Świat

We Francji wciąż trwają protesty. Rząd idzie na zwarcie

Trwają protesty przeciw reformie emerytalnej. Na zdjęciu Paryż, 4 stycznia 2020 r. Trwają protesty przeciw reformie emerytalnej. Na zdjęciu Paryż, 4 stycznia 2020 r. Sadak Souici/Zuma Press / Forum
O ile rząd spotyka się i podobno coś negocjuje ze związkowcami, o tyle Macron zachowuje się, jakby to go nie dotyczyło. A związki próbują ugrać jak najwięcej.

Noworoczne orędzie prezydenta Emmanuela Macrona już na tydzień przed końcem roku było obiektem sporych spekulacji. Ogólnokrajowy strajk przeciw reformie emerytalnej, w szczególności organizacji pracowników transportu, wszystkim już daje się we znaki. Jednak frustracja ogniskuje się na prezydencie i jego „jusqu’auboutisme” (po polsku powiedzielibyśmy: „idzie do celu po trupach”). O ile rząd spotyka się i podobno coś negocjuje ze związkowcami, o tyle Macron zachowuje się, jakby go to nie dotyczyło. Debaty mądrych w telewizji i gazetach o tym, co powinien zapowiedzieć, o tym, że powinien ulec strajkującym, przełożyć reformę, zorganizować jej wielomiesięczne przepisywanie w ramach dialogu społecznego, ale za wszelką cenę ugasić strajk – nie padły na podatny grunt.

Składając życzenia, Macron podkreślił potrzebę reform, powtórzył kilka ogólników o tym, w jaki sposób Francuzi i Francuzki mieliby na niej skorzystać, i w tonie ojca narodu zapewnił, że wszystko będzie dobrze. Cóż, nie poprawiło to sylwestrowych nastrojów w milionach francuskich domów.

Drugi miesiąc strajku we Francji

Związki mają świadomość, że nie zablokują reformy, próbują więc ugrać, ile się da, dookoła niej. Zaczęły się rozmowy na temat wzmacniania karier (szczególnie pod koniec życia zawodowego: w tej chwili to praktycznie najtrudniejszy okres w trajektorii kariery). Może uda się zlikwidować „âge pivot”, czyli stopniowanie nabywania przywilejów emerytalnych (uprawnienia do pełnej stawki miałyby przysługiwać dopiero dwa lata po osiągnięciu wieku minimalnego, tak jak w polskiej reformie z 2013 r.).

5 stycznia rozpoczął się drugi miesiąc strajku i już wszyscy mają nietęgie miny. Pod względem handlowym były to najgorsze święta od lat. Przy okrojonym transporcie ludzie po prostu nie mieli jak dojechać na zakupy. Kultura wieczornych wyjść na miasto też musi poczekać na lepsze czasy, bo większość linii nie kursuje po 19. Zarabiają tylko taksówkarze. I może Netflix.

Parlamentarzyści nie stracą, adwokaci tak

Tymczasem spływają kolejne informacje. Na przykład zapowiedziano utrzymanie „autonomii” systemu emerytalnego dla senatorów... ponieważ nie wymaga dopłat z budżetu państwa. Adwokaci też nie wymagali, a jeśli w ogóle – to bardzo niewiele. Zakrawa to na ponury żart, w końcu nie tylko Francja swoim senatorom płaci z państwowej kasy od samego początku, ale też wysokość ich emerytur wprawia w osłupienie. Pisał o tym Thomas Piketty w „Do urn, obywatele”:

„To samo dotyczy systemu emerytalnego dla parlamentarzystów, który dziś pozostaje wyłączony spod wspólnych dla wszystkich regulacji. W szczególności wystarczy, by poseł lub senator opłacał składki przez dwadzieścia lat, aby nabył tytuł do emerytury w pełnej wysokości – zwyczajni obywatele muszą czekać lat czterdzieści. Często przywołuje się tu fakt, że parlamentarzyści płacą składki podwójnie – jest to jednak argumentacja skandaliczna, gdyż składki, o których mowa, tylko w minimalnej części pokrywają wydatki emerytalne. Reszta tych podwójnych składek pochodzi z kasy państwowej, a więc z kieszeni podatników”.

Tymczasem adwokaci, zwłaszcza z prowincji, przeliczyli, że na włączeniu do wspólnego worka stracą 40 proc. wyliczanej emerytury (z ponad 1400 euro – ledwie tysiąc), za to ich składki wzrosną dwukrotnie.

Ktoś tu nie odrobił lekcji z Wielkiej Rewolucji: z kim jak z kim, ale z francuskimi prawnikami z prowincji nie warto zadzierać. Pierwszą okazją do zemsty będą wybory lokalne w marcu. Bardzo możliwe, że wiosną Francja będzie już całkiem innym krajem.

Więcej na ten temat

Warte przeczytania

Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Historia

O Niemcach, którzy z konieczności zostali Polakami

Książka naszego redakcyjnego kolegi Piotra Pytlakowskiego „Ich matki, nasi ojcowie”, której fragment publikujemy, opowiada o losach niemieckich dzieci mieszkających na ziemiach, które po II wojnie światowej przypadły Polsce.

Piotr Pytlakowski
15.09.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną