Assange zasłużył na miano Casanovy naszych czasów. Podobnie jak jego historyczny poprzednik, też uwikłany w politykę światową, kocha kobiety. Awantury miłosne Casanovy sprawiały, że był prześladowany i musiał w XVIII w. uciekać z kraju do kraju. Dzisiaj nie ma już możnych protektorów i granic, za którymi można się schronić. Assange zostanie zapewne wydany szwedzkiemu wymiarowi sprawiedliwości, który postawi mu zarzuty zgwałcenia jednej kobiety oraz przymuszania drugiej do czynności seksualnych. Jeśli trafi do więzienia, będzie miał czas, tak jak Casanova, na pisanie pamiętników, już zresztą zamówionych przez wydawców. Ma za nie dostać ponad milion euro.
Julian Assange odwiedził Szwecję w sierpniu minionego roku, zaproszony do prezentacji portalu Wikileaks, znanego wówczas głównie z ujawnienia dokumentów filmowych, pokazujących, jak amerykańscy żołnierze strzelają do cywilów w Iraku i Afganistanie. Wtedy to właśnie miało dojść do wymuszonych – jak dzisiaj twierdzą ofiary – stosunków seksualnych z kobietami, które wcześniej przygotowywały jego wizytę. Prokuratura szwedzka nie mogła się jednak zdecydować, jaką kwalifikację prawną przyjąć, i Assange, nieuwolniony od podejrzeń, pozostał na wolności, dzięki czemu mógł swobodnie wyjechać do Londynu. Dopiero w połowie listopada Szwedzi wydali europejski nakaz aresztowania, na podstawie którego Brytyjczycy zatrzymali Assange’a i zakuli w elektroniczną bransoletkę.
Druga rewolucja?
Niezależnie od prawnych aspektów tej sprawy, zapoczątkowała ona debatę obyczajową w Szwecji, którą niemiecki magazyn „Die Welt” nazywa, z pewną przesadą, drugą rewolucją seksualną w tym kraju.