Świat

Antyniemiecka szarża Trumpa w NATO

Donald Trump na szczycie NATO w Brukseli Donald Trump na szczycie NATO w Brukseli Forum
Prezydent USA przyjechał na szczyt NATO z zamiarem wywołania awantury i swój plan zrealizował. Jeszcze nie wiadomo, czy podziałało.

Jeśli ktoś miał jakiekolwiek nadzieje na spokojny przebieg szczytu, musiał się ich wyzbyć już w środę rano. Prezydent Donald Trump ruszył do ataku przy śniadaniu z sekretarzem generalnym NATO Jensem Stoltenbergiem, łamiąc oczywiście wszelkie konwenanse dyplomatyczne. Najwyraźniej przyjął taktykę szoku i przerażenia i nie chciał tracić przewagi. Zaskoczenie wynikało również z tego, że tylko w części był to atak na całe NATO – i tylko częściowo chodziło o wydatki. Bo tyradę Donalda Trumpa zdominował wątek interesów z Rosją, szczególnie energetycznych. Był to spektakl, który zasługuje na recenzję.

Donald Trump o dłużnikach NATO

Trump zaczął od mocnego uderzenia: „Wiele krajów winnych jest nam ogromne pieniądze za ubiegłe lata, kiedy w moim odczuciu zostały naszymi dłużnikami, bo Stany Zjednoczone musiały płacić za nie. To trwało dziesięciolecia”. Trump nie wymienił w tym momencie żadnej konkretnej kwoty ani żadnego konkretnego dłużnika. Nawet docenił, że NATO coś jednak robi: „Od naszego ostatniego spotkania inne kraje zobowiązały się wydać 40 mld dol. dolarów więcej. To krok naprzód, ale bardzo mały krok. (...) To bardzo mała kwota w porównaniu z tym, ile są winni”.

Jens Stoltenberg już wtedy musiał być blady. Trump zachęcał: „Pan coś powie?”. Sekretarz generalny zaczął od przypomnienia zeszłorocznego wzrostu wydatków obronnych w Europie i Kanadzie (a więc poza USA), największego od końca zimnej wojny. Niecierpliwy Trump przerwał mu pytaniem: „A dlaczego stało się to w zeszłym roku?”. Na to były premier Norwegii miał przygotowaną odpowiedź: „Również dzięki pańskiemu przywództwu i pańskim apelom”. Połechtawszy Trumpa, Stoltenberg dokończył swój przekaz o obiecanych miliardach i amerykańskim wsparciu dla Europy. Prawdopodobnie popełnił błąd, wspominając, że sojusznicy będą zapewne zainteresowani zbliżającym się spotkaniem Trumpa z Putinem. To, co nastąpiło po tej wzmiance, nie ma precedensu w dostępnej publicznie historii szczytów NATO.

Donald Trump o rosyjskim gazie

Prezydent USA zaczął kilkuminutową tyradę skierowaną przeciwko niemieckim umowom gazowym z Rosją. Już kilka razy o tym wspominał, ale tym razem cały zachodni świat z uwagą śledził każde jego słowo i zapewne z każdym słowem utwierdzał się w przekonaniu, że miło już było. „To bardzo smutne, kiedy Niemcy uzgadniają olbrzymią umowę na gaz i ropę z Rosji, podczas gdy powinny przed Rosją chronić. (...) My chronimy ich przed Rosją, a oni płacą Rosji miliardy dolarów – to bardzo niewłaściwe. A były kanclerz Niemiec jest szefem firmy dostarczającej ten gaz. Rosja będzie kontrolować 70 proc. Niemiec poprzez ten gaz” – Trump atakował już bezpośrednio Nord Stream, Nord Stream 2 oraz Gerhardta Schroedera, który z kanclerskiego fotela przesiadł się do kontrolowanej przez Gazprom spółki.

Donald Trump ostro o Niemczech

Trump wytknął oczywiście niemieckie wydatki na obronę – za małe wobec celu NATO, czyli 2 proc. PKB. Ale co ważniejsze, podkreślał, że dopiero on nie waha się o tym poważnie i ostro mówić: „Inni prezydenci albo o tym nie wiedzieli, albo nie chcieli się angażować. Ale ja muszę, bo to bardzo niesprawiedliwe wobec naszego kraju, naszych podatników. I sądzę, że wydatki trzeba podnosić nie w ciągu 10 lat, a natychmiast. Niemcy to bogaty kraj, a mówią, że podniosą wydatki leciutko do 2030 r. No cóż, mogliby podnieść je natychmiast i nie mieć problemu. To bardzo nie fair wobec Stanów Zjednoczonych”. Przypomnijmy, że ciągle jesteśmy na nieoficjalnym przedszczytowym śniadaniu z sekretarzem generalnym NATO, na którym nie ma przedstawicieli rządu z Berlina. A tyrada Trumpa trwa już którąś minutę, tak jakby była przemówieniem na wiecu.

„Niemcy są więźniem Rosji z powodu tych dostaw [gazu]. Pozbyli się elektrowni węglowych, pozbyli się atomowych. Sprowadzają tyle ropy i gazu z Rosji... Sądzę, że NATO powinno się tym zająć. Sądzę, że to niewłaściwe. Zgodzi się pan ze mną, że to niewłaściwe?” – pytał Trump retorycznie sekretarza generalnego, który nawet gdyby chciał, to nie mógł mu przerwać. „Nie wiem, co może pan z tym zrobić, ale z pewnością nie ma to wielkiego sensu, żeby oni płacili miliardy Rosji”. Jens Stoltenberg wykorzystał pauzę, by wejść w słowo z ugrzecznionym komunikatem, że przecież NATO to sojusz 29 krajów, nie wszyscy ze wszystkimi się zgadzają, że na pewno sprawa gazociągu jest kontrowersyjna, również w Niemczech, ale silni jesteśmy dopiero razem.

Prezydenta Trumpa w ogóle to nie obchodziło. Musiał wykorzystać skupienie kamer i mikrofonów, by odegrać do końca swoją rolę. I trzeba przyznać, że w teatralnym wymiarze poszło mu świetnie: „Jak możecie być razem, jeśli jakiś kraj bierze energię od tego, przed którym domagacie się ochrony?”.

Donald Trump o relacjach z Rosją

Stoltenberg był bezradny: „Bo rozumiemy, że razem jesteśmy silniejsi, także wobec Rosji, jesteśmy silniejsi i sądzę, że widzimy...”. Trump miał w nosie, co widział sekretarz generalny: „Wy wzbogacacie Rosję. Nie robicie z nią interesów. Wy ją wzbogacacie”. Na uwagę, że i w czasie zimnej wojny kraje Sojuszu handlowały ze Związkiem Radzieckim, Trump wyłożył swoje credo: „Handel jest cudowny. Ale energia to zupełnie inna sprawa. Jest kompletnie inna od normalnego handlu. Macie np. kraj taki jak Polska, który nie chce tego gazu [z Rosji]. Patrzcie na inne kraje, które go nie chcą – bo nie chcą zostać więźniami Rosji. Ale Niemcy stały się zakładnikiem Rosji, tak to widzę. A więc mamy bronić Niemiec, a oni biorą energię od Rosji. Niech mi pan to wyjaśni, tego się nie da wyjaśnić – i pan to wie”. Trump skończył, a przeciwległa strona stołu patrzyła na niego ni to z ulgą, ni to konsternacją, ni to ze zdziwieniem.

Kamery pokazujące sytuację z boku nie oddają wyrazu twarzy Jensa Stoltenberga, ale musiał być nietęgi. Nawet kilka godzin później, kiedy wygłaszał zwyczajowe powitalne komentarze i odpowiadał na pytania mediów, wyglądał, jakby ta poranna rozmowa odcisnęła na nim głębokie piętno. Norweg spotykał się z Trumpem już kilka razy i zapewne mógł przypuszczać, w jakim stylu odbędzie się konwersacja. Ale czy mógł przewidzieć, że zostanie publicznie upokorzony? Że prezydent najważniejszego kraju sojuszniczego nie tylko złamie wszelkie dyplomatyczne zasady, ale będzie mówił zwyczajnie nie na temat? Że postawi sekretarza generalnego NATO pod ścianą i będzie odpytywał niczym uczniaka w sprawach, w których NATO ani nie ma kompetencji, ani ustalonego poglądu? To było nie fair – musiał myśleć Stoltenberg, który przecież pamiętał, że nie tak dawno Trump określał go mianem swojego największego fana. Dlatego – jak kilka razy wcześniej – na pytanie dziennikarzy o Nord Stream 2, Niemcy i Rosję musiał odpowiedzieć, że to nie jest sprawa dla NATO.

Teatralna antyniemiecka szarża Trumpa

Pognębienie sekretarza generalnego i atak na Niemcy są o tyle zagadkowe, że w czasie późniejszego bezpośredniego spotkania z kanclerz Angelą Merkel Trump nie był już tak stanowczy. Był wręcz ugodowy. „Mamy bardzo dobre relacje z panią kanclerz, mamy świetne relacje z Niemcami” – mówił. Kwestie gazowe i wydatków obronnych miały się na spotkaniu pojawić, ale w żadnym wypadku w tak ostry sposób jak na porannym śniadaniu. Nie było mowy o płaceniu miliardów Rosji czy byciu jej zakładnikiem. „Wzrośnie wymiana handlowa między naszymi krajami, inne kwestie też wzrosną, zobaczymy” – to był już inny Donald Trump, niestawiający kropki nad i, zawieszający konkrety w nieokreślonej przyszłości. Sama kanclerz przed szczytem – już wiedząc o przebiegu poranka w Brukseli – powiedziała, że wychowała się w NRD, więc wie, jak wygląda bycie więźniem sowietów. Dodała, że jej kraj ma prawo podejmować niezależne decyzje i prowadzić suwerenną politykę. A co innego miała powiedzieć?

Teatralna antyniemiecka szarża Trumpa przyćmiła merytoryczną zawartość szczytu. Decyzje wojskowe – o dwóch nowych dowództwach i większej liczbie sztabowców, o planie podniesienia gotowości oraz pogłębieniu współpracy z Unią Europejską w kwestii przemieszczania wojsk – zapadły już wcześniej i bez sporów. Podobnie jak polityczne – o otwarciu drzwi dla Macedonii, przedłużeniu pomocy dla Afganistanu i kontynuacji misji szkoleniowych w Iraku, Jordanii, Tunezji. Sam przebieg posiedzenia Rady Północnoatlantyckiej jest na razie tajemnicą, a biorąc pod uwagę poranny nastrój Trumpa, mogło być gorąco.

Styl, w jakim Trump zaatakował Niemcy, przysłonił też niezwykle ważną treść samych zarzutów. Do tej pory Trump jednym tchem mówił o za małych wydatkach obronnych Europy i za dużym deficycie handlowym Ameryki w relacjach z Unią Europejską. Teraz do równania dołączył też politykę energetyczną suwerennego państwa, członka Sojuszu. O ile handel należy do domeny polityk wspólnotowych, w których Unia reprezentuje jej kraje członkowskie na zewnątrz, o tyle decyzje o zakupie surowców energetycznych każdy kraj podejmuje dla siebie i za siebie.

Czy atak Trumpa to nowy rozdział w walce o zablokowanie gazociągu?

Niemcy od dawna są krytykowane za uzależnienie gazowe od Rosji, spory o rurociągi Nord Stream i Nord Stream 2 ciągną się na forum Unii i były podnoszone w NATO. Rząd Niemiec oficjalnie traktuje rurociąg jako projekt biznesowy, ale politycznie robi co może, by mu ułatwić zaistnienie – do tej pory skutecznie. Czy atak Trumpa otwiera nowy rozdział w walce o zablokowanie gazociągu? W Brukseli słychać, że będzie w tej sprawie polsko-amerykańskie spotkanie. A wpływowy republikański senator Tom Cotton pisze, że Nord Stream 2 godzi w jedność NATO, bo pozwala Rosji naciskać na mniejsze kraje wschodniej Europy, nie szkodząc potężnym Niemcom. To zaczyna wyglądać na strategię sprzyjającą – co ważne – interesom Polski.

Najlepsze ciągle przed nami. Już po oficjalnych częściach pierwszego dnia szczytu gruchnęła wieść, że Donald Trump żąda od NATO nie 2 proc. PKB na obronność, a 4 proc. Szczegółów brak, zobaczymy.

Więcej na ten temat

Warte przeczytania

Reklama

Czytaj także

Ja My Oni

Uroda przynosi w życiu profity. Ale nie jest źródłem szczęścia

Już trzymiesięczne niemowlęta przyglądają się ładnym twarzom istotnie dłużej niż nieładnym. I niezależnie od wieku, płci i rasy pochylającej się nad nimi osoby.

Grzegorz Gustaw
26.11.2019
Reklama