Benedykt XVI w Wielkiej Brytanii

Anglik katolik
Nie zanosi się na wielki sukces wizyty Benedykta XVI w mateczniku anglikanizmu i bastionie sekularyzmu.
Papież zawsze budził w Anglii wielkie emocje. Luty 2010 r., antypapieski protest w Londynie przeciwko wpływom Watykanu i wizycie papieża w Wielkiej Brytanii.
BEW

Papież zawsze budził w Anglii wielkie emocje. Luty 2010 r., antypapieski protest w Londynie przeciwko wpływom Watykanu i wizycie papieża w Wielkiej Brytanii.

Niech każdy katolik macha papieżowi papieską chorągiewką!” – zachęca Kościół i media katolickie. „Protestujcie przeciwko papieżowi!” – zachęca ruch brytyjskich ateistów. Ambasador brytyjski przy Stolicy Apostolskiej zachowuje zimną krew w obliczu protestów: lepszy spór niż obojętność. W takiej atmosferze Zjednoczone Królestwo przygotowuje się do rozpoczynającej się 16 września trzydniowej wizyty Benedykta XVI w Wielkiej Brytanii. Jej mottem są słowa XIX-wiecznego poety i kardynała Johna Henry’ego Newmana: „Niech serce mówi do serca”. Katolicy brytyjscy wierzą, że dzięki Benedyktowi serca Brytyjczyków przemówią do siebie, a cały kraj zostanie duchowo pokrzepiony.

Oprotestować papieża

Z tym pokrzepieniem może być kiepsko. Wizyta papieska ma złą prasę. Marsze protestacyjne w jej trakcie zapowiadają zorganizowani ateiści. Zapłacili 10 tys. funtów za umieszczenie na czerwonych londyńskich autobusach hasła: „Wyświęcanie kobiet już teraz!”. 10 autobusów z takim napisem ma do końca września jeździć po trasie, którą przejedzie papież. Do niedawna na portalu internetowym rządu brytyjskiego można było podpisywać petycję przeciwko papieżowi. Nie znaczy to, że rząd też jest przeciw, bynajmniej: jest współorganizatorem wizyty. Ale na rządowym portalu można umieszczać i podpisywać petycje obywatelskie na każdy ważny temat.

Apel „Protest the Pope” (Oprotestować papieża) wylicza zarzuty, przemawiające według organizatorów za uznaniem wizyty za niepożądaną. Kościół Benedykta XVI odrzuca prawa kobiet, równe prawa dla gejów, badania na komórkach macierzystych, korzystanie z prezerwatyw. Ukrywa też udział duchownych w przestępstwach pedofilskich, rehabilituje kłamcę oświęcimskiego bp. Richarda Williamsa i zamierza kanonizować papieża Piusa XII, któremu protestujący zarzucają, że nie uczynił wszystkiego, co należało, by ratować Żydów przed hitlerowską eksterminacją. Apel podpisało kilkanaście tysięcy osób.

Niedługo przed początkiem wizyty apel zdjęto jednak z witryny, by nie dolewać oliwy do ognia, i to na oficjalnej stronie współgospodarza wizyty. Tym bardziej że jeszcze w kwietniu przeciekł do prasy wewnętrzny materiał brytyjskiego MSZ na temat pobytu papieża w Zjednoczonym Królestwie. Wybuchł skandal, bo dokument zawierał złośliwe dopiski, sugerujące m.in., by papież przeprosił za katolickich Hiszpanów, szykujących się w XVI w. do podboju Anglii, usunął nieuczciwych biskupów, pobłogosławił małżeństwo gejów, wziął udział w inauguracji kliniki aborcyjnej. MSZ wystosował oficjalne przeprosiny, Watykan kurtuazyjnie uznał sprawę za zamkniętą.

Droga wizyta

Znaczna część brytyjskich mediów i opinii publicznej ma do wizyty stosunek podobnie niechętny. Społeczeństwo brytyjskie jest bardzo zlaicyzowane, choć jeszcze 10 lat temu prawie 72 proc. ankietowanych deklarowało się jako chrześcijanie różnych wyznań. Dziś te liczby są już nieaktualne – w niektórych badaniach liczba osób deklarujących przynależność do jakiegokolwiek Kościoła spadła do 12 proc. (European Social Survey 2009), a ponad 80 proc. postrzega religię jako źródło podziałów i napięć między ludźmi. Największym chrześcijańskim związkiem religijnym na Wyspach pozostaje Kościół Anglii, Church of England, gromadzący deklaratywnie ok. 20 proc. populacji. Katolików rzymskich jest ok. 9 proc. (4,5–6 mln).

Ale aktywność wiernych obu tych Kościołów jest niska i spada dalej. Według danych z 2007 r., w niedzielę do kościoła poszło w dniu rachuby 852 tys. anglikanów i 861 tys. katolików. Współcześni polscy imigranci z mijającej dekady są dla brytyjskiego katolicyzmu zastrzykiem nowej energii, ale też przyczyną nowych problemów. W 2007 r. jeden z kardynałów, Cormac Murphy-O’Connor, martwił się, że Polacy nie integrują się z innymi katolikami na Wyspach, tak jak imigranci z Afryki czy Azji, lecz tworzą jakby własny Kościół w Kościele, głównie z powodu słabej znajomości angielskiego. Dziś nie to jest największym problemem katolików, lecz coraz większa obojętność społeczeństwa wobec religii i Kościoła, obojętne którego.

Na tym polu spotykają się zresztą wszyscy ci, którzy uważają, że odchodzenie od chrześcijaństwa i w ogóle od religii nie służy społeczeństwu. Ich głos jest jednak mniej słyszalny niż przeciwników tego poglądu. Kiedy 1 września, pod szyldem Brytyjskiego Towarzystwa Humanistycznego, urządzono w Londynie debatę o tym, czy wizyta Benedykta XVI powinna mieć charakter państwowy, niechęć publiczności do panelistów broniących tej formuły papieskich odwiedzin była tak silna, że wzbudziła protesty nawet niektórych ateistów. Pod wpływem tych przykrych doświadczeń brytyjski episkopat wytrenował kilkadziesiąt osób, by w mediach dawały odpór przeciwnikom wizyty. Szefem tych lotnych brygad jest działacz Opus Dei.

Przeciwnikom państwowej wizyty chodzi głównie o pieniądze – nie chcą, by część kosztów pobytu papieża pokrywano z budżetu. Koszty szacuje się na 12–20 mln funtów, Kościół ma pokryć mniej niż połowę, choć część publicznych spotkań z papieżem jest biletowana w formie tzw. przepustki pielgrzyma, mającej zapewnić uczestnikom mszy pod gołym niebem transport i bezpieczeństwo (pamiętajmy, że na Wyspach radykalizuje się muzułmańska młodzież, a protestancka prawica jest zdecydowanie antykatolicka). Zwolennicy wizyty podkreślają, że wydatki są niewielkie, choćby w porównaniu z kosztami szczytów G20 (90 mln funtów dziennie), a korzyści wymierne.

 

Czytaj także

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną