Waszyngton traci cierpliwość do Kim Dzong Una i liczy, że stracą ją też Chiny
Waszyngton zamyśla o eskalacji napięcia, aby wytrzymałość Chin na destabilizację przekroczyła próg, za którym zmuszą Kima do zamrożenia budowy swoich bomb i rakiet.
Grupa protestujących w Nowym Jorku przeciwko nuklearnej interwencji Trumpa wobec Korei Północnej.
Eduardo Munoz/Forum

Grupa protestujących w Nowym Jorku przeciwko nuklearnej interwencji Trumpa wobec Korei Północnej.

Donald Trump znowu pokazał, że ma w nosie dotychczasowe zasady amerykańskiej polityki zagranicznej. Jego oświadczenie, że jeśli Kim Dzong Un nie przestanie grozić Ameryce, to „spotka się z ogniem i furią, jakich świat nie widział”, nie ma precedensu w stosunkach USA z Koreą Północną.
Jego poprzednicy: prezydenci Eisenhower i Clinton ostrzegali reżim w Pjongjangu, że użyją przeciwko niemu siły, ale robili to po cichu, aby go postraszyć i w ten sposób skłonić do rozmów.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną