Świat

Trump jest na fali, ale nie panikujmy (jeszcze)

Gage Skidmore / Flickr CC by 2.0
Donald Trump prowadzi w sondażach. A więc mamy się przygotować na prezydenturę pyskatego, żółtowłosego populisty, który zamierza zakończyć epokę przywództwa Ameryki w świecie?

Kampania prezydencka w USA nie przestaje zadziwiać. Ledwo ochłonęliśmy po tym, jak Donald Trump wygrał republikańskie prawybory, a dowiadujemy się, że przegania w najnowszych sondażach Hillary Clinton. Sondaż „Washington Post” i telewizji ABC News wykazał przewagę nowojorskiego miliardera celebryty nad byłą sekretarz stanu w relacji 46 do 44 procent, a sondaż Rassmussen Report nawet jeszcze większą, bo 5-procentową. A co szczególnie ciekawe, Trump dostałby aż o 9 procent głosów więcej od białych Amerykanek – a przecież Hillary miała się wprowadzić do Białego Domu dzięki poparciu kobiet.

To w ogóle – podobnie jak nominacja Trumpa (już przesądzona) – „nie miało prawa” się zdarzyć. Jeszcze w kwietniu wydawało się, że wojna domowa o Trumpa w Partii Republikańskiej (GOP) doprowadzi do jej rozpadu i pani Clinton prezydenturę ma jak w banku. Wewnętrznie skłócone stronnictwa przegrywają przecież wybory. Zwłaszcza z tak kontrowersyjnym kandydatem jak Donald. Po miesiącu jednak Trump zrównał się z demokratyczną faworytką – według indeksu RealClearPolitics (RCP), wyciągającego średnią z pięciu ostatnich sondaży, jest już lepszy o 0,2 procent. Jak to wytłumaczyć?

Przede wszystkim kierownictwu GOP udało się przekonać wielu nieprzekonanych dotąd do Trumpa zarejestrowanych Republikanów, w tym nawet jego zdeklarowanych wrogów, że partia musi się wokół niego zjednoczyć. A Republikanie, w odróżnieniu od Demokratów, są zdyscyplinowani. Trwa teraz oswajanie politycznego troglodyty – Trump wygłasza już przemówienia z telepromptera, spotyka się z Henrym Kissingerem i odwołuje co bardziej drastyczne wypowiedzi (jak o podwyższeniu podatków od bogaczy). Wszystko po to, aby stał się bardziej prezydencki i aby jedność republikańska była choć trochę prawdziwa i nie przypominała komunistycznego FJN.

A z Hillary jak to z Hillary. Mówi rzeczy słuszne i szlachetne, ale nie porywające. Na tle barwnego Donalda wypada jak robot zaprogramowany na „pasję i spontaniczność”. Jej kampanii brak klarownego przewodniego wątku, hasła streszczającego wyborcze przesłanie, jak Trumpowe „Make America Great Again”. Mszczą się niewymuszone błędy – skrytość i krętactwa w odpowiedzi na kłopotliwe pytania, jak w sprawie mejli wysyłanych z prywatnego serwera. Większość Amerykanów – więcej niż w wyborach w 2008 r. – nie ufa Hillary, bo nie uważa jej za osobę uczciwą i sympatyczną. Co gorsza, nie lubi jej także wielu Demokratów, którzy wciąż odmawiają zwarcia szeregów wokół niej i forsują nominację senatora Bernie Sandersa, chociaż trudno sobie wyobrazić socjalistę jako prezydenta USA. (Chociaż tyle rzeczy trudno było sobie wyobrazić, a jednak...).

A więc przyjdzie walec Donalda i wyrówna? Mamy się przygotować na prezydenturę pyskatego, żółtowłosego populisty, admiratora Putina, który zamierza zakończyć epokę przywództwa Ameryki w świecie, co pogłębiłoby narastający już chaos?

Spokojnie, bez paniki. Sondaże pokazują tylko to, czego ludzie chcą dzisiaj. Wybory odbędą się za 5,5 miesiąca. W kwietniu w 2008 roku republikański kandydat John McCain też prowadził w sondażach z Barackiem Obamą. Listopadowe wybory przegrał z kretesem.

Chociaż – przyznajmy – Obamie pomógł jesienny kryzys finansowy, który o mało nie skończył się katastrofą całej gospodarki.

Więcej na ten temat

Warte przeczytania

Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Społeczeństwo

Dramat dzieci z wrodzonymi wadami

Co roku rodzi się ponad 2 tys. dzieci z głębokimi wadami. Ich rodziców czasem trzeba zastąpić lub im pomóc. Lecz nie ma kto tego zrobić.

Agnieszka Sowa
01.11.2016
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną