Osoby czytające wydania polityki

„Polityka” - prezent, który cieszy cały rok.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Świat

Jak to się robi (w Wenezueli)

Dyktatura według Nicolasa Maduro

W trwających od początku roku protestach w Caracas zabito już 121 osób. W trwających od początku roku protestach w Caracas zabito już 121 osób. Andres Martinez Casares / Forum
Nicolas Maduro pokazuje, jak w dzisiejszych czasach być dyktatorem i zachować demokratyczną fasadę. Nie wszystko jednak musi pójść zgodnie z jego planem.
Prezydent Nicolas Maduro; kraj ma już dwa konkurencyjne Sądy Najwyższe, będzie też pewnie miał dwa parlamenty.Carlos Becerra/Anadolu Agency/Getty Images Prezydent Nicolas Maduro; kraj ma już dwa konkurencyjne Sądy Najwyższe, będzie też pewnie miał dwa parlamenty.

Telewizyjne migawki z Caracas ukazujące starcia demonstrantów z siłami porządku wywołują wrażenie, że mamy do czynienia z jeszcze jednym protestem przeciwko jakiejś złej władzy lub decyzji, która nie podoba się obywatelom. Oto wściekli ludzie ustawiają barykady, ciskają kamieniami w policjantów, a z drugiej strony opancerzeni funkcjonariusze sił porządku wystrzeliwują pociski z gazami łzawiącymi w stronę demonstrantów. Huk, dym, wrzask. A co pod powierzchnią tych obrazów?

Zwyczajne dyktatury, szczególnie w Ameryce Łacińskiej, ustanawiano zazwyczaj w drodze zamachu stanu – wyjątki są naprawdę nieliczne. Zamachom stanu towarzyszyły obrazy czołgów i oddziałów wojsk na ulicach, chmur dymu, czasem samolotów siejących postrach, no i generałów przed kamerami telewizyjnymi (od kiedy istnieje telewizja). Prezydent Wenezueli Nicolas Maduro działa inaczej.

Nie wyprowadził (przynajmniej do tej pory) wojska, żeby zmiażdżyć oponentów, rozstrzelać ich i „znikać” bez śladu, jak to robili dawniej dyktatorzy w regionie. Maduro ogłosił... nowe wybory.

To wybory do konstytuanty, która ma uchwalić nową konstytucję, a nowa konstytucja uczynić Wenezuelę – jak twierdzi Maduro – jeszcze bardziej demokratyczną i sprawiedliwą. Ot, część „procesu naprawczego” państwa. Dzięki temu może Maduro głosić, że jest ofiarą eksplozji zła i nienawiści ze strony wrogów narodu i ojczyzny – elit oderwanych (dosyć dawno) od koryta, jakiejś totalnej opozycji, która bała się suwerena, dlatego nie stanęła w szranki wyborcze z rewolucją boliwariańską na rzecz powszechnej pomyślności i dobra.

Ulica, nie zagranica

Tyle propaganda. W realu sytuacja wygląda zgoła inaczej. Maduro sprawuje obecnie formalną bądź nieformalną kontrolę nad niemal wszystkimi instytucjami państwowymi.

Polityka 32.2017 (3122) z dnia 08.08.2017; Świat; s. 44
Oryginalny tytuł tekstu: "Jak to się robi (w Wenezueli)"
Reklama