Świat

Dwoje noblistów, dwie wojny, dwa upadki z piedestału

Aung San Suu Kyi i Abiy Ahmed dowodzą, że przyznawanie Pokojowego Nobla aktywnym politykom jest ryzykowne dla prestiżu tej nagrody. Aung San Suu Kyi i Abiy Ahmed dowodzą, że przyznawanie Pokojowego Nobla aktywnym politykom jest ryzykowne dla prestiżu tej nagrody. Città di Parma, GovernmentZA/ KŻ / Flickr CC by 2.0
Wydarzenia w Etiopii i Mjanmie dowodzą, że Nobla lepiej nie przyznawać aktywnym politykom. Co prawda rzadko laureat w zaledwie rok przyczynia się do wybuchu wojny domowej...

„Moja wizja pokoju opiera się na filozofii medemer” – mówił niecały rok temu w Oslo premier Etiopii Abiy Ahmed. Dwa miesiące wcześniej został wyróżniony Pokojową Nagrodą Nobla przede wszystkim za rozwiązanie ciągnącego się 20 lat konfliktu z Erytreą. Medemer to amharskie słowo oznaczające „synergię, zbieżność i pracę zespołową dla wspólnego przeznaczenia”, „kontrakt społeczny dla Etiopczyków, którego celem jest budowa sprawiedliwego, egalitarnego, demokratycznego społeczeństwa”.

Wspominając własne przeżycia – żołnierza na erytrejskim froncie – Abiy podkreślił, że „pokój to ciężka praca z miłości”, a jego podtrzymanie wymaga wysiłku. „Potrzeba tylko kilku osób, żeby wywołać wojnę, ale całej osady i narodu, by zbudować pokój”.

Niespełna rok po tej przemowie Abiy został jedną z tych kilku osób, które wywołały wojnę. Konflikt między autonomiczną prowincją Tigray na północy kraju (przy granicy z Erytreą) a władzami centralnymi może przynieść poważne skutki, a sam premier nie zrobił jak dotąd nic, aby temu zapobiec – raczej wręcz przeciwnie. Jak napisał felietonista „Bloomberga” Bobby Ghosh, Abiy ma dużą szansę, żeby popaść w niesławę laureata Nobla, który zawiódł nadzieje.

Czytaj też: Jak przebiegają afrykańskie granice

Nie tacy pokojowi nobliści

Abiy nie jest oczywiście pierwszym pokojowym noblistą, który okazuje się kontrowersyjny. Na liście laureatów są osoby o bardzo wątpliwych zasługach dla szerzenia pokoju i praw człowieka (wymienić można choćby Henry’ego Kissingera, Jasera Arafata czy przywódcę Wietnamu Północnego Le Duc Tho) i takie, które w momencie otrzymania nagrody ogólnie miały niewiele zasług (np. Barack Obama, który dostał ją chwilę po wyborze na urząd prezydenta USA). Co prawda rzadko laureat w zaledwie rok walnie przyczynia się do wybuchu potencjalnie katastrofalnej dla całego regionu wojny domowej.

Zwykle upadek z piedestału zajmuje nieco dłużej. Aung San Suu Kyi potrzebowała na to kilkunastu lat, choć trzeba przyznać, że patronowanie trwającemu od pięciu lat ludobójstwu muzułmańskich Rohingjów i czystkom etnicznym w stanie Rakhine jest grzechem najgłębszym, jaki można sobie wyobrazić.

Suu Kyi dostała Nobla w 1991 r., gdy była jeszcze dysydentką więzioną w areszcie domowym w Rangunie przez juntę. W przeciwieństwie do Abiya nie wygłosiła wykładu w Oslo, bo nie pozwolono jej odebrać nagrody. Na wolność wyszła w 2010 r. jako symbol pokojowej walki o demokratyzację Mjanmy. Zaczęło się to zmieniać po 2015 r., gdy jej partia objęła rządy w nieco zliberalizowanym kraju, choć wciąż w niełatwej koegzystencji z wojskowymi. Od tego czasu Suu Kyi dała się poznać jako oportunistka, która nie ma problemu, aby dla konsolidacji władzy wykorzystać rasizm, szowinizm i istniejące struktury opresji. Na początku listopada wyborcy potwierdzili, że tego od niej oczekują, bo partia Suu Kyi zdobyła 60 proc. głosów.

Czytaj też: Aung San Suu Kyi powinna stracić Nobla

Nie tego chciał Alfred Nobel

Przypadki Suu Kyi i Abiya pokazują, że dawanie pokojowego Nobla aktywnym politykom jest ryzykowne dla prestiżu tej nagrody. Takie decyzje, zwłaszcza wyróżniające polityków na wczesnym etapie procesu pokojowego, jak miało to miejsce w Etiopii, dają argumenty osobom, dla których pokojowy Nobel to upolitycznione narzędzie do wspierania określonych zmian.

Niewątpliwie ma on inny charakter niż te „naukowe”. Alfred Nobel chciał, by przyznawano go za „działania na rzecz braterstwa między narodami, ograniczenia lub likwidacji sił zbrojnych i za organizację oraz wspieranie kongresów pokojowych”. Kryteria te, od początku dość mgliste, w obliczu zmian w światowej polityce w ciągu prawie 120 lat od przyznania pierwszej nagrody stały się jeszcze bardziej niejasne.

Nobel często trafia do osób, które rozwiązują pojedyncze konflikty, a niekoniecznie równocześnie działają na rzecz systemowego ograniczenia ryzyka kolejnej wojny. Abiy jest przykładem takiego laureata. Z kolei Suu Kyi należy do drugiej grupy, również redefiniującej kryteria – liderów działań na rzecz zmiany reżimu wewnątrz kraju. Problem z takimi liderami jest taki, że ciężko przewidzieć, jak zachowają się po faktycznym dojściu do władzy (i czy wybór metod pokojowych był aby na pewno podyktowany pacyfizmem, a nie tylko strategią).

Bezpieczniej nagradzać instytucje

Nie ma nic złego w tym, że Norweski Komitet Noblowski swoimi decyzjami promuje określone postawy polityków. Ale tak podyktowane wybory często mogą zemścić się na nagrodzie. Tym bardziej że raz przyznana – traci jakąkolwiek moc sprawczą. Bardzo wątpliwe, czy odebranie Nobla (co nie jest na razie formalnie możliwe) w jakikolwiek sposób zmitygowałoby ludobójczą politykę Suu Kyi wobec Rohingjów.

W obliczu tych kontrowersji nie dziwi, że Komitet Noblowski często decyduje się nagradzać instytucje. Ryzyko, że Światowy Program Żywnościowy (2020), Unia Europejska (2012), Międzynarodowa Kampania na rzecz Zakazu Min Przeciwpiechotnych (1997) czy Międzynarodowy Komitet Czerwonego Krzyża (1963) wywołają wojnę czy ludobójstwo, jest jednak znacznie mniejsze.

Czytaj też: Jak karać za ludobójstwo

Więcej na ten temat

Warte przeczytania

Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Kraj

Jak kwarantanna odbije się na naszym zdrowiu

Siedzimy na huśtawce społecznej i politycznej. Z jednej strony dyscyplina sanitarna, z drugiej masowe manifestacje oraz bandyckie rozróby na ulicach. Chaos, bezładne poczynania władzy, jak zapowiedź tzw. narodowej kwarantanny, wzmacniają nasz niepokój.

Martyna Bunda, Ewa Wilk
21.11.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną