Oferta na pierwszy rok:

4 zł/tydzień

SUBSKRYBUJ
Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 24,99 zł!

Subskrybuj
Świat

Stan Trumpa

Rok prezydentury Donalda Trumpa: więcej farsy niż tragedii

W ciągu całego niemal zeszłego roku prawie nic się Trumpowi w kraju nie udawało. W ciągu całego niemal zeszłego roku prawie nic się Trumpowi w kraju nie udawało. Carlos Barria/Reuters / Forum
Jaka jest Ameryka po roku rządów Donalda Trumpa? Gdy obejmował urząd, wielu głosiło koniec świata. Na razie w tej prezydenturze jest więcej farsy niż tragedii.
Notowania Trumpa pozostają niskie – tylko 37 proc. dobrze ocenia jego prezydenturę.Kyodo/MAXPPP/Forum Notowania Trumpa pozostają niskie – tylko 37 proc. dobrze ocenia jego prezydenturę.

Kiedy 20 stycznia 2017 r. Donald Trump wprowadzał się do Białego Domu, nastroje w USA – jeśli pominąć radość jego fanów – były mieszaniną niedowierzania, paniki i żałoby. Ignorancja napuszonego miliardera celebryty, jego narcyzm, rasistowskie wypowiedzi, obrażanie innych, wulgarność i porywczość sprawiały, że rozpoczynająca się prezydentura wydawała się ponurym żartem historii. Przyjaciele Ameryki za granicą przyjęli ją ze smutkiem i niepokojem. Tymczasem po roku jego rządów oddychamy raczej z ulgą. W USA nie widać większych wstrząsów, na świecie nie wybuchły nowe wojny. Trump niewiele zburzył. Przynajmniej na razie…

Przypomnijmy, co Trump obiecywał w swej kampanii wyborczej. Miał być totalny szlaban dla uchodźców i muzułmanów, deportacja 12 mln nielegalnych imigrantów, mur na granicy z Meksykiem, proces Hillary Clinton, legalizacja tortur i przykręcenie śruby mediom. Trump sugerował, że rozpęta wojnę handlową z Chinami i wycofa kraj ze strefy wolnego handlu z Kanadą i Meksykiem. Groził nalotami dywanowymi na tzw. Państwo Islamskie i zerwaniem porozumienia nuklearnego z Iranem. I mówił, że Ameryka nie dotrzyma zobowiązań obronnych wobec państw członków NATO, które nie zwiększą wydatków na zbrojenia. Sojusz Atlantycki określał jako „przestarzały” i komplementował Władimira Putina.

W przemówieniu inauguracyjnym Trump zarysował katastroficzną wizję „amerykańskiej masakry”, Ameryki wykorzystywanej przez inne kraje i zaniedbanej przez waszyngtońskie elity, których nie obchodzi los zwykłych ludzi. Konfrontacyjny ton, niespotykany przy takich okazjach, zapowiadał, że nowy prezydent rzeczywiście zrealizuje swe radykalne obietnice. Czy tak się stało? Po środowym (31 stycznia) pierwszym orędziu Trumpa o stanie Unii (State of the Union) wielu jego zwolenników zapewne powie, że tak.

Polityka 5.2018 (3146) z dnia 30.01.2018; Świat; s. 48
Oryginalny tytuł tekstu: "Stan Trumpa"
Reklama