Niemiecka polityka otwartych drzwi w ogniu krytyki

Oblężenie Berlina
Jeśli Angeli Merkel uda się rozładować kryzys z uchodźcami, zasłuży pewnie na pokojowego Nobla. Gorzej, dla Niemców i ich sąsiadów, gdyby jej się to nie udało.
Po paryskim ataku islamistów François Hollande oficjalnie wypowiedział wojnę tzw. Państwu Islamskiemu (PI) w Syrii i Iraku, ale faktycznie… Niemcom Angeli Merkel.
Wolfgang Rattay/Reuters/Forum

Po paryskim ataku islamistów François Hollande oficjalnie wypowiedział wojnę tzw. Państwu Islamskiemu (PI) w Syrii i Iraku, ale faktycznie… Niemcom Angeli Merkel.

Pusto się zrobiło wokół Berlina, stwierdził po polskich wyborach we „Frankfurter Allgemeine” Konrad Schuller. Zaś po sukcesach Frontu Narodowego we Francji „Die Welt” wycieniowała osobliwą mapę Europy: różowe Niemcy wielkiej koalicji, ściśnięte granatową obręczą państw, w których idą do góry narodowi konserwatyści – Polska, Czechy, Węgry, Słowacja, Austria, Szwajcaria, Włochy, Francja, Holandia, Dania, a także Grecja.

Czy to znaczy, że znowu ziszcza się Bismarcka „koszmar koalicji” wymierzonej przeciwko Niemcom?

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj