Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Sport

Kacper Tomasiak wicemistrzem olimpijskim! W pięknym stylu

Kacper Tomasiak, srebrny medalista olimpijski na normalnej skoczni we włoskim Predazzo. 9 lutego 2026 r. Kacper Tomasiak, srebrny medalista olimpijski na normalnej skoczni we włoskim Predazzo. 9 lutego 2026 r. Kacper Pempel / Forum
To był niezwykły konkurs na skoczni normalnej w Predazzo. Najważniejsze: Kacper Tomasiak, 19-latek z Polski, został srebrnym medalistą olimpijskim. W pięknym stylu.

Chłopak, który w ubiegłym roku nawet nie miał startu w zawodach Pucharu Świata, dziś po wielkim sukcesie w pierwszych słowach wywiadu dla stacji Eurosport powiedział: „mogło być lepiej”. Jesteśmy pewni, że tak będzie.

Kacper Tomasiak, nadzieja i spełnienie

A więc nie wielki faworyt Słoweniec Domen Prevc, który dotychczas nie miał sobie równych w tym sezonie. Nie wielka gwiazda skoków od kilku lat Japończyk Ryoyu Kobayashi i nie kolejny Słoweniec Anze Lanisek. A także nie wielu innych mistrzów, jak choćby Austriak Stefan Kraft.

Złoty medal na normalnej olimpijskiej skoczni wyskakał Niemiec Philip Raimund, którego trenerem jest Stefan Horngacher, kiedyś prowadzący Stocha i spółkę. Drugi był podopieczny Macieja Maciusiaka, a dwa brązowe krążki przypadły dobrze znanemu nad Wisłą Szwajcarowi Gregorowi Deschwandenowi (ma narzeczoną z Polski) i Japończykowi Renowi Nikaido.

Już po treningowych skokach i serii próbnej można było mieć spore nadzieje na bardzo solidny występ Polaków. Tomasiak pokazywał się ze świetnej strony, ale lepszą formę pokazywał wreszcie Paweł Wąsek. Trochę ustępował im żegnający się z wielkim sportem trzykrotny mistrz olimpijski Kamil Stoch (20 lat starszy do Tomasiaka). W samym konkursie Wąsek i Stoch jednak nie błysnęli – przepadli w pierwszej serii, pierwszy z nich zajął 35., a drugi 38. miejsce. Do pierwszej trzydziestki i drugiej odsłony sporo zabrakło. Trochę zawód.

Tomasiak wpisał się za to w bardzo niespodziewany przebieg pierwszej kolejki. Przed decydującymi skokami do podium brakowało mu tylko jednej dziesiątej punktu. A przed nim byli: Norweg Kristoffer Eriksen Sundal, sensacyjny Francuz Valentin Foubert i lider Phillip Raimund. Polak nie przejął się bliskością podium, nie poddał presji i w drugim skoku poszybował na odległość aż 107 m. Gdy dodać tego bardzo wysokie noty za styl, było właściwie idealnie.

Tym samym podtrzymał piękną tradycję medalową polskich skoczków. Od Salt Lake City w 2002 r. prawie zawsze byli dekorowani Polacy (wyjątkiem jest Turyn ’2006). Cztery lata temu trzeci w Pekinie był Dawid Kubacki.

Cieszylibyśmy się bardzo z brązu, a okazało się, że udało się wskoczyć o stopień wyżej. Ma rację trener kadry Maciusiak, że to medal dla całych polskich skoków. Być może to sygnał do powrotu pięknych czasów.

Polki i Polacy na igrzyskach

Od pierwszych dni włoskiej olimpiady następuje weryfikacja planów i marzeń sportowców. Często brutalna. To także dotyczy reprezentantów Polski. Choćby Aleksandry Król-Walas w snowboardowym slalomie gigancie równoległym, która miała ogromny apetyt, a my też, na podium. Skończyło się na ćwierćfinale.

Bardzo dobrze wypadła Anna Twardosz na skoczni normalnej. W tym sezonie pokazywała się co prawda w czołówce, ale tej szeroko rozumianej. A tu 10. miejsce. To pierwsza Polka, która naprawdę zaczyna się liczyć w stawce. Ma 25 lat, urodziła się w Suchej Beskidzkiej, reprezentuje AZS AWF Katowice. Jej trenerem jest były skoczek Marcin Bachleda.

Reklama

Czytaj także

null
Kraj

Węgierska azylantka Patrycja Kotecka. „Są sprawy, które mogą wyjść na jaw. To ją psychicznie rozkłada”

Inteligentna, odporna psychicznie i tajemnicza. Ma wpływy w mediach. Decydowała o tym, co się działo w Ministerstwie Sprawiedliwości. Od niedawna znajduje się pod ochroną węgierskiego rządu. Jaką rolę odgrywa Patrycja Kotecka-Ziobro?

Anna Dąbrowska
29.01.2026
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną