Świat

Chemia z Niemiec, czekolada z Francji. Podwójna jakość produktów psuje rynek

W Polsce od lat narzekamy, że zagraniczne towary w naszych sklepach są gorsze od ich odpowiedników na zachodzie Europy. W Polsce od lat narzekamy, że zagraniczne towary w naszych sklepach są gorsze od ich odpowiedników na zachodzie Europy. Peter Bond / Unsplash
Jeden na trzy produkty żywnościowe sprzedawane w Unii różni się składem w zależności od rynku, na który trafia. Nowi europosłowie podchodzą do problemu poważnie.

W Polsce od lat narzekamy, że zagraniczne towary w naszych sklepach są gorsze od ich odpowiedników na zachodzie Europy. Problem istnieje właściwie od wczesnych lat 90. – to wtedy popularne stało się przywożenie z wojaży produktów nazwanych identycznie, ale działających lub smakujących znacznie lepiej.

Unijni urzędnicy nazywają ten problem podwójną jakością produktów i od kilku lat uważnie mu się przyglądają. W czerwcu Komisja Europejska przedstawiła pierwsze wnioski z raportu badającego jakość tak samo opakowanych towarów w różnych krajach wspólnoty. Główne obserwacje opisywaliśmy w „Polityce” chwilę po jego publikacji. W skrócie: jeden na trzy produkty żywnościowe sprzedawane w UE różni się składem w zależności od rynku, na który trafia, a mimo to ma identyczne lub łudząco podobne opakowanie.

Znacząco różne produkty

W środę 13 listopada przedstawiciele Komisji Europejskiej zaprezentowali ten raport posłom zasiadającym w komisji rynku wewnętrznego Parlamentu Europejskiego (IMCO). Jeszcze w kwietniu, tuż przed upływem poprzedniej kadencji, Parlament zaakceptował projekt dyrektywy, która rozwiązałaby problem. Dokument trafił do Rady Unii, w której zasiadają przedstawiciele rządów państw członkowskich. I tu sprawy zaczęły się komplikować.

Dlaczego? Większość rządów uległo naciskowi ze strony stowarzyszeń zrzeszających producentów (Polska wstrzymała się od głosu). Ci przekonali Radę do wyznaczenia kar jedynie za sprzedaż produktów reklamowanych jako identyczne, ale znacząco różniących się składem. Zdaniem europosłanki PO Róży Thun użycie słowa „znacząco” jest tu języczkiem u wagi. Słowo to chroni bowiem producentów, którzy stosują podwójną jakość, a opakowania ich wyrobów różnią się nieznacznie między krajami – np. kolorem zakrętki lub kształtem kartonu.

Kolejnym wadliwym rozwiązaniem jest zgoda Rady na to, by w dyrektywie znalazła się otwarta lista wyjątków od stosowania kar. Akt prawny osłabia też obarczenie konsumentów odpowiedzialnością za dowodzenie różnic w jakości produktów między krajami. W praktyce oznacza to, że producenci unikną odpowiedzialności za naruszenia. Przykładowo: trudno sobie wyobrazić, by polscy konsumenci zaczęli czytać etykiety produktów, porównywali je z włoskimi i po znalezieniu różnic wytaczali pozwy nieuczciwym korporacjom.

Czytaj także: Czy kupując niemiecki proszek, zdradzamy ojczyznę?

Jak się dyskryminuje konsumentów

Nowi europosłowie podchodzą do problemu poważnie i widzą, że podwójna jakość produktów nie jest kolejną odsłoną sporu na osi Wschód–Zachód. Francuska europosłanka Socjalistów i Demokratów Sylvie Guillaume zauważyła, że produkty Danone są lepszej jakości w Niemczech niż we Francji. Z kolei czeska deputowana liberałów Ditta Charazanova wprost nazywa sprzedaż produktów podwójnej jakości dyskryminacją ze względu na zarobki. – Praktyka ta rujnuje unijny rynek. Firmy nie mogą mówić, że skoro obywatele Czech zarabiają mniej od mieszkańców zachodniej Europy, to należy im sprzedawać produkty niższej jakości – uważa.

Opinia ta wprost odnosi się do głównego argumentu producentów, którzy tłumaczą różnice w składzie preferencjami konsumentów. Tak jest w przypadku firmy Coca-Cola, która sprzedaje w Unii kilka różnych receptur napoju Fanta – zawierają od 4,5 proc. soku w Danii do aż 12 proc. we Francji. Producent tłumaczy to historycznymi czynnikami prawnymi i gustami. W rzeczywistości różnice wynikają z przepisów – zawartość soku wzrasta, gdy jest to potrzebne do dopuszczenia produktu na rynek przez krajowe prawo, spada zaś, gdy wymogi są mniej restrykcyjne.

Czytaj także: Warzywna drożyzna w Polsce

Z opłatami za roaming było podobnie

Prace nad nowymi, już docelowymi przepisami potrwają zapewne kilka lat. By tym razem zmiany okazały się skuteczne, potrzebna jest współpraca europosłów, rządów i organizacji kontrolujących jakość produktów na krajowych rynkach. Poza wymiarem praktycznym sprawa ma znaczenie polityczne. W rzeczywistości różna jakość produktów jest kolejną barierą w funkcjonowaniu unijnego rynku – taką, jaką kiedyś były wysokie opłaty roamingowe.

Następnym etapem prac nad zmianami będzie styczniowa publikacja kolejnej części raportu Komisji. Tym razem badacze przedstawią wyniki badania na temat tego, czy podwójna jakość produktów wpływa na zachowania konsumentów.

Grupa Wyszehradzka: Nasi obywatele zasługują na markowe towary

Więcej na ten temat

Warte przeczytania

Reklama

Czytaj także

Ludzie i style

Na północ od Madrytu – kastylijskim szlakiem zamków i wina

Niecałe trzy godziny lotu do hiszpańskiej stolicy i krótka jazda samochodem przenoszą nas w samo serce Krainy Zamków. Teraz jest najlepszy moment, bo tłumy turystów zniknęły, a winiarze z La Rioja czekają z poczęstunkiem.

Paweł Moskalewicz
25.11.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną