Świat

Prawicowy socjalista

Premier Francji Manuel Valls ustąpił ze stanowiska, bo chce być prezydentem. Jakie ma szanse?

Manuel Valls chce kandydować w wyborach prezydenckich we Francji. Manuel Valls chce kandydować w wyborach prezydenckich we Francji. Philippe Grangeaud/Parti socialiste / Flickr CC by 2.0
Chce spróbować sił jako kandydat Partii Socjalistycznej w wyborach prezydenckich.

54-letni Manuel Valls po zwycięstwie Françoisa Hollande’a w wyborach prezydenckich w 2012 r. został ministrem spraw wewnętrznych w rządzie utworzonym wówczas przez Jean-Marca Ayraulta. Zasłynął wtedy z twardego podejścia do przestępczości i ostrej retoryki w sprawach bezpieczeństwa publicznego. „Le Nouvel Observateur” nazywał go nawet „pierwszym gliną Francji” i opisywał jako mieszankę męskości, zdecydowania, energii i autorytetu.

Już wówczas media wróżyły mu prezydencką przyszłość. A wspomniany „Le Nouvel Observateur” pisał, że „hotel Matignon, czyli oficjalna siedziba francuskich premierów, jest dla Vallsa tylko etapem na drodze do Pałacu Elizejskiego”. Vallsowi łatwo było utrzymać wówczas popularność mimo złej kondycji gospodarczej Francji, ponieważ zawsze mógł powiedzieć, że jego resort ma niewiele wspólnego z gospodarką.

Kim jest Valls i jakie ma szanse w wyborach?

Valls jest z pochodzenia Hiszpanem. Jego rodzina pod koniec lat 40. wyemigrowała z rządzonej przez generała Franco Hiszpanii do Francji. I chociaż sam Valls urodził się w Barcelonie, to od 1982 r. ma francuskie obywatelstwo, studiował w Paryżu i jeszcze jako student wstąpił do Partii Socjalistycznej. Na przełomie lat 80. i 90. pracował jako doradca ds. komunikacji społecznej w rządzie Lionela Jospina. Potem przez lata pracował w administracji lokalnej i regionalnej. Później był posłem. Nicolas Sarkozy zaproponował mu nawet w 2007 r. stanowisko w swoim centroprawicowym rządzie, ale Valls odmówił.

Dzisiaj żeby stanąć do walki z Françoisem Fillonem i Marine Le Pen, Valls musi jeszcze zyskać poparcie elit swojej partii i wygrać partyjne prawybory. Co wcale nie jest oczywiste.

Były premier już raz próbował swoich sił. W 2011 r. zgłosił swoją kandydaturę jako przedstawiciel tzw. prawego skrzydła partii socjalistycznej, ale uzyskał wówczas zaledwie 5,5-proc. poparcie. Wyprzedził go wówczas Hollande, którego Valls potem popierał w walce o partyjną nominację z Martine Aubry. A w czasie kampanii wyborczej pomagał mu jako dyrektor ds. komunikacji.

Po zwycięstwie Hollande’a w 2012 r. i powołaniu przez nowego prezydenta rządu Valls został w tym gabinecie ministrem spraw wewnętrznych. Urząd premiera objął w 2014 r., po klęsce lewicy w wyborach samorządowych, która zmusiła Hollande’a do zmiany rządu. Valls stworzył wówczas rząd dzięki sojuszowi z dwoma politykami swojego pokolenia: Arnaudem Montebourgiem, który dostał tekę ministra gospodarki, i Benoitem Hamonem, który zajął się edukacją.

Kandydat Valls ucieka do przodu

Nowym ministrom przyświecała myśl wyrugowania partyjnych dinozaurów. Było to główne spoiwo tego układu. Jeśli nie jedyne, ponieważ oprócz chęci pokoleniowego przejęcia partyjnych sterów panowie różnili się niemal wszystkim. Valls już wówczas był na skrajnie prawym skrzydle lewicy. W jego partii nazywano go prawicowym socjalistą. Jako zwolennik liberalizmu gospodarczego był dobrze przyjmowany w środowiskach biznesowych, ale lewe skrzydło Partii Socjalistycznej, na którym plasowali się m.in. pozostali dwaj ministrowie, odrzucało Vallsa i krytykowało go właśnie za to probiznesowe nastawienie, brak wrażliwości społecznej i autorytarne zapędy.

Sprawy gospodarcze, których Valls wcześniej jako minister spraw wewnętrznych umiejętnie unikał, żeby nie tracić na popularności, teraz są priorytetami rządu i nie da się od nich uciec. Misją jego gabinetu od początku jest realizowanie pakietu reform, które w dłuższej perspektywie mają obniżyć bezrobocie, przynieść wielomilionowe oszczędności i zwiększyć konkurencyjność francuskiej gospodarki.

W takich okolicznościach punkty, które Valls zebrał wcześniej jako sprawny minister spraw wewnętrznych, teraz szybko topniały. Jako premierowi, odpowiedzialnemu za cały rząd, dużo trudniej było mu utrzymać popularność. Fatalne dane ekonomiczne i utrzymująca się stagnacja gospodarcza obciążała również jego konto.

Kandydowanie na prezydenta jest więc ucieczką do przodu. Valls powiadomił o swoich zamiarach na swoim oficjalnym koncie na Twitterze. Wyjaśnił, że kandyduje, ponieważ Francja musi zaistnieć w świecie, który tak się zmienił. Wymienił zagrożenie terroryzmem, ocieplenie klimatu, osłabienie Europy i naciski skrajnej prawicy jako główne problemy, z którymi Francja musi sobie poradzić. O gospodarce przezornie nie wspomniał.

Nowym premierem Francji, po Vallsie, został jeden z najbardziej lojalnych współpracowników prezydenta Hollande’a, Bernard Cazeneuve, dotychczasowy minister spraw wewnętrznych. Prawnik z wykształcenia i wieloletni polityk z doświadczeniem na stanowiskach ministra ds. europejskich i budżetu. Będzie premierem do kwietnia 2017 r., kiedy Francuzi wybiorą nowego szefa państwa.

Więcej na ten temat

Warte przeczytania

Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Historia

O Niemcach, którzy z konieczności zostali Polakami

Książka naszego redakcyjnego kolegi Piotra Pytlakowskiego „Ich matki, nasi ojcowie”, której fragment publikujemy, opowiada o losach niemieckich dzieci mieszkających na ziemiach, które po II wojnie światowej przypadły Polsce.

Piotr Pytlakowski
15.09.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną