Świat

Puszka Davida

Co oznacza wynik brytyjskich wyborów dla unijnej integracji

Nie takiego wyniku wyborów w Londynie życzyła sobie Angela Merkel.

Jak większość unijnych przywódców, zmęczonych roszczeniową postawą Wielkiej Brytanii i groźbami Brexitu, w ubiegły czwartek wypatrywała przegranej Davida Camerona. Brytyjczycy nie tylko nie odwołali premiera, ale dali mu jeszcze silniejszy mandat na kolejne pięć lat – w tym carte blanche do renegocjacji warunków członkostwa Wielkiej Brytanii w Unii.

Sytuację w Europie po zwycięstwie Camerona można więc czytać na dwa sposoby. Pierwszy głosi, że problemy z Londynem się skończyły – Partia Konserwatywna skonsumowała eurosceptyczny elektorat UKIP, poparcie Brytyjczyków dla integracji odbiło się od dna, a Cameron nie chce zostać zapamiętany jako ten, który wyprowadził brytyjski sztandar z sal posiedzeń w Brukseli.

Polityka 20.2015 (3009) z dnia 12.05.2015; Komentarze; s. 6
Oryginalny tytuł tekstu: "Puszka Davida"

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Świat

Dyplomaci jak hostessy – tak działa polskie MSZ

PiS w zasadzie nie prowadzi polityki zagranicznej. Nie potrzebuje więc doświadczonych ambasadorów. Chyba że do roli hostess.

Grzegorz Rzeczkowski
09.10.2019