„Polityka”. Dajemy pełny obraz.

Czytaj, słuchaj, odkrywaj świat!

SUBSKRYBUJ
Świat

Kryzys na granicy wkracza w nową fazę. Decydującą?

Granica polsko-białoruska, 15 listopada 2021 r. Granica polsko-białoruska, 15 listopada 2021 r. Oksana Manchuk/BelTA/TASS / Forum
Zakładnicy Łukaszenki spokojnie usiedli na przejściu granicznym, rozwinęli karimaty i rozbili namioty. I czekają na jakieś zmiłowanie. Ponad ich głowami trwa polityczna próba sił.

Kryzys na granicy z Białorusią wchodzi w nową – zobaczymy, czy decydującą – fazę. Najpierw o sytuacji zwabionych przez reżim Alaksandra Łukaszenki. Kilkaset osób, które ostatnie dni i noce spędziły w obozowisku pod Kuźnicą, w namiotach i szałasach ze ściętych na miejscu sosnowych gałęzi, przeprowadzono w zbrojnej asyście na teren pobliskiego przejścia granicznego. Podobno obiecano im autobusy do Niemiec, ale oczywiście zostali na miejscu. Otoczono ich, skoncentrowano na maleńkiej przestrzeni i skonfrontowano ze stojącym niemal na wyciągnięcie ręki szpalerem polskiej policji, służby granicznej i wojska. W odpowiedzi władze PiS alarmowały, że spodziewają się kolejnej próby siłowego przejścia na terytorium Rzeczypospolitej. Zamiast tego – tak wyglądała większość poniedziałku – zakładnicy Łukaszenki spokojnie usiedli, rozwinęli karimaty i rozbili namioty. I czekają na jakieś zmiłowanie.

Kryzys na granicy. Piąty pakiet sankcji

Ponad ich głowami trwa polityczna próba sił. Państwa członkowskie Unii Europejskiej uzgodniły kryteria nowego, piątego pakietu sankcji nałożonych na Łukaszenkę za przewiny ostatniego roku. Na liście objętych restrykcjami (zamrożenie kapitału w przestrzeni unijnej i zakaz wjazdu) znalazło się 30 osób oraz instytucji, w tym m.in. hotel organizujący podróże dla osób mających nadzieję przedostać się na Zachód. Unia nie jest przekonana, że to zdecydowana reakcja, czego potwierdzeniem jest zapowiedź prac nad pakietem szóstym. Bez przesądzania, czy tym razem miałoby to być odczuwalne uderzenie w gospodarcze podstawy reżimu.

Unia wykazała się za to znacznie większą skutecznością w naciskach na rządy krajów, z których jadą migranci, i na linie współpracujące dotąd z Łukaszenką. Dubaj poszedł w ślady Turcji i też nie pozwoli ze swoich lotnisk odlatywać na Białoruś z obywatelami Afganistanu, Iraku, Jemenu i Syrii – także samolotom białoruskich linii. Podobnie do Mińska przestała latać jedna z linii syryjskich. Sam Łukaszenka mówi, że chętnie ułatwiłby migrantom wyjazd, tyle że nikt wyjeżdżać nie chce. Innego zdania jest chyba rząd iracki. Wreszcie zainteresował się niedolą swoich obywateli, doliczył się blisko 600 chętnych, którzy utknęli przy granicy i po gehennie chcieliby wrócić. Pierwszy lot ewakuacyjny zaplanowano na czwartek.

Czytaj też: Czy Polska może zatrzymać Łukaszenkę?

Rosja szykuje inwazję?

Liczba lotów z Bliskiego Wschodu na Białoruś topnieje, a bez ich pasażerów Łukaszence wyczerpią się argumenty do wywierania presji na Polskę i Europę. O konieczności rozwiązania kryzysu i rozpoczęcia możliwie rychłych negocjacji mówili podczas zdalnego spotkania – to druga taka rozmowa w ciągu tygodnia – niemiecka kanclerz i rosyjski prezydent. Władimir Putin jest gotów podjąć się mediacji i przekonywał Angelę Merkel, że to nie on podejmuje tu decyzje. Wbrew założeniu wielu ekspertów i polityków widzących w nim głównego autora obecnego kryzysu.

Szef amerykańskiej dyplomacji Antony Blinken podpisuje się pod wezwaniem, by jak najszybciej kończyć kryzys, jednak radzi uważnie patrzeć też bardziej na południe. Jego zdaniem wydarzenia na odcinku białoruskim mają za zadanie odwracać uwagę od przygotowań rosyjskiej armii do ewentualnej inwazji na Ukrainę. Sama sytuacja na granicy może zbliżać się do rozstrzygnięcia. Czas przestał sprzyjać Łukaszence, jego pozycja negocjacyjna nie będzie już silniejsza, co nabiera znaczenia, gdyby miało dojść do jakichkolwiek targów.

Czytaj też: Zbrodnia na granicy: będzie skarga do Trybunału w Hadze

Łukaszenka słabnie. Co zrobi Afganistan?

Rosyjski minister spraw zagranicznych radzi Łukaszence po prostu zapłacić i pewnie coś trzeba będzie mu dać (albo Rosji, żeby zechciała go zdyscyplinować). Tym bardziej że nie ma za bardzo sposobu na zastraszenie dyktatora, jest w końcu pod rosyjską ochroną. Na kurczące się możliwości Łukaszenki wskazuje coraz bardziej agresywna, wręcz wojenna retoryka, jednak w groźby w rodzaju zakręcenia gazu trudno uwierzyć, skoro to rosyjski gaz, który płynie rurami należącymi do Gazpromu.

Łukaszenka powoli słabnie i traci inicjatywę. Chyba że potwierdzą się spekulacje o możliwości otwarcia kanału do Afganistanu, tym razem z udziałem i pośrednictwem Tadżykistanu graniczącego z państwem talibów. To pod warunkiem, że Afgańczycy dadzą się wciągnąć do udziału w drugiej rundzie kryzysu. Szanse na to spadają, skoro o trudnej sytuacji osób przetrzymywanych w chłodzie na granicy między Polską a Białorusią informują wszystkie światowe media.

Czytaj też: Łukaszenka i Putin grają migrantami. To broń obosieczna

Więcej na ten temat

Warte przeczytania

Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Kraj

Wymarsz z religii

W szkołach średnich, w dużych miastach, uczestniczący w lekcjach religii to już mniejszość. Topniejąca z roku na rok.

Joanna Podgórska
01.12.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną