Pisarze apelują do władz Chin: uwolnijcie wdowę po laureacie Pokojowej Nagrody Nobla

Zachód pamięta
Chińczycy mogli o niej zapomnieć albo nie wiedzieć. Informacje o losie wdowy po chińskim nobliście Liu Xiaobo są cenzurowane.
Międzynarodowa grupa pisarzy domaga się uwolnienia Liu Xia, wdowy po chińskim laureacie pokojowej Nagrody Nobla Liu Xiaobo.
REUTERS/David Gray/Forum

Międzynarodowa grupa pisarzy domaga się uwolnienia Liu Xia, wdowy po chińskim laureacie pokojowej Nagrody Nobla Liu Xiaobo.

Ostatnie zdjęcie znane powszechnie pochodzi sprzed prawie pół roku. Widzimy na nim panią Liu Xia, poetkę, trzymającą portret zmarłego właśnie męża, działacza praw człowieka. Oboje stali się symbolem oporu przeciwko rządom autorytarnym w Chinach.
Chińczycy o nich nie wiedzą, ale wie świat. I pamięta.

Liu Xia jest izolowana, zabrania się jej kontaktów z ludźmi także po śmierci jej męża. Tylko dlatego, że jest wdową po nim, a za jego życia stała przy nim zamiast się od niego odciąć w zamian za swobodę.

Według zachodnich standardów ani ona, ani jej mąż nie zrobili niczego, co by zasługiwało na to, jak zostali potraktowani przez władze Chin komunistycznych. Liu Xiaobo po prostu miał odwagę publicznie je krytykować za łamanie praw człowieka i zasad praworządności. Gdy otrzymał za swą mężną postawę pokojowego Nobla, Pekin „uhonorował” go ze swej strony wieloletnim wyrokiem więzienia za „działalność antypaństwową”. Zmarł na raka za kratami, nie wypuszczono go na leczenie na Zachód.

Czy Donald Trump wstawi się za żoną noblisty?

W obronie pani Liu Xia tym razem zabrała głos z inicjatywy amerykańskiego PEN Clubu międzynarodowa grupa pisarzy. Nieprzypadkowo właśnie teraz. Za kilka dni z wizytą do Chin Ludowych przybędzie prezydent Donald Trump.

Podczas kampanii wyborczej Trump grzmiał przeciwko Chinom. Gdy został prezydentem USA, zaprzyjaźnił się z chińskim prezydentem Xi, najpotężniejszym politykiem Państwa Środka, który uważa, że Chiny wkrótce obejmą przywództwo nad światem, bo USA są w fazie upadku. Trump potrzebuje dziś Xi do hamowania nuklearnych zapędów Korei Północnej i stabilizacji amerykańsko-chińskich stosunków gospodarczych.

Czy można w tej sytuacji oczekiwać, że Trumpa ruszy sumienie w sprawie Liu Xia? Trump, jak wielu polityków, a zwłaszcza biznesmenów wolnego świata, woli uważać jej sprawę, tak samo jak sprawę innych prześladowanych chińskich opozycjonistów demokratycznych, za wewnętrzną sprawę Chin. A wychowani przez szkołę, wojsko i propagandę Chińczycy wierzą, że tak jest dobrze, bo czemu mają się kierować demokracją i prawami człowieka, tymi wymysłami Zachodu? Przykro mi, lecz czarno widzę sprawę pani Xia.

Czytaj także

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną