Świat

Rząd Draghiego zaprzysiężony. Czy „Smoczy Mario” uratuje Włochy?

W dawnym papieskim pałacu na Kwirynale, dziś siedzibie prezydenta, zaprzysiężony został już 67. od wojny rząd na czele z premierem Mario Draghim. W dawnym papieskim pałacu na Kwirynale, dziś siedzibie prezydenta, zaprzysiężony został już 67. od wojny rząd na czele z premierem Mario Draghim. Remo Casilli / Reuters / Forum
Grywającemu w pokera Draghiemu udało się rozwiązać kwadraturę koła i zapobiec przedterminowym wyborom, które w pandemii mogłyby zniszczyć Włochy nieodwracalnie.

Jak pisze „New York Times”, rewolucja we Włoszech sprawi, że kraj ten będzie jednym z najważniejszych filarów nowej Europy. Punktualnie w południe w dawnym papieskim pałacu na Kwirynale, dziś siedzibie prezydenta, zaprzysiężony został już 67. od wojny rząd. W składzie gabinetu Mario Draghiego znaleźli się przedstawiciele prawie wszystkich (poza Braćmi Włoskimi) partii z dotychczasowej koalicji rządzącej i opozycji: prawicowej Ligii (z ok. 25-proc. poparciem), lewicowej Partii Demokratycznej (z poparciem poniżej 20 proc.), Ruchu Pięciu Gwiazd (już tylko 15 proc.) i Forza Italia Silvio Berlusconiego (7–8 proc.).

Powściągliwy „Smoczy Mario”

Z zamiłowaniem ponoć grywającemu w pokera Draghiemu udało się rozwiązać włoską kwadraturę koła i zapobiec przedterminowym wyborom parlamentarnym, które w pandemii i kryzysie gospodarczym mogłyby zniszczyć kraj w sposób nieodwracalny, stawiając go w sytuacji o wiele gorszej niż ta, w jakiej parę lat temu znalazła się Grecja.

„Smoczy Mario” (draghi to po włosku smoki) osiągnął taki rezultat nie tylko za sprawą niewątpliwie wybitnych zdolności mediacji, ale przede wszystkim dzięki 209 mld euro, które z Funduszu Odbudowy obiecała Włochom Bruksela. Poprzedni gabinet pod batutą Giuseppe Contego dość nieporadnie zabierał się za rozdzielanie 82 mld euro unijnych dotacji i 130 mld euro nisko oprocentowanych kredytów, więc mimo pandemii zmuszono go do dymisji.

W latach 2011–19 Draghi jako szef Europejskiego Banku Centralnego w rok po objęciu prestiżowej funkcji zasłynął skuteczną obroną euro „za wszelką cenę” („whatever it takes”). Choćby więc z racji pełnionych funkcji świetnie zna większość światowych przywódców i zwraca się do nich po imieniu, kiedy razem grają w golfa. Dlatego może sobie pozwolić, by lider Ruchu Pięciu Gwiazd 35-letni Luigi Di Maio nadal był szefem dyplomacji, a także na to, by nie mnożyć urzędów centralnych i odstąpić od tradycji powoływania ministerstwa ds. europejskich.

Urodzony w Rzymie 73 lata temu nowy premier Włoch znany jest z powściągliwości i dyskrecji. Wypowiada się rzadko i tylko wtedy, kiedy rzeczywiście ma coś do powiedzenia, nie uczestniczy w życiu politycznym ani tym bardziej w salonowych wydarzeniach, nie traci czasu na bezprzedmiotowe spory czy niepotrzebne dyskusje. Kiedy jednak w latach 2005–10 jako prezes Narodowego Banku Włoskiego przedstawiał (zwykle w czerwcu) doroczne sprawozdania o stanie finansów, jego ponaddwugodzinnych przemówień, poświęconych kolumnom i rzędom cyfr, słuchało się z zapartym tchem jak fascynującej opowieści o nieznanej i tajemniczej Italii.

Konflikt rangi europejskiej

Na początku stycznia nad Włochami zawisła groźba wyborów powszechnych, a więc pojawiło się poważne ryzyko, że przeciągające się spory uniemożliwią otrzymanie jakiejkolwiek pomocy z Unii. Partyjny konflikt w rzymskim parlamencie nabrał tym samym rangi europejskiej. Dopiero w grudniu zeszłego roku, mimo zastrzeżeń „oszczędnych” Skandynawów, Holendrów i Austriaków oraz, wynikających z innych przyczyn, oporów Polski i Węgier, za sprawą prezydenta Francji Emmanuela Macrona i kanclerz Angeli Merkel UE zdecydowała się na emisję euroobligacji przeznaczonych na gigantyczne wsparcie w kryzysie wynikłym z pandemii. Największe pieniądze z puli przyznano Włochom.

Gdyby się okazało, że rządzący nie są w stanie przygotować mądrego planu zainwestowania europejskich środków, łatwo można by było podważyć sensowność francusko-niemieckiej presji na innych członków UE. Dla dobra przyszłości Unii o dalszych konsekwencjach takiego brukselskiego blamażu lepiej nawet nie myśleć.

Draghi stawia na ekspertów

Prezydent Włoch Sergio Mattarella, wobec tego, że trzy czwarte obywateli nie miało najmniejszej ochoty na wybory, właściwie nie miał innego wyboru, niż powierzyć Mario Draghiemu zadanie sformowania rządu. Listę 23 ministrów, z którymi będzie starał się wyprowadzić kraj z pandemii i kryzysu gospodarczego, premier przedstawił wieczorem 12 lutego po kilku dniach negocjacji prowadzonych – po raz pierwszy – z przedstawicielami organizacji branżowych i związkowców.

Trzon nowego gabinetu stanowią niekwestionowani eksperci w dziedzinach zarządzania, finansów, administracji i sądownictwa. Na czele kluczowego resortu gospodarki i finansów od dziś stoi Daniele Franco, jeden z najbliższych współpracowników Draghiego, dotąd dyrektor generalny Narodowego Banku Włoskiego, a w przeszłości szef departamentu rachunkowości w ministerstwie finansów. Ministrem sprawiedliwości została Marta Cartabia, była prezes Trybunału Konstytucyjnego i pierwsza kobieta na tak eksponowanym stanowisku. Szefem resortu ds. rozwoju technologii i cyfryzacji został Vittorio Colao, były menedżer m.in. Vodafone, Unilever i Verizon. Znany fizyk i specjalista w zakresie nanotechnologii Roberto Cingolani będzie szefem ministerstwa ds. środowiska i ekologii, a Enrico Giovannini, ekonomista z dużym doświadczeniem w rozmaitych strukturach OBWE, ministrem ds. infrastruktury.

Biorąc pod uwagę, że dla gospodarki turystyka oznacza 16 proc. PKB, Draghi przywrócił zlikwidowane wcześniej zajmujące się nią ministerstwo. Dodatkowo powołał oddzielny resort ds. osób niepełnosprawnych, którymi dotąd we Włoszech właściwie nikt się nie opiekował. Oba resorty powierzył przedstawicielom Ligi Salviniego.

Wśród zadań rządu Draghi na pierwszym miejscu wymienił walkę z pandemią i poprawę systemu powszechnej opieki zdrowotnej, dostępnej nieodpłatnie dla wszystkich mieszkańców Włoch. Na zajmowanym dotychczas stanowisku premier pozostawił więc Roberto Speranzę, któremu trudno byłoby dorównać pod względem doświadczenia w zwalczaniu SARS-CoV-2.

Dotychczasową funkcję będzie też pełniła minister spraw wewnętrznych Luciana Lamorgese. To jej zasługą jest sprowadzenie do realnych rozmiarów problemu nielegalnych imigrantów przypływających do Włoch przez Morze Śródziemne, rozdmuchanego przez Salviniego, kiedy szefował temu resortowi w pierwszym rządzie Contego (czerwiec 2018–wrzesień 2019).

Czytaj też: Dać obywatelstwo, wyprosić? Włoski spór o imigrantów

Także Luigi Di Maio, lider mającego większość w parlamencie Ruchu Pięciu Gwiazd, zachował stanowisko ministra spraw zagranicznych. Nikt jednak nie ma wątpliwości co do powodów takiej decyzji Draghiego, który dla swego gabinetu musi uzyskać wotum zaufania obu izb parlamentu. Poza resortem spraw zagranicznych Ruch ma trzech innych ministrów. Po trzy resorty przypadły także Partii Demokratycznej (ministerstwo pracy – Andrea Orlando, kultury – Dario Franceschini, obrony – Lorenzo Guerini), Lidze i Forza Italia Berlusconiego. Po jednym ministerstwie dostały mniejsze ugrupowania, jak Liberi e Uguali (LeU – Wolni i Równi) i Italia Viva Renziego, który najpierw, wycofując swoich ministrów, doprowadził do kryzysu rządu Contego, a teraz wyznaczył z powrotem Elenę Bonetti na stanowisko szefowej resortu ds. równouprawnienia i rodziny.

Pierwsze głosowanie nad wotum zaufania dla rządu Mario Draghiego odbędzie się we włoskim senacie w środę 17 lutego. Wtedy też premier zaprezentuje program i przedstawi kolejne etapy jego realizacji. Przeciwko zagłosują najpewniej tylko Bracia Włoscy, którym przewodzi Giorgia Meloni.

Najpierw rząd, potem prezydentura?

Komentatorzy włoskiej sceny politycznej zwracają uwagę, że bardzo zróżnicowany skład rządu Draghiego może w przyszłości być powodem ostrych konfliktów. W dniu zaprzysiężenia rządu podali sobie ręce wszyscy ci, którzy dotychczas ze sobą walczyli, nie przebierając w środkach. Coraz wyraźniejszy rozłam w Ruchu Pięciu Gwiazd też nie gwarantuje nowemu premierowi, że jego rząd dotrwa do końca kadencji parlamentu w 2023 r.

Włosi marzą, że za półtora roku kryzys gospodarczy i pandemia koronawirusa będą już tylko wspomnieniem. Przewidywany scenariusz zakłada więc, że Draghi będzie premierem, dopóki na początku 2022 r. parlament nie wybierze go prezydentem. Wtedy, już jako głowa państwa, rozpisze przedterminowe wybory, a następnie wyznaczy swojego następcę.

Czytaj też: Jak Liliana Segre walczy z włoskim rasizmem

Więcej na ten temat

Warte przeczytania

Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Społeczeństwo

Do jakiej klasy społecznej należysz?

Podział na klasy tworzy coraz trudniej porozumiewające się światy, oddzielone od siebie niczym zamknięte osiedla. Przemianami społecznymi w Polsce rządzi reguła św. Mateusza, głosząca, że bogatym będzie dodane.

Edwin Bendyk
23.04.2013
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną