Świat

Ilu Rosjan naprawdę umarło z powodu koronawirusa?

Statystyki wskazują, że Rosja w walce z epidemią radzi sobie najlepiej. Czy rzeczywiście? Statystyki wskazują, że Rosja w walce z epidemią radzi sobie najlepiej. Czy rzeczywiście? Mikhail Metzel / TASS / Forum
Statystyki wskazują, że Rosja w walce z epidemią radzi sobie najlepiej. Czy rzeczywiście?

W poniedziałkowym orędziu Władimir Putin zapowiedział kres reżimu i tzw. dni wolnych od pracy w Rosji. Tego samego dnia zarejestrowano tam ok. 11 tys. nowych przypadków infekcji, a kraj wysunął się na drugie miejsce na świecie pod względem liczby zakażonych SARS-CoV-2.

Decyzja rządu zaskoczyła Rosjan. Zwłaszcza lekarzy, podkreślających, że ratuje gospodarkę, a nie myśli o ludziach. Już we wtorek otworzyło się wiele kawiarń, restauracji, ruszyły budowy i część zakładów pracy. Zdjęcie reżimu nie dotyczy jednak wszystkich. W domach mają pozostać m.in. osoby powyżej 65. roku życia i chorzy na choroby przewlekłe. O tym, jak będą wyglądać poszczególne etapy znoszenia obostrzeń w regionach, mają decydować gubernatorzy.

Czytaj też: Świat się rozmraża, ale w maskach i rękawiczkach

Skąd w Rosji tak niski wskaźnik śmiertelności

14 maja po raz pierwszy od wielu dni liczba nowych przypadków infekcji nie sięgnęła 10 tys. – zarejestrowano ich „zaledwie” 9974. Statystyki budzą coraz większe zainteresowanie, także zagranicznych mediów. Według Uniwersytetu Johnsa Hopkinsa śmiertelność z powodu wirusa sięga w Rosji 0,9 proc. – to najniższy wynik spośród wszystkich państw, w których zarejestrowano ponad 40 tys. zakażeń. Z rankingu Worldometers wynika, że w Rosji, zajmującej trzecie miejsce pod względem liczby zakażonych, wirus „tylko” w 2305 przypadkach doprowadził do zgonu (na 252 245 zarejestrowanych zakażeń). Dla porównania w Niderlandach zarejestrowano 43 481 przypadków infekcji i 5590 zgonów.

Kreml z dumą podkreśla, że niski wskaźnik śmiertelności świadczy o lepszym przygotowaniu służby zdrowia i władz do pandemii. Wicepremierka Tatiana Golikowa podczas narady online z prezydentem podkreślała, że w Rosji wskaźnik ten jest niższy 7,4 razy niż na świecie. Ale jak zauważają eksperci, tak drastyczne różnice świadczą raczej o tym, że władze nie przekazują prawdziwych informacji lub – zakładając, że nie jest to efekt świadomej manipulacji – nie stosują właściwych metod rejestracji i diagnozy choroby.

Czytaj też: Ołeh Sencow o tym, jak reżim dusi Ukraińców i Rosjan

Moskwa staje się nowym Wuhanem?

Chirurg Aleksandr Waniukow z Moskwy twierdzi, że liczby przedstawiane przez władze nie odpowiadają rzeczywistości: „W moim szpitalu z powodu wirusa każdego dnia umiera 10–20 osób”. Potwierdza demografka Daria Chałturina, nazywająca Moskwę „nowym Wuhanem”: „To niemożliwe, że mamy kilkakrotnie niższy wskaźnik śmiertelności niż inne kraje. Nie uważamy przecież chyba, że Rosjanie są jakoś lepsi genetycznie?”.

Do myślenia daje też opublikowany przez władze na początku maja raport przedstawiający m.in. liczby zgonów w kwietniu. W samej Moskwie dane z tego roku są wyższe o ponad 20 proc. niż w latach ubiegłych. W stolicy zmarło o 1,8 tys. osób więcej niż rok wcześniej, tymczasem według władz z powodu wirusa zmarło tu tylko 658 osób.

Zdaniem Siergieja Timonina z Instytutu Demografii HSE w oficjalnych statystykach uwzględniono 35 proc. zmarłych z powodu wirusa. Ostrożniej dla „Nowej Gaziety” wypowiada się dyrektor oddziału śledczego Data Insight Borys Owiecznikow: „Widzimy, że kilkakrotnie wzrosła liczba zgonów, i jest wyższa od oficjalnej liczby śmierci spowodowanych koronawirusem. Jak bardzo – na razie nie wiemy. Duży wpływ ma na to na pewno wirus i fakt, że służba zdrowia jest przeciążona, ale zgonów może być więcej też ze względu na kryzys związany z izolacją. Nie mamy danych na temat śmierci, do których doszło wskutek przemocy domowej czy samobójstw”.

Czytaj też: Przyszło nam tu żyć. Ciemne strony codzienności w Rosji

Rosyjska kreatywna księgowość

Rosyjski resort zdrowia wyjaśnia, że w statystykach uwzględnia pacjentów, którzy w akcie zgonu mają wpisanego koronawirusa. „Nowaja Gazieta” dotarła się do patologa, który dodał, że wykaz obejmuje tylko przypadki, gdy infekcja była bezpośrednią przyczyną śmierci. W USA – dla porównania – uwzględnia się wszystkich, u których potwierdzono zakażenie, bez względu na choroby współistniejące.

Nieufność wobec oficjalnych danych jest zrozumiała i zasadna. Ma swoje źródło m.in. w tzw. majskich ukazach, czyli rozporządzeniach Putina z maja 2012 r. Zawarł w nich obowiązek zmniejszania śmiertelności z powodu chorób onkologicznych, serca, układu krwionośnego, gruźlicy.

By spełnić oczekiwania prezydenta, regionalne ministerstwa zdrowia manipulują statystykami. Dzięki temu co prawda znacznie spadła liczba zgonów wskutek np. raka, za to wzrosła z powodu „rzadkich chorób” czy dolegliwości układu nerwowego – byle dobrze wypaść przed rządem. Jak podaje informator „DW”, „dzisiaj nikt nie jest w stanie prześledzić, na co chorują i umierają Rosjanie”.

Czytaj też: Groźna dezinformacja. Kto sieje zamęt w sprawie wirusa

Więcej na ten temat

Warte przeczytania

Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Społeczeństwo

Dramat dzieci z wrodzonymi wadami

Co roku rodzi się ponad 2 tys. dzieci z głębokimi wadami. Ich rodziców czasem trzeba zastąpić lub im pomóc. Lecz nie ma kto tego zrobić.

Agnieszka Sowa
01.11.2016
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną