Świat

Angela Merkel chce zakazać burek w Niemczech. To presja wyborcza

Burka: teraz Niemcy? Burka: teraz Niemcy? PantherMedia
Kanclerz Angela Merkel zapowiedziała inicjatywę ustawodawczą, zakazującą noszenia burki w szkołach publicznych i na uniwersytetach podczas demonstracji, w sądach i urzędach publicznych.

W Niemczech mieszka ok. 4 mln muzułmanów (5 proc.). Szacuje się, że burki nosi jedna trzecia niemieckich muzułmanek, czyli wyraźna mniejszość w tej społeczności. Można się więc dziwić, po co to obostrzenie w kraju, gdzie burki na ulicach są rzadkością statystyczną.

Odpowiedź jest polityczna. Niemcy szykują się do wyborów parlamentarnych. Partie rządzące, chadecy i socjaldemokraci, słabną pod naporem prawicowych populistów, którzy rosną w siłę pod hasłami antyislamskimi i antyimigranckimi.

Sprawa zakazu burek w Niemczech jest dęta

Wprawdzie nawet chadecja jest podzielona w sprawie szykowanego zakazu burki, a jeszcze więcej wątpliwości mają ich socjaldemokratyczni partnerzy, o których głosy partia Merkel będzie zabiegała, to jednak presja wyborcza okazała się ważniejsza niż spokojna refleksja.

To nonsens, bo Niemcy i sama Mamuśka mają naprawdę dużo większe problemy. Jednak partyjna logika polityczna nie zawsze da się pogodzić z logiką zdrowego rozsądku. Zwłaszcza że w niektórych landach antyislamska AfD wystawi mocnych kandydatów.

W wywiadach prasowych kanclerz Merkel twierdzi, że burka uniemożliwia muzułmance jej pełną kulturową integrację. Cóż, jednej utrudnia, innej nie. Nasze dyskusje w Europie na ten temat notorycznie unikają głębszego poznania opinii i doświadczeń samych zainteresowanych, czyli europejskich muzułmanek.

Ze znanych mi wypowiedzi wynika, że większość nie ma problemu z noszeniem chusty zwanej hidżabem, niezakrywającej twarzy, tylko włosy i kark. Większość również nie nosi i nie zamierza nosić burki.

Jeśli muzułmanka mieszkająca w Europie nosi mimo to burkę, to prawdopodobnie jej szansa na pełną inkulturację jest już stracona. Niemcy zdają sobie z tego sprawę. Proponowany zakaz jest dość łagodny. Totalny niczego by nie załatwił, a sprowokował protesty i interwencje obrońców praw człowieka i prawa do wolności.

Najprościej byłoby w momencie kryzysu Unii Europejskiej w ogóle zakazu nie proponować. Trudno uniknąć wrażenia, że sprawa jest dęta i służy tylko bieżącym celom politycznym. Akurat nie tego Europa oczekuje dziś po Niemczech.

Więcej na ten temat

Warte przeczytania

Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Nauka

Skąd dramatyczne wahania liczby infekcji covid-19?

Czym tłumaczyć gwałtowny spadek raportowanych zakażeń koronawirusem? Rozmawiamy z dr. Franciszkiem Rakowskim z ICM, który modeluje przebieg pandemii od samego jej początku.

Karol Jałochowski
26.11.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną