Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 9,90 zł!

Subskrybuj
Świat

Brexit. Kolacja ostatniej szansy

Premier Wielkiej Brytanii Boris Johnson Premier Wielkiej Brytanii Boris Johnson Simon Dawson / Reuters / Forum
Wieczorem premier Boris Johnson spotka się z przewodniczącą Komisji Europejskiej Ursulą von der Leyen. Kolacja na najwyższym piętrze siedziby KE to być może ostatni epizod w długim serialu, którego obie strony mają już serdecznie dość.

Brytyjskie media piszą o „spotkaniu ostatniej szansy” dla uratowania umowy handlowej między Brukselą a Londynem. Negocjacje trwają od marca, kiedy Zjednoczone Królestwo oficjalnie przestało należeć do Unii Europejskiej. Miesiąc wcześniej rozpoczął się okres przejściowy, dzięki któremu Brytyjczycy wciąż mogą korzystać z dobrodziejstw członkostwa, m.in. z dostępu do wspólnego rynku, jednocześnie wciąż dokładając się do kasy UE. Okres przejściowy zakończy się 31 grudnia i jeżeli umowy nie uda się wynegocjować, obie strony będą ze sobą handlować na zasadach ogólnych, co oznacza wysokie cła i kolejki na granicach.

Od początku negocjacji było wiadomo, że niełatwo będzie osiągnąć porozumienie. Wynegocjowanie umowy handlowej przez UE trwa zazwyczaj przynajmniej kilka lat. Wypracowanie porozumienia z bliskim partnerem o silnej gospodarce i kluczowym znaczeniu dla bezpieczeństwa jest trudniejsze niż dogadanie się z odleglejszym państwem. Wstępny tekst umowy jest już gotowy i według nieoficjalnych informacji liczy przeszło 600 stron (plus aneksy). W ciągu kilku miesięcy udało się zredukować obszary sporne do trzech: rybołówstwa, równych i uczciwych warunków konkurencji oraz rozwiązywania sporów. Właśnie o tych sprawach Boris Johnson będzie rozmawiał z Ursulą von der Leyen.

Czytaj też: Unia mówi „sprawdzam”. Co zrobi Johnson?

Jaskółka nadziei

Dzień wcześniej udało się wyeliminować jedną przeszkodę, która nie była bezpośrednio związana z umową handlową. Wielka Brytania zdecydowała się wycofać z kontrowersyjnych zapisów ustawy o rynku wewnętrznym (Internal Market Bill), które pozwalały jej łamać postanowienia umowy brexitowej dotyczące Irlandii Północnej.

Wątek granicy między Irlandią Północną a Republiką Irlandii był jedną z największych kwestii spornych w poprzedniej fazie negocjacji. Dlatego kiedy we wrześniu brytyjski rząd zaproponował prawo dające możliwość omijania tego porozumienia, Unia zagroziła zerwaniem rozmów. Projekt prawa krytykowany był również wewnątrz Partii Konserwatywnej – jego wycofania domagali się m.in. wszyscy żyjący byli premierzy z jej ramienia (Theresa May, David Cameron i John Major).

Był to warunek konieczny, żeby dyskusje mogły zakończyć się sukcesem. Jednak główny unijny negocjator Michel Barnier na spotkaniu z ministrami do spraw europejskich UE we wtorek studził emocje, mówiąc, że szanse na porozumienie są bardzo niewielkie, a Unia powinna się szykować na czarny scenariusz.

Czytaj też: USA ostrzegają Wielką Brytanię, UE grozi sądem

Ryby, konkurencja i rozwiązywanie sporów

Podczas kolacji ostatniej szansy Johnson i von der Leyen będą starali się osiągnąć porozumienie w trzech obszarach, w których negocjatorzy obu stron nie mogli znaleźć satysfakcjonującego rozwiązania. Pierwszy z nich to rybołówstwo. Ten niewielki sektor gospodarki ma ogromne znaczenie symboliczne zarówno dla Brytyjczyków, jak i dla państw zachodniego wybrzeża Unii, przede wszystkim Francji. Londyn domaga się znacznego zwiększenia dostępu do unijnych wód, z kolei Unia chce, aby porozumienie było jak najbliższe obecnym zasadom.

Drugi obszar to równe i sprawiedliwe zasady konkurencji. W tej kategorii mieszczą się wszystkie przepisy dotyczące ochrony środowiska, norm produktów, opodatkowania towarów i usług oraz praw pracowniczych. Unia chce, aby w zamian za dostęp do europejskiego rynku Wielka Brytania musiała dostosować swoje przepisy do unijnych, aby jej firmy nie miały przewagi wynikającej z mniejszego obciążenia regulacyjnego. Brytyjczykom zależy z kolei na jak największej niezależności od UE.

Trzeci obszar to rozwiązywanie sporów, czyli tego, co się stanie, jeżeli jedna ze stron złamie umowę. Unia chce, aby odwetem za złamanie postanowień w jednym obszarze mogły być sankcje dotyczące innego. Na przykład: jeżeli brytyjscy rybacy przekroczyliby swoje kwoty połowów na unijnych wodach, UE mogłaby nałożyć cła na brytyjskie dobra przemysłowe. Wielka Brytania sprzeciwia się takiemu rozwiązaniu.

Czytaj też: Boris Johnson straszy „wariantem australijskim”

Bruksela ma inne rzeczy na głowie

Rozwiązanie tych spornych kwestii nie jest nierealne. Porozumienie osiągane rzutem na taśmę w ostatnim możliwym terminie jest wszak motywem przewodnim negocjacji brexitowych, które ciągną się od 2017 r. Tym razem jednak rozmowy z Londynem nie są jedynym problemem, z którym zmaga się Bruksela.

Koniec trudnego 2020 r. to dla Unii koniunkcja trzech kryzysów, które rozgrywają się jednocześnie i wzajemnie się podsycają. Poza krnąbrnymi Brytyjczykami Bruksela zmaga się z Węgrami i Polakami, którzy grożą zawetowaniem wieloletniego budżetu UE w związku z mechanizmem ochrony praworządności. W tle tli się konflikt o podwyższenie celów redukcji emisji gazów cieplarnianych z 40 do 55 proc. do końca dekady. Unijni liderzy mają się porozumieć w tej sprawie podczas szczytu Rady Europejskiej pod koniec tygodnia. Dodatkową presję w tym obszarze nałożyli w zeszłym tygodniu Brytyjczycy, ogłaszając swój cel redukcji emisji do 2030 r. – 68 proc.

Aby osiągnąć porozumienie na dzisiejszej kolacji, przywódcy Unii i Zjednoczonego Królestwa będą musieli wykazać się szczególnymi zdolnościami. Dla Johnsona będzie to umiejętność przełknięcia narodowej dumy. Dla Ursuli von der Leyen – równoczesna gra na trzech płonących fortepianach.

Czytaj też: Sąd holenderski kontra władza polska. Sprawa w TSUE

Więcej na ten temat
Reklama

Warte przeczytania

Czytaj także

Społeczeństwo

Rząd tnie cesarki, choć Polki boją się rodzić naturalnie. Co się dzieje na porodówkach?

Polka idzie dziś po zaświadczenie od psychiatry nie tylko wtedy, kiedy potrzebuje aborcji, ale i po to, żeby zagwarantować sobie cesarskie cięcie. Rodzi w ten sposób już co druga. Eksperci WHO i ONZ przypatrują się tej sytuacji ze zdziwieniem, pytając, co właściwie dzieje się na polskich porodówkach?

Agata Szczerbiak
02.12.2022
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną