Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Sport

Pieróg olimpijski, czyli maskotki w służbie narodu. To może być polska soft power

Polska reprezentacja z pierogiem Polska reprezentacja z pierogiem PKOl / mat. pr.
Uwagę internautów zwróciła maskotka trzymana przez polską reprezentację łyżwiarstwa figurowego – uroczy uśmiechnięty pierożek z oczkami. Czy to szansa dla Polski?

Od sezonowych trendów z TikToka (jak gęsi, kapibary i inne potworki), przez ikony z popularnych franczyz (w tym sezonie króluje disneyowski Stitch), po megamodne Labubu – nikogo chyba nie trzeba przekonywać, jak ważną rolę odgrywają dziś maskotki. Nawet papieża. Nie powinno więc dziwić, że sieciowy komentariat zwrócił uwagę na pluszowego pieroga trzymanego na kolanach przez polską reprezentację olimpijską. „Chcę takiego!”, pisali jedni, inni zaś wzdychali do prawdziwych pierogów.

Polacy ruszyli z wyjaśnieniami – nie mówi się „pierogi”, tylko „pieróg” (liczba pojedyncza, a nie mnoga!), a poza tym to „Pieroguszka”, nabyta w sklepie katowickiej spółdzielni Luft, sprzedającym rzeczy robione ręcznie przez osoby z niepełnosprawnościami. Polskę promuje progresywny pierożek!

Czytaj też: Królestwo Labubu. Kto stoi za tym fenomenem? Chińska soft power okazała się pluszowa

Berlińskie koszmarki

Prostota pierogowego symbolu przypomniała mi historię sprzed 15 lat, gdy w czasie spaceru po Berlinie natknąłem się na kolorowego potworka, który wyglądał, jakby uciekł z gry o Pokemonach. Zdziwiłem się, gdy dostrzegłem na nim napis „POLEN” – i dopiero po chwili namysłu połączyłem kropki. Stolica Niemiec była wówczas obwieszona plakatami promującymi polską obecność na targach turystyki. Zdobiąca je modelka miała na głowie zamiast włosów drzewa, góry, katedry, wieżowce i żubra, brakowało tylko, żeby przed nią bieżył baranek i latał motylek; ale bocian, owszem, latał. Tyle tradycji – nowoczesność reprezentowały potworki zaprojektowane przez studio Platige Image pod przewodnictwem Tomasza Bagińskiego, który stworzył też animację promującą Polskę.

Była to niestety nowoczesność w stylu kultu cargo; próba wpisania się w światowe trendy (winylowe zabawki kolekcjonerskie od kilku lat zdobywały coraz większą popularność), ale bez pomysłu, co właściwie mają sobą reprezentować. Jeśli ja, Polak i koneser popkultury, byłem rzeczą skonfundowany, to co miał sobie pomyśleć przeciętny przechodzień? Kontrastowało to zwłaszcza z popularną wówczas w internecie kulką Polandball, esencją polskości.

Rzecz miała sens, ale był głęboko ukryty w komunikatach prasowych. Tymczasem maskotka musi być własnym komunikatem, nawet jeśli kryje się za nią większa historia. Widać to na przykładzie popularnego Labubu – chiński potworek narodził się jako bohater serii ilustrowanych opowieści, ale sam jest swoją opowieścią, wzbudza emocje. Podobnie nikomu nie trzeba wyjaśniać, co to jest pieróg – ale można wyjść od niego do opowieści o wigilijnych tradycjach rodzinnego lepienia.

Nauka z gier

O tym, jak ważne są maskotki jako element budowy marki, od lat wiedzą twórcy gier wideo. W czasie „wojen konsolowych” w ostatniej dekadzie XX w. Sega stanęła przed wyzwaniem, jak pokonać dużo bardziej rozgoszczone na rynku Nintendo, którego symbolem był wąsaty hydraulik Mario. Odpowiedzią okazał się niebieski jeż, tytułowy bohater gry „Sonic The Hedgehog”, szybki, zawadiacki, wyrażający optymizm lat 90. Gra doczekała się naśladowców – kosmita Zool z platformówki reklamującej lizaki Chupa Chups czy Cool Spot, kolejna reklamówka, tym razem napoju 7UP. To ciekawy przypadek – maskotką stała się czerwona kropka z logo oranżady, wystarczyło dodać jej ciemne okulary, ręce i nogi. Ważna była też nonszalancja kroku, z jaką „coolerska kropka” przemierzała świat. Nietrudno wyobrazić sobie taką grę, której bohaterem będzie polski pierożek. W końcu nawet poleciał w kosmos!

Pluszowy pierożek zdobił także podarki, jakie można było wygrać na polskim stoisku na targach gier WePlay w Szanghaju w listopadzie 2025 r., zorganizowanych przez Instytut Przemysłów Kreatywnych. To targi twórców niezależnych, którzy muszą czymś przebić się przez szum. Widać było, jak ważne w promocji są maskotki mówiące w „uniwersalnym języku” – postacie inspirowane japońskimi anime czy antropomorficzne zwierzęta. Wśród 18 gier prezentowanych na polskim stoisku znajdowała się „Cronos: The New Dawn” krakowskiego Bloober Team. Na potencjalnych graczy czekała nie tylko możliwość sprawdzenia tytułu, ale i wzięcia do ręki wykonanej specjalnie na tę okazję maskotki przedstawiającej bohaterkę gry. Nie zabrakło też „The Alters” 11bit studios, nagrodzonego tegorocznym Paszportem POLITYKI. To gra, w której wprawdzie nie ma maskotki, jest bohater o arcypolskiej twarzy (w dodatku poddany procedurze klonowania), ale pojawia się kosmiczny pieróg.

Przyszłość jest pierogiem?

Pieróg okazuje się więc fundamentem polskiej soft power. Można z niego zrobić maskotkę, nakarmić astronautę (zarówno prawdziwego, jak i wirtualnego), pokazać w telewizji i internecie, wzbudzając apetyt i dobre skojarzenia z Polską. Jest daniem zarówno swojskim, jak i uniwersalnym (niemal każda kultura ma swoje odpowiedniki ciasta z nadzieniem), przez co nie wymaga doktoratu z polskości, żeby zrozumieć, o co w nim chodzi.

Jest wreszcie czymś, co powstało bardzo organicznie, nie zostało zaprojektowane ani przekombinowane, jak niesławny „orzeł może” z czekolady, który miał wymusić uśmiech na smętnych rodakach. Na widok pieroga ludzie uśmiechają się sami z siebie.

Reklama

Czytaj także

null
Kraj

Węgierska azylantka Patrycja Kotecka. „Są sprawy, które mogą wyjść na jaw. To ją psychicznie rozkłada”

Inteligentna, odporna psychicznie i tajemnicza. Ma wpływy w mediach. Decydowała o tym, co się działo w Ministerstwie Sprawiedliwości. Od niedawna znajduje się pod ochroną węgierskiego rządu. Jaką rolę odgrywa Patrycja Kotecka-Ziobro?

Anna Dąbrowska
29.01.2026
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną