Świat

Kim jest Mark Rutte, człowiek, który zatrzymał Geerta Wildersa?

50-letni Rutte zanim zaczął zajmować się polityką, pracował jako menedżer ds. zasobów ludzkich. 50-letni Rutte zanim zaczął zajmować się polityką, pracował jako menedżer ds. zasobów ludzkich. EU2016 SK / Flickr CC by SA
Czy Mark Rutte to charyzmatyczny przywódca, który zatrzymał populistów, czy sprawny menedżer, który potrafi negocjować i tworzyć koalicje?

Po tym jak Markowi Ruttemu i jego Partii Ludowej na rzecz Wolności i Demokracji (VVD) udało się pokonać depczącego mu od wielu tygodni po piętach Geerta Wildersa media okrzyknęły go zbawcą, który przechytrzył nacjonalistów i zatrzymał rosnącą w Europie i na świecie falę populizmu.

Mimo że ugrupowanie premiera straciło jedną trzecią miejsc w izbie niższej parlamentu, to pierwszą wiadomością, jaka poszła w świat, był news o tym, że antysystemowa, antyunijna i antyimigrancka Partia na rzecz Wolności (PVV) Wildersa została znokautowana.

Jak Rutte pokonał Wildersa?

Rutte rzeczywiście przyjął dobrą strategię, w której skorzystał z broni używanej przez samego Wildersa. Zaczął bowiem mówić jego językiem i stosować podobne chwyty. Kilka tygodni temu opublikował w kilku holenderskich gazetach list otwarty, w którym napisał, że jeśli ktoś nie chce przystosować się do warunków panujących w Holandii i nie jest zadowolony z tego, co kraj mu oferuje, niech lepiej wyjedzie, bo nikt w Holandii na siłę go nie trzyma.

Podobną determinacją wykazał się w ostatnim sporze z Turcją, kiedy nie wpuścił do kraju tureckiego ministra dyplomacji, który zamierzał w Holandii agitować za tureckim referendum konstytucyjnym, a minister ds. rodziny, która mimo próśb wjechała na teren Holandii drogą lądową, kazał odtransportować na niemiecką granicę. Nie ugiął się pod presją, oskarżeniami o nazizm i groźbami tureckich polityków, i przez kilka dni twardo powtarzał, że nie chce konfliktu, ale też musi chronić obywateli Holandii i nie może zgodzić się na podgrzewanie antyislamskiej atmosfery u siebie w kraju.

Swoją postawą wybił Wildersowi z rąk argumenty, częściowo przyciągnął z powrotem tych, którzy przeszli już na stronę populisty, a częściowo też zmobilizował tych, którzy wcześniej nie głosowali w ogóle, a teraz poczuli się zagrożeni. Bo Rutte, mimo że zaczął mówić Wildersem, nie przekraczał cienkiej linii, za którą być może byłby już tylko Nexit, nieodpowiedzialne rządy populistów i niczym niepohamowana nagonka na muzułmanów.

Sprawny menedżer, pianista i... kawaler

Jednak chociaż Rutte jawi się dzisiaj niczym rycerz na białym koniu, który zbawia świat, to w rzeczywistości swój sukces może przypisać raczej temu, że jest sprawnym menedżerem, który wszystko ma pod kontrolą, wie, w którym momencie i za które sznurki należy pociągnąć. Potrafi też negocjować i tworzyć koalicję, co w przypadku holenderskiej ordynacji wyborczej – w której scena polityczna jest rozdrobniona, nie ma progu wyborczego, liczy się każdy głos, a partie wodzowskie nie mają racji bytu – jest niezbędną umiejętnością przy tworzeniu rządu.

50-letni Rutte zanim zaczął zajmować się polityką, pracował jako menedżer ds. zasobów ludzkich w brytyjsko-holenderskim koncernie Unilever. Sukcesy menadżerskie teraz bardzo mu się przydają. Podobnie jak umiejętność negocjacji i prowadzenia debaty, za co zresztą blisko dekadę temu nagrodzili go jego polityczni koledzy, przyznając mu wyróżnienie „Polityka roku”.

Rutte jest z wykształcenia historykiem po Uniwersytecie w Lejdzie. Jest też znakomitym pianistą i miał plany kontynuowania nauki w konserwatorium muzycznym, ale historia pociągała go bardziej. Historia i polityka, z którą związał się jeszcze na studiach, działając w młodzieżówce VVD. Potem po 2002 r., już po odejściu z Unilevera, był najpierw wiceministrem spraw społecznych, a potem wiceministrem ds. edukacji. A w 2010 r. został premierem Holandii, pierwszym od 1918 r. z ramienia liberałów.

Miał też szanse siedem lat temu zostać najmłodszym premierem w historii Holandii, ale negocjacje nad utworzeniem koalicji trwały zbyt długo i zanim utworzono rząd, Rutte, który urodził się w walentynki, skończył 43 lata, więc chadecki premier z lat 80. Ruud Lubbers pozostał w tej kwestii niepokonany.

Rutte na razie jest pierwszym premierem kawalerem. Nie narzeka na swój stan, a podpytywany przez plotkarską prasę o życie rodzinne, powtarza, że choć wciąż nie znalazł swojej drugiej połowy, ma jeszcze na to nadzieję, a dzisiaj jest szczęśliwy i jest dobrze tak, jak jest.

Rutte jak Trudeau, Wilders jak Trump?

Czasami porównuje się go do Justina Trudeau, młodego, czarującego i wyluzowanego premiera Kanady, który podbija serca liberałów. I w zestawieniu z Geertem Wildersem, którego zaczęto nazywać holenderskim Trumpem, Rutte swoim zachowaniem i działaniami porównania do Trudeau tylko potwierdzał. Wysportowany, znający się na muzyce klasycznej, ale też słuchający starego dobrego rocka. Zauroczony filmem Milosa Formana „Hair”, korzystający od lat ze starej Nokii i odżegnujący się łatki teflonowego polityka, z przyklejonym uśmiechem, po którym spływają wszystkie obelgi, sam o sobie mówi, że jest tak samo wrażliwy jak każda inna osoba.

To wszystko tworzy obraz sympatycznego człowieka, otwartego i gotowego do rozmowy i szukania realnych rozwiązań. Człowieka, który żeby po raz trzeci stanąć na czele holenderskiego rządu, będzie musiał teraz usiąść do trudnego budowania koalicji. Tyle że tej umiejętności akurat Ruttemu nie brakuje i to właśnie z powodu tej zdolności koalicyjnej, a nie dlatego, że jest mężem opatrznościowym, Holendrzy postawili kolejny raz na niego, a nie na Wildersa.

Więcej na ten temat
Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Społeczeństwo

Dzisiejsza bieda jest inna. Pieniądze jej nie przegonią

Według GUS bieda jest w Polsce marginesem: w skrajnym ubóstwie żyje nieco ponad 4 proc. Polaków i tylko 6,5 proc. rodzin wielodzietnych. 500 plus poprawiło statystyki finansowe, ale ci naprawdę najubożsi bardziej niż pieniędzy potrzebują ludzkiej pomocy.

Juliusz Ćwieluch
26.03.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną