Świat

A jak świętują inne stuletnie kraje?

Wieża Belem w Lizbonie podświetlona z okazji setnej rocznicy niepodległości Finlandii Wieża Belem w Lizbonie podświetlona z okazji setnej rocznicy niepodległości Finlandii Pedro Nunes / Forum
Setną rocznicę odzyskania niepodległości świętuje w tym roku kilka państw prócz Polski. Ale tylko Polakom udało się wpleść rocznicę w partyjną młockę.

W tym roku tylko kilka państw świętuje setną rocznicę odzyskania niepodległości. Łączy je to, że wykorzystały szansę stworzoną przez zadyszkę europejskich mocarstw uwikłanych w I wojnę światową, zwłaszcza zamęt wywołany rewolucją w Rosji.

Stulecie w państwach bałtyckich i kaukaskich

Obok Polski do stuletniej tradycji odwołują się państwa bałtyckie (Litwa i Estonia – 16 i 24 lutego oraz Łotwa – 18 listopada), a także trzy państwa kaukaskie: najsilniej Gruzja (28 maja), a w mniejszym stopniu Armenia i Azerbejdżan (obie 26 maja). 28 października świętowały też Czechy, pozostające spadkobiercą niepodległości czechosłowackiej. W wyniku tamtej wojny i chaosu tamtej rewolucji niepodległość uzyskała jeszcze Finlandia (6 grudnia 1917 r.). I tyle.

Z polskiej perspektywy może wydać się to zaskakujące, bo w porównaniu z resztą starej Europy Rzeczpospolita odzyskała samodzielność polityczną dość późno, ze trzy czwarte wszystkich państw świata świętuje niepodległość jeszcze później. Najczęściej usamodzielniały się dawne kolonie, już w drugiej połowie XX w.

Sto lat niepodległości to okazja, by pokazać się z dobrej strony

Obchody niepodległości, zwłaszcza w przypadku tak okrągłej i symbolicznej rocznicy, wydają się dobrą okazją, by pokazać się z możliwie najmilszej strony. Bank rozbili Finowie projektem biblioteki w Helsinkach. Świetny pomysł mieli Litwini, którzy skoncentrowali się nie tyle na samej rocznicy, ile na całym stuleciu, podkreślając osiągnięcia społeczeństwa w minionych dekadach.

Generalnie dobrze sprawdzała się zasada, że najwięcej zadowolenia własnych obywateli, ale także zagranicznej sympatii i zainteresowania budziły oddolne inicjatywy albo te oficjalne, byle nienapuszone. Przedsięwzięcia skierowane do zwykłych obywateli i trzymające zdrowy dystans do rządowo-państwowej propagandy. Wystawy, festyny, pokazy, loty balonem, podświetlone budynki w kolorach flag, np. Chrystusa w Rio, filmy – co tylko udało się wymyślić lub sfinansować. Albo drobiazgi, ale z poczuciem humoru, jak życzenia wysłane w imieniu Polski z biura rządowego programu Niepodległa do Finów. Życzenia zaczynające się od uwagi, że my też wiemy, jak to jest świętować w marną pogodę.

Świętowanie zależy od... historii

Przy czym na taki dość skromny i niepatetyczny charakter obchodów m.in. w Finlandii, w państwach bałtyckich i na Kaukazie wpływ ma i to, co się działo zaraz po uzyskaniu tamtej niepodległości, podczas II wojny światowej lub pod koniec XX w. Chwilę po odzyskaniu niepodległości Finowie stoczyli wojnę domową. Na Kaukazie niepodległość skończyła się bardzo szybko. Dziś Armenia i Azerbejdżan wolą niepodległość drugą, tę uzyskaną po rozpadzie ZSRR, wyszarpaną wojennym wysiłkiem i wygodniejszą do budowania współczesnych mitów. Armenia wygrała wojnę o Górski Karabach z przełomu lat 80. i 90. W Azerbejdżanie – specjaliści radzą, by traktować go jak kraj Azji Środkowej – rządzi drugie pokolenie Alijewów, ich rodzina jest w zasadzie dynastią panującą, której założyciel był ostatnim sekretarzem generalnym miejscowego oddziału partii komunistycznej.

Bałtowie utrzymali swoje państwowości przez dwie dekady i stracili w mało heroiczny sposób. Czesi świętują bez Słowaków. Na dodatek nie wszędzie – np. na Litwie – rządzą obecnie stronnictwa, które pielęgnują politykę historyczną.

Polska upolityczniona rocznica

Pod tym względem Polska jest wyjątkiem. Tylko Polakom udało się wpleść rocznicę w partyjną młockę.

Może bierze się to stąd, że wśród tegorocznych stulatków Polska jest państwem największym, ekonomicznie, politycznie i militarnie nawet najsilniejszym, które po 1918 r. wyruszyło w podróż rollercoasterem, od potwornych tragedii i roli ofiary do spektakularnych sukcesów i awangardy zmian. I stąd, że rządzi dziś Polską ugrupowanie, które lubi patos, mocarstwowe podniety, a swoją siłę wyborczą czerpie z pielęgnowania kłamstw (typu Polska w ruinie), podsycania strachów (np. wobec Unii Europejskiej) i budowania tzw. wspólnoty ograniczonej wyłącznie do kręgu własnych wyznawców, dających sobie wciskać propagandowy, partyjno-państwowy kit.

Czytaj także: Uroczysta hucpa? Czyli odsłonięcie pomnika Lecha Kaczyńskiego

Zostaną nam wspomnienia uroczystości państwowych

Dlatego polskie obchody toczą się tak, jak się toczą, a PiS ma z nimi tak duży kłopot, także organizacyjny. PiS stał się zakładnikiem pęknięcia społeczeństwa, do którego sam się przyczynił, paraliżuje go też lęk przed prawicowymi radykałami. I choć świętujemy na tysiące sposobów, to niestety nad odbiorem obchodów zaważą celebracje państwowe. Zwłaszcza marsz pisowskich notabli – w tym prezesa, premiera i prezydenta – w towarzystwie dziarskich brunatnych dziewcząt i chłopców. Oby nie było to najsilniejsze wspomnienie, jakie pozostanie nam z tego święta.

Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Polska jako jedyna w Unii nie udostępnia szczepionki HPV

Szczepionka, którą od 12 lat uznaje się na świecie za wybawienie od raka szyjki macicy, w Polsce jest nadal moralnie podejrzana. Wyparowała też z naszego rynku, za co sami jesteśmy sobie winni.

Paweł Walewski
26.08.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną