Niemcy zdecydowali się na parytet płci w biznesie

Panie przodem
Niemcy zdecydowali się na parytet płci w biznesie, bo Niemki są wyraźnie zawodowo w tyle na tle innych Europejek. Jedna Angela Merkel wiosny nie czyni.
Przez dziesięciolecia życie niemieckich kobiet było wyznaczane przez 3K: Kinder, Küche, Kirche – dzieci, kuchnię i kościół.
Fabrizio Bensch/Reuters/Forum

Przez dziesięciolecia życie niemieckich kobiet było wyznaczane przez 3K: Kinder, Küche, Kirche – dzieci, kuchnię i kościół.

Udział kobiet w radach nadzorczych stu największych niemieckich przedsiębiorstw to niewiele ponad 15 proc., w zarządach – niespełna 5 proc.
Tomasz Trojanowski/PantherMedia

Udział kobiet w radach nadzorczych stu największych niemieckich przedsiębiorstw to niewiele ponad 15 proc., w zarządach – niespełna 5 proc.

Imponującą karierę robi minister obrony Ursula von der Leyen. Wielu widzi w niej najpoważniejszą kandydatkę na kolejną panią kanclerz.
Thomas Peter/Forum

Imponującą karierę robi minister obrony Ursula von der Leyen. Wielu widzi w niej najpoważniejszą kandydatkę na kolejną panią kanclerz.

Światło czerwone: człowieczek z sygnalizacji stoi na baczność. Światło zielone: ten sam ludek statecznym krokiem przechodzi przez jezdnię. W wersji „enerdowskiej” człowieczek jest lepiej zbudowany i nosi kapelusz. Powstała również odmiana żeńska: dziarska kobieta w spódnicy, z włosami zaplecionymi w warkocze. Podobne kobiece symbole w sygnalizacji świetlnej po raz pierwszy pojawiły się w 2000 r. w holenderskim Amersfoort. Dziś – jako Ampelfrauen – zdobywają szturmem miasta niemieckie: Drezno, Bremę czy Kolonię.

W dortmundzkiej dzielnicy Innenstadt-West sfeminizowana ma zostać połowa sygnalizacji świetlnych dla pieszych. Tak przynajmniej chcą miejscowi Zieloni i socjaldemokraci. We wspólnym wniosku do burmistrza tłumaczą, że to logiczna konsekwencja równouprawnienia.

„Mężczyźni i kobiety są równouprawnieni” – czytamy w artykule 3 niemieckiej konstytucji. A rzeczywistość? Według sondażu YouGov na zlecenie agencji prasowej DPA prawie trzy czwarte Niemek jest przekonanych, że muszą być lepsze, by osiągnąć w pracy to samo co mężczyźni. Przepaść w zarobkach właściwie nie zmieniła się od połowy lat 90. Według danych Eurostatu Niemki wciąż zarabiają o 22 proc. mniej niż Niemcy. W Polsce analogiczna różnica to tylko 6 proc., przeciętnie w Unii Europejskiej – 16 proc. W 2012 r. kobiety zajmowały za Odrą niewiele więcej niż co czwarte stanowisko kierownicze (28,6 proc.). Średnia dla Unii to 33 proc. Jeszcze lepiej wypada Polska – 38 proc. Federalne ministerstwo ds. rodziny, seniorów, kobiet i młodzieży samo przyznaje, że w kwestii równouprawnienia jest jeszcze wiele do zrobienia.

Kobieta albo wakat

Na pierwszy rzut oka nie ma o co kruszyć kopii. Kanclerzem Niemiec od dziewięciu lat jest Angela Merkel. W jej gabinecie kobiety stoją na czele pięciu ministerstw, w tym ważnego – i uznawanego do niedawna za typowo męski – resortu obrony. W Bundestagu posłanki wypełniają już ponad jedną trzecią miejsc (w Sejmie – niespełna jedną czwartą). W niektórych regionalnych parlamentach pań jest mniej, ale i tak trzy z 16 niemieckich landów są rządzone przez kobiety.

Na liście najbardziej wpływowych kobiet świata, publikowanej przez amerykański „Forbes”, Merkel od lat zajmuje pierwsze miejsce. Na liście magazynu „Fortune”, obejmującej najbardziej wpływowe kobiety w biznesie, próżno jednak szukać rodaczki pani kanclerz. Przypadek? Raczej odzwierciedlenie pozycji niemieckich kobiet – silnej w polityce, znacznie słabszej w gospodarce i nauce.

Na niemieckich uczelniach tylko co piąty profesor to kobieta. I szybko się to nie zmieni, bo ledwie co czwarta habilitacja jest broniona przez kobietę. Połowa absolwentów tamtejszych szkół wyższych z 2012 r. to panie – pokazują dane Federalnego Urzędu Statystycznego. Ale w tym samym roku wśród osób, które uzyskały tytuł doktora, było już tylko 45 proc. kobiet – mniej niż w Polsce i mniej niż średnio w Unii Europejskiej. Niemiecka Rada Nauki – gremium doradcze władz federalnych i landów – bije na alarm. Chce parytetów płci w szkołach wyższych i pozauczelnianych instytutach badawczych.

W niemieckiej polityce nie ma jednolitych parytetów płci, ale największe ugrupowania same je sobie narzuciły. U Zielonych kluczowe stanowiska – przewodniczących partii i szefów frakcji parlamentarnej – są wręcz obsadzane podwójnie: zawsze przez kobietę i mężczyznę.

Teraz parytety mają pomóc także w innych dziedzinach. Na uczelniach są na razie pieśnią przyszłości. Wielkimi krokami nadchodzą za to w niemieckim biznesie. 11 grudnia rząd Angeli Merkel ma zatwierdzić projekt ustawy w tej sprawie.

Największe niemieckie firmy czeka rewolucja. Od 2016 r. w nowo wybieranych radach nadzorczych udział kobiet ma wynosić co najmniej 30 proc. Jeśli odpowiedniej liczby miejsc nie uda się obsadzić paniami, będą musiały pozostać puste. Przepisy mają dotyczyć około stu przedsiębiorstw notowanych na giełdzie. To jednak nie wszystko. Około 3,5 tys. średnich firm na własną rękę ma sobie wyznaczyć parytety płci w zarządzie, radzie nadzorczej i wśród menedżerów wysokiego szczebla, a także informować o postępach w realizacji tego planu.

 

Czytaj także

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną