Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Świat

Andrew Cuomo, przywódca czasów zarazy. Czym różni się od Trumpa?

Andrew Cuomo Andrew Cuomo Carlo Allegri / Reuters / Forum
Dla milionów Amerykanów Cuomo stał się bohaterem czasu zarazy, tak jak po ataku 9/11 nieformalnym przywódcą kraju obwołano nie ówczesnego prezydenta George′a W. Busha, tylko burmistrza Nowego Jorku Rudy′ego Giulianiego.

W czasie epidemii koronawirusa w USA dwaj politycy goszczą najczęściej na amerykańskich ekranach. Pierwszy to z natury rzeczy Donald Trump. Drugim jest Andrew Cuomo, demokratyczny gubernator stanu Nowy Jork, który stał się epicentrum zarazy. Nawet niektóre prawicowe media przyznają, że wypada bez porównania lepiej niż prezydent.

Na niemal codziennych konferencjach prasowych Trump, mimo epokowego dramatu, nie zmienił się ani na jotę – jak zawsze naciąga albo zakłamuje fakty, narcystycznie chełpi się rzekomymi osiągnięciami w konfrontacji z plagą, nie okazuje cienia empatii, wyzłośliwia się na swych politycznych przeciwników i beszta dziennikarzy zadających niewygodne pytania. Cuomo mówi z pasją, ale rzeczowo. Bez lukrowania rzeczywistości czy udawanego optymizmu informuje o sytuacji, skupiając się na tym, czego brakuje. A brakuje wszystkiego: sprzętu do testów, maseczek, respiratorów, odzieży ochronnej dla personelu medycznego, łóżek szpitalnych i lekarzy. Błaga rząd w Waszyngtonie o pomoc, bo w stanie zachorowało już ok. 100 tys. ludzi, a ponad 2300 zmarło – w większości w metropolii nowojorskiej.

Prof. Daniel Ziblatt dla „Polityki”: Wszystkie dylematy pandemii

„Cuomo ciężko pracuje”

Gubernator z ogromną zręcznością balansuje między krytyką federalnej administracji – wypominając jej dostarczenie tylko kilkuset respiratorów, podczas gdy potrzeba 30 tys. – a postawą gospodarza-menedżera, którego nie interesuje polityka, tylko pomoc dla społeczności.

Kiedy większość polityków Partii Demokratycznej na każdym kroku atakuje Trumpa, Cuomo tego unika.

Reklama