Po eksplozjach w Sztokholmie

Boże Narodzenie talibów
Kto słyszał wybuchy w centrum Sztokholmu, mógł sądzić, że to przedświąteczne race sztucznych ogni. Ale bezpośredni świadkowie zdarzeń na ruchliwej ulicy handlowej widzieli krew, śmierć i rany, co w mieście ogarniętym od półwiecza obsesją przyjaznego ludziom bezpieczeństwa (jest na no nawet szwedzkie słowo trygghet) musi budzić szok wielokrotnie większy niż na przykład w Nowym Jorku czy w Moskwie, gdzie ludzie giną setkami.

Policja sztokholmska wie, że należy zamachy kojarzyć z e-mailem po szwedzku i arabsku, wysłanym do agencji prasowej TT, który zapowiada wojnę przeciwko społeczeństwom zachodnim, taką samą jak ta, która toczy się w Afganistanie i na Bliskim Wschodzie. Dwa szczegóły e-maila kojarzą ostrzeżenie ze Szwecją. Pierwszy explicite, mówi o pochodzeniu karykaturzysty objętego fatwą (orzeczeniem ajatollahów) za rysunek Mahometa w satyrycznym piśmie duńskim, Larsa Vilks.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną