Świat

Chaos i dyktatura

W Wenezueli wrze. Tak wygląda dyktatura w praktyce

Protest przeciwko wyborom do Konstytuanty odbył się też w Hiszpanii. Protest przeciwko wyborom do Konstytuanty odbył się też w Hiszpanii. Sergio Perez/Reuters / Forum
Prezydent Wenezueli Nicolas Maduro przeprowadził w niedzielę – wbrew woli opozycji i opinii wielu przywódców Ameryki Łacińskiej – farsowe wybory do Konstytuanty. Na ulicach miast znowu polała się krew.

Według ostatnich szacunków w starciach między demonstrującymi na ulicach przeciwnikami rządu a siłami bezpieczeństwa i bojówkami obozu rządowego zginęło 15 osób. Wśród ofiar są dzieci i kilkoro kandydatów do Konstytuanty. W trwających od początku roku protestach zabito już ponad 100 osób.

Prezydent Maduro sprawuje obecnie formalną bądź nieformalną kontrolę nad niemal wszystkimi instytucjami państwowymi. Jednym z nielicznych wyjątków jest wybrany dwa lata temu parlament, zdominowany przez opozycję. Niedawno Maduro próbował odebrać parlamentowi kompetencje za pomocą sterowanego przez siebie Sądu Najwyższego. Cofnął się dopiero pod presją ulicy.

Wymyślił więc inną metodę: wybory do zgromadzenia narodowego – Konstytuanty – którego jedynym zadaniem będzie napisanie i uchwalenie nowej konstytucji.

Wybory do Konstytuanty wygrał ten, kto miał wygrać

Można włożyć między bajki dyskurs Madura o poszerzaniu demokracji, sięganiu do bazy społecznej: jedynym celem wyborów do Konstytuanty jest zneutralizowanie, o ile nie całkowita likwidacja opozycji i ustanowienie władzy absolutnej. Żeby to osiągnąć, Maduro nie zawahał się wyrzucić do kosza konstytucji uchwalonej za rządów ojca założyciela obecnego obozu władzy Hugo Chaveza (zmarł w 2013 r.).

W wyborach do Konstytuanty, które odbyły się w niedzielę, swoich list nie mogły wystawiać partie polityczne. Dwie trzecie kandydatów to reprezentanci swoich okręgów wyborczych, „niezależni obywatele”. Jednym z owych „niezależnych” był np. człowiek numer dwa w obozie władzy, Diosdado Cabello, co sugeruje, jakie w istocie „wybory” przeprowadzono. Jedną trzecią wystawiały rozmaite organizacje, syndykaty i gremia – młodzież, związkowcy, przedsiębiorcy, niepełnosprawni etc.– wszystkie zdominowane przez ludzi obozu władzy. W tej sytuacji nawet nie ma znaczenia pytanie, czy wybory mogły być sfałszowane czy nie. Wygrał ten, kto miał wygrać: prezydent Maduro i jego drużyna. Opozycja wybory te zbojkotowała.

Opozycja wzywa do dalszych protestów

Dramatyczną okolicznością wyborów do Konstytuanty i siłowych starć na ulicach miast są niedobory podstawowych towarów – spożywczych, środków higienicznych, lekarstw. Żywność jest reglamentowana, kwitną spekulacje i czarny rynek. Ludzie umierają z braku lekarstw. Szeroką falą rozlała się przestępczość pospolita, Caracas stało się jednym z 2–3 najniebezpieczniejszych miast na świecie.

Opozycja wzywa do dalszych protestów. Jednak każde wyjście na demonstrację to w Wenezueli ryzykowanie życia. Jak długo ludziom wystarczy odwagi? Możliwych jest kilka wariantów rozwoju wypadków. Oto trzy spośród nich.

Pierwszy – wojskowy zamach stanu, choć nie wiadomo, czy taki zamach byłby wymierzony tylko w opozycję (wiele ofiar śmiertelnych, masowe aresztowania) czy także w prezydenta Madura. Wysokie szarże wojska były do tej pory lojalne wobec rządu, ale nie musi tak być zawsze. W ostatnim czasie aresztowano krytycznych wobec prezydenta oficerów, więc wolta generalicji nie jest całkowicie nie do pomyślenia. Gdyby wojsko zechciało usunąć Madura, rodzi się pytanie, czy byłoby skłonne przeprowadzić szybko nowe wybory i oddać władzę cywilom. Doświadczenia latynoamerykańskie z XX w. nie są zachęcające.

Drugi – jakiś rodzaj okrągłego stołu, transformacja negocjowana. W obozie władzy pojawiały się ostatnio rysy i pęknięcia. Prokurator generalna Luisa Ortega, do niedawna arcylojalna chavistka, nazwała działania prezydenta Madura przeciwko parlamentowi zamachem stanu. Za karę zablokowano jej konta bankowe i zakazano wyjazdu z kraju. Niektórzy sugerują – przywołując przykład transformacji w RPA – że prokurator Ortega mogłaby stać się wenezuelskim Frederickiem De Klerkiem (który reprezentował obóz rządowy białej mniejszości w rozmowach z Afrykańskim Kongresem Narodowym Nelsona Mandeli).

Trzeci – to otwarta dyktatura Madura i pogłębiający się chaos, walki uliczne bojówek, policji i zwykłych obywateli, być może głód i plądrowanie sklepów, a na końcu ślepy bunt. Wenezuela ma za sobą doświadczenie tego rodzaju rebelii. W 1989 roku, po wprowadzeniu surowego programu oszczędnościowego w myśl neoliberalnych wierzeń, biedota ze slumsów okalających Caracas zeszła ze wzgórz do miasta i zaczęła je plądrować, napadać na sklepy, na mieszkania prywatne, rabować, czasami też zabijać mieszkańców. Rząd wysłał wojsko, co zakończyło się ogromną masakrą, według oficjalnych danych zginęło około 300 osób, według nieoficjalnych – ponad dwa tysiące. Zamordowanych grzebano w masowych grobach.

Tamte wydarzenia, które później ochrzczono mianem caracazo, stały się mitem założycielskim ruchu Hugo Chaveza, którego Nicolas Maduro jest nieudolnym imitatorem. Teraz podobny bunt może stać się mitem założycielskim jakiegoś nowego ruchu politycznego czy obozu – i wolno sądzić, że skala takiej rebelii będzie wielokrotnie większa. Tragiczne byłoby jednak, gdyby do zmiany władzy w Wenezueli musiało dojść tak krwawą drogą.

Więcej na ten temat

Warte przeczytania

Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Rynek

Jak PGNiG dosala Zatokę Pucką

Dlaczego mieszkańcom nadmorskiego Kosakowa przeszkadza, że morze jest słone?

Ryszarda Socha
12.11.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną