Świat

Schengen się sypie, wracają kontrole na unijnych granicach

Uchodźcy nadal idą i płyną do Europy. Uchodźcy nadal idą i płyną do Europy. Bundesministerium fur Europa / Wikipedia
Przywracanie kontroli na granicach pomiędzy państwami strefy wynika m.in. z powodu dziurawych granic zewnętrznych Unii.

Szwecja wprowadziła kontrolę dokumentów tożsamości na swojej granicy z Danią. Duńczycy, jak twierdzi ich premier, nie chcą widzieć migrantów i uchodźców na swoich autostradach, więc rozważają wprowadzenie kontroli paszportowych na granicy z Niemcami. A rząd Norwegii ogłosił, że będzie odsyłać wszystkich uchodźców, którzy przyjadą do nich bez wizy Schengen z innego kraju.

Pociągiem między Danią a Szwecją codziennie jeździło blisko 16 tys. ludzi. Od dzisiaj ich podróż trwa 20 minut dłużej, bo każdy musi wyjść na peron, gdzie sprawdzane są dokumenty. Pociągów będzie więc mniej, a te, które pozostały, mogą się spóźniać. Jeden z ośrodków badawczych wyliczył, że koszt opóźnień może sięgnąć nawet 1,6 mln koron szwedzkich dziennie (ponad 700 tys. zł).

Wcześniej kontrole na swoich granicach tymczasowo wznowili Niemcy i Francuzi. Schengen się sypie. Chociaż według niektórych analityków nie działa już od dawna. Bo jeśli Unia nie jest w stanie kontrolować swoich zewnętrznych granic, to nie ma co mówić, że cały mechanizm działa. Mamy nowy rok i wraz z nim przyjdą nowe zadania i nowe problemy, ale stare – jak choćby ten z uszczelnieniem unijnych granic i z prawidłową rejestracją uchodźców – nie zniknęły.

Uchodźcy nadal idą i płyną do Europy. Tylko w niedzielę turecka straż graniczna uratowała 57 imigrantów, którzy próbowali przypłynąć na grecką wyspę Lesbos. Przez cały zeszły rok na tej wyspie zarejestrowano prawie pół miliona migrantów. Chociaż nikt nie wie, na ile Grecy zrobili to skrupulatnie i czy przez wyspę nie przewinęło się dwa albo i trzy razy więcej ludzi.

Przez ostatnie pół roku w Grecji i we Włoszech miało powstać 11 tzw. hotspotów, czyli punktów rejestracji migrantów, na których wstępnie decydowano by, komu przysługuje azyl w Unii Europejskiej, a kto jest nielegalnym imigrantem i powinien opuścić teren Unii. Powstały tylko dwa, na włoskiej Lampedusie i greckiej wyspie Lesbos. W tym czasie do Grecji dotarło prawie pół miliona osób, a odciski palców pobrano zaledwie od 121 tys. We Włoszech nie było lepiej. Na około 65 tys. przybyłych na Lampedusę do unijnej bazy danych Eurodac trafiło tylko 29 tys. odcisków palców.

Tymczasem przywracanie kontroli na granicach pomiędzy państwami strefy wynika m.in. właśnie z powodu dziurawych granic zewnętrznych Unii. Jednak choć Komisja Europejska wszczęła już przeciwko Grecji i Włochom postępowanie o naruszenie unijnych przepisów, to wszyscy wiedzą, jaka jest rzeczywistość. Oba kraje od dawna nie radzą sobie z nawałem pracy, ale też tajemnicą poliszynela jest, że reszta unijnych państw nie wypełnia swoich zobowiązań. Brakuje zarówno oficerów łącznikowych, których poszczególne kraje miały przysłać do pomocy na Lampedusę i na Lesbos, jak i chętnych do przyjmowania już zarejestrowanych uchodźców.

Wielu migrantów odmawia też rejestracji po przekroczeniu unijnej granicy. Boją się, że zostaną odesłani. Poza tym ich celem są bogatsze Niemcy i kraje skandynawskie. Jeśli zostaniemy zarejestrowani w pierwszych hotspotach, to na pewno nie będziemy mogli kontynuować podróży, myślą uciekinierzy. Ale te bogatsze kraje nie są już w stanie przyjąć więcej ludzi. Ostatnie pół roku pokazało też, że system relokacji działa słabo, i w tej sytuacji Komisja Europejska zastanawia się, czy ogłaszanie i wprowadzanie nowego systemu kwot w ogóle ma sens.

Generalnie w nowy rok weszliśmy bez dobrego rozwiązania tej sprawy. Tymczasem teraz Unia Europejska będzie żyła bardziej ewentualnym Brexitem, potem, pod koniec tego roku, czekają nas wybory w Stanach Zjednoczonych, a w kolejnym roku swoich przywódców wybiorą Niemcy i Francuzi. Sprawę imigrantów wszyscy najchętniej odłożyliby na później. Jednak tej fali nie da się zatrzymać, ona nie zaczeka. I wygląda na to, że wobec kulejących generalnych rozwiązań poszczególne kraje Unii i strefy Schengen zaczynają działać lokalnie, na własną rękę.

Więcej na ten temat

Warte przeczytania

Reklama

Czytaj także

Historia

Marian Turski: Przeżyłem dwa marsze śmierci. Po wojnie nic nie pamiętałem

Najpierw miałem trwającą 20 lat amnezję. A potem nie chciałem. Dopiero kiedy w 2001 r. otwarto dla zwiedzających saunę (łaźnię), zgodziłem się coś powiedzieć publicznie.

Jacek Żakowski
27.01.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną