Dwie strony medali
Dwie strony medali, czyli kurz po igrzyskach. Mikrosprzęt, makrowrażenia i nowości
Na zimowych igrzyskach, z dawno niewidzianą prawdziwą zimą, Norwegowie pobili własne rekordy pod względem liczby zdobytych medali (41), jak również sumy złotych krążków (18). Odkąd dwie dekady temu na igrzyskach odbywających się również na włoskiej ziemi, w Turynie, nie zdobyli ani jednego złota w swoich narodowych specjalnościach – biathlonie i biegach narciarskich – postawili sobie za punkt honoru uciec światu. Udało się częściowo.
Jeśli chodzi o biathlon, lepsza była tym razem ekipa francuska, w biegach zawiodły panie (tylko jedno złoto, w sztafecie, dzięki potknięciu Szwedek, które zresztą zdobyły wszystkie złote medale indywidualnie), ale męskie konkurencje w tej specjalności były teatrem jednego aktora. Johannes Klaebo we wrześniu skończy 30 lat, a już stał się najbardziej utytułowanym sportowcem w historii zimowych igrzysk (13 medali, w tym 11 złotych, a 6 z nich dołożył na włoskich trasach olimpijskich), a jeśli chodzi o klasyfikację ogólną olimpijczyków, ustępuje tylko pływakowi Michaelowi Phelpsowi. Z pewnością go nie dogoni (Amerykanin ma 28 medali, w tym 23 złote), ale do kolejnych igrzysk, za cztery lata we francuskich Alpach, Klaebo powinien dociągnąć. Chyba że zawodowy sport mu się znudzi; jaką można mieć motywację, wygrywając wszystko, jak leci?
Czytaj też: Pieróg olimpijski, czyli maskotki w służbie narodu. To może być polska soft power
Klaebo: natura zrobiła swoje
W 5,5-milionowej Norwegii jest ponad tysiąc profesjonalnych klubów narciarskich. Lista tamtejszych multimedalistów olimpijskich robi wrażenie, ale obecność na jej czele Klaebo jest zaskakująca.