaż wszystko to, co działo się wokół PZPN i drużyny, też nie pomogło. Tymczasem Albania pod kierownictwem Brazylijczyka Sylvinho rośnie z meczu na mecz. Mówi się, że gra najlepiej w historii. Trener okiełznał trochę temperamenty, zdyscyplinował piłkarzy taktycznie i znalazł odpowiednich wykonawców swoich pomysłów. Niby proste.

Polski selekcjoner, momentami sprawiający wrażenie zagubionego w gąszczu okołofutbolowych afer, nie pokazał w trakcie dotychczasowej pracy, że wie, jak ma ta jego reprezentacja wyglądać na boisku. Apelował, żeby dać spokój piłkarzom i krytykować jego. Apel spotkał się z połowiczną aprobatą. Krytykowano Portugalczyka, ale kadrowiczom też nieźle się dostawało.

Niedawna uwaga polskiego kapitana Roberta Lewandowskiego o braku osobowości została ochoczo podchwycona przez kibiców. W Tiranie owe osobowości się nie objawiły. Wynik nie pozostawia złudzeń: jest bardzo źle.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

null
Nauka

Czy istnieją miasta idealne? Nowa Huta warunki spełnia. Warto przyjrzeć się jej bliżej

75-lecie Nowej Huty to okazja do rachunku sumienia dla urbanistów, decydentów i deweloperów. A dla nas – do refleksji, gdzie naprawdę chcielibyśmy mieszkać.

Marcin Skrzypek
09.07.2024
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną