Piszemy o wszystkim, co ważne

Codziennie coś nowego. Bądź w centrum wydarzeń.

Subskrybuj
Świat

NATO o pomyśle Kaczyńskiego: nie wyślemy żołnierzy na Ukrainę

Szef NATO Jens Stoltenberg Szef NATO Jens Stoltenberg NATO North Atlantic Treaty Organization / Flickr CC by 2.0
NATO nadal nie ma zamiaru wprowadzać strefy zakazu lotów nad Ukrainą ani wysyłać tam żołnierzy w ramach „misji pokojowej”.

Sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg po środowym posiedzeniu ministrów obrony Sojuszu potwierdził, że NATO nie zamierza bezpośrednio angażować się militarnie na Ukrainie – ani na lądzie, ani w powietrzu.

Czytaj też: Raport z frontu. Czekanie na przełom

Systemy przeciwlotnicze S-300 dla Ukrainy?

Stoltenberg powtarzał, że to wspólne stanowisko, także w odpowiedzi na pytania o „polski pomysł”, czyli postulat zgłoszony przez Jarosława Kaczyńskiego w Kijowie dotyczący „misji pokojowej NATO lub szerszego układu międzynarodowego”. „Przedstawiłem projekt, czy i jak mogłaby zostać sformułowana misja pokojowa na Ukrainie. Zostało to przyjęte z zainteresowaniem” – przekonywał minister Mariusz Błaszczak po naradzie NATO. Ale uchylał się od odpowiedzi, czy chodziłoby o skierowanie misji teraz, czy dopiero po ustaniu walk.

Czeski premier Petr Fiala, który podróżował do Kijowa z Mateuszem Morawieckim, Jarosławem Kaczyńskim i Janezem Janszą, relacjonował w tamtejszych mediach, że tematem rozmów z Zełenskim była w istocie jakaś forma „misji pokojowej”, ale uzależniona od zawieszenia ognia czy zupełnego zakończenia działań wojennych.

Ponadto „wspólną decyzją” członków Sojuszu pozostaje odmowa wobec regularnych próśb prezydenta Zełenskiego o zaprowadzenie „strefy zakazu lotów”. „NATO nie zamierza rozmieszczać swoich sił w Ukrainie ani na lądzie, ani w powietrzu” – powtarzał w środę Stoltenberg.

Natomiast część krajów NATO, jak wynika z przecieków w amerykańskich mediach, może być już wkrótce gotowa na koordynowane dostawy systemów przeciwlotniczych S-300, które pomogłyby Ukraińcom w częściowym „zamykaniu” nieba.

Szczerek: Lecę do schronu! Ukraina walczy z całym poświeceniem

Rosja się przeliczyła. Wschodnia flanka będzie silniejsza

Stoltenberg zapowiedział też poważne wzmocnienie wschodniej flanki. „Stajemy wobec nowej rzeczywistości w dziedzinie naszego bezpieczeństwa. Musimy zresetować naszą kolektywną obronę i odstraszanie. Na lądzie pozycjonowanie NATO powinno obejmować znacznie więcej sił we wschodniej części i być w stanie wyższej gotowości. Z większą ilością wstępnie rozmieszczonego sprzętu i zaopatrzenia” – zapowiedział. Ministrowie obrony krajów Sojuszu w środę zlecili wojskowym doprecyzowanie tych planów, które zapewne zostaną w przyszłym tygodniu wsparte przez szczyt NATO z udziałem prezydenta Joe Bidena w Brukseli i będą stopniowo wdrażane już w najbliższych miesiącach.

„Powinniśmy także częściej i liczniej trenować i ćwiczyć. Poważne wzmocnienie odstraszania i obrony będzie wymagało dużych inwestycji. Sojusznicy z NATO powinni przeznaczać na obronę co najmniej 2 proc. PKB. Z zadowoleniem przyjmuję fakt, że Niemcy i Dania już złożyły ważne zapowiedzi dotyczące zwiększenia inwestycji i przyspieszenia harmonogramów” – dodał Stoltenberg.

Akt NATO-Rosja z 1997 r. do całkiem niedawna był traktowany m.in. przez Niemcy jako zobowiązanie, by Sojusz unikał „stałego rozmieszczenia znacznych sił bojowych” w Polsce oraz innych krajach, które wstąpiły do NATO po zimnej wojnie. Polska zawsze podkreślała nietraktatowy, a zatem prawnie niewiążący charakter tej deklaracji. Ale Sojusz unikał oficjalnego zerwania z tym dokumentem nawet po aneksji Krymu z 2014 r., choć akt NATO-Rosja odnosi się do „obecnego i przewidywalnego środowiska bezpieczeństwa” z 1997 r.

Stoltenberg zapewnił, że wzmacniania wschodniej flanki nie powstrzymają zobowiązania sprzed lat. „Zrobimy wszystko, co będzie potrzebne. Akt NATO-Rosja nie będzie przeszkodą” – zapowiedział.

Czytaj też: Heroiczny Charków. Rosjan powitały koktaile Mołotowa

Więcej na ten temat
Reklama

Warte przeczytania

Czytaj także

Niezbędnik

Prawda według filozofów

Prawda jest cechą zdania. Po prostu. Jej przeciwieństwem jest fałsz. Zdanie może być prawdziwe, fałszywe albo nie wiadomo jakie. Tylko jak to stwierdzić? Dzięki czemu mamy pewność, że o jednych zdaniach daje się powiedzieć, że są prawdziwe lub fałszywe, a o innych nie?

Magdalena Środa
04.04.2017
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną