Świat

Morawiecki na tarczy. Jego występ w Strasburgu zakończył się klapą

Występ premiera Mateusza Morawieckiego w Parlamencie Europejskim zakończył się klapą. Występ premiera Mateusza Morawieckiego w Parlamencie Europejskim zakończył się klapą. Krystian Maj / Kancelaria Prezesa RM
Dlaczego Polska, kiedyś beniaminek Unii Europejskiej, zamienia się pod rządami PiS w jeden z jej problemów?

Występ premiera Mateusza Morawieckiego w Parlamencie Europejskim zakończył się klapą. Morawiecki roztoczył swoją wizję integracji europejskiej, odwołując się do „Europy narodów” de Gaulle’a. To mogło się spodobać francuskim populistom pani Le Pen, uderzającej dziś w podobne tony, ale eurodeputowanym w Strasburgu nie zaimponowało. Woleli pytać o czystkę w polskim Sądzie Najwyższym.

Czytaj także: Morawiecki przemówił w PE. I usłyszał wiele cierpkich słów

Europa rozczarowana Polską

Zepchnięty do defensywy szef rządu musiał się skupić na obronie tego, co dla większości parlamentarzystów, liderów i ekspertów europejskich jest trudne do pojęcia. Dlaczego Polska, kiedyś beniaminek Unii Europejskiej, zamienia się pod rządami PiS w jeden z jej problemów?

Najmocniej wyraził to rozczarowanie przywódca Europejskiej Partii Ludowej Manfred Weber: „Przedstawiono tu panu pytania, zmarnował pan okazję, by na nie jasno odpowiedzieć. Polska staje się jedynym krajem członkowskim, który wszystko blokuje”.

Lider frakcji socjalistów wykorzystał wzmiankę o zrastaniu się dwóch płuc Europy w wystąpieniu Morawieckiego. Premier posłużył się znaną frazą Jana Pawła II z przemówienia w Parlamencie Europejskim. „Jaki jest polski wkład w dobre funkcjonowanie wschodniego płuca? – pytał Udo Bullmann, piętnując próbę usunięcia siłą prezes Gersdorf. – Bo pani Gersdorf ten wkład honoruje. Nie niszczcie kultury demokratycznej w waszym kraju i nie mówcie tutaj, że chronicie nasze wartości”. A lider frakcji liberalnej Guy Verhofstadt wezwał w debacie Morawieckiego, by przestawił ster i wprowadził Polskę z powrotem do grupy państw demokratycznych.

Czytaj także: „Poważny kryzys instytucjonalny”. Zagraniczne media o czystce w SN

Morawiecki w Strasburgu nie przekonał do swoich racji

Ostre słowa padające w debacie po przemówieniu premiera Morawieckiego mają dwie przyczyny. Po pierwsze, wyrażają zaniepokojenie sytuacją w Polsce i brakiem jakiejkolwiek chęci do wysłuchania argumentów Unii i wypracowania zdrowego kompromisu po stronie obecnego rządu polskiego.

Po drugie, wyrażają pośrednio niepokój, że tolerowanie sytuacji w naszym kraju jest złym sygnałem dla innych państw członkowskich, które mogłyby próbować zasłaniać się przykładem polskim w swej polityce wewnętrznej. Proeuropejscy deputowani i liderzy doskonale wiedzą, że Unia przetrwa, jeśli nie popuści w sprawie rządów prawa jako fundamentu integracji europejskiej.

Premier Morawiecki tłumaczył mediom po wystąpieniu: „służba publiczna polega na tym, że trzeba bronić racji naszego państwa, nawet w trudnych warunkach”. Przyznał tym samym pośrednio, że nie przekonał parlamentarzystów do racji swojego obozu politycznego w kwestii praworządności. W pisowskim przekazie do Polaków obowiązuje jednak nadal propaganda sukcesu. Tymczasem prawda jest taka, że obecny rząd broni w kraju i w Europie sprawy, która jest nie do obrony.

Czytaj także: Procedura wszczęta przez KE „wycinki” sędziów na razie nie zatrzyma

Warte przeczytania

Reklama

Czytaj także

Niezbędnik

Nauki mistrza Kongfuzi

Chiński komunizm chciał odesłać nauki mistrza Kongfuzi na śmietnik historii, ale sam schodzi ze sceny. Za to autorzy azjatyckiego cudu gospodarczego chętnie kłaniają się duchowi Konfucjusza.

Adam Szostkiewicz
05.11.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną